Wielki Honoriusz Balzac uważał dziennikarzy za osoby wyjątkowo niemoralne, gotowe za pieniądze lub choćby poczęstunek napisać każdą bzdurę. Z dzisiejszej perspektywy trudno się z nim nie zgodzić, prawda?
Trzeba jednak sobie uczciwie powiedzieć, że sprzedawać się można ładnie i brzydko. W każdym czasopiśmie widzimy starannie ukryte (pod pozorem "rzetelnej oceny") reklamy przeróżnych produktów - gdzie wątpliwości można mieć jedynie co do ceny tej usługi. Ale jest to jakoś zakamuflowane, na Boga!
Zarówno tygodnikowi "W sieci", jak i "Do rzeczy" dałam kredyt zaufania. I zostałam haniebnie wykorzystana już na początku lektury pierwszego numeru tego drugiego czasopisma.
Piotr Semka felietony o jedzeniu (felietony zresztą wyjątkowo mierne, ale przynajmniej krótkie) zamieszczał już w "Uwaam rze". Jednak w "Do rzeczy", w rubryce "O jedzeniu" (błyskotliwy tytuł, swoją drogą!) dał popis całkowitego lekceważenia czytelnika. W artykule na niemal pół strony, zatytułowanym "Wojna Currywursta z pierogami" uraczył nas całkowicie niespójnymi, nieciekawymi, wręcz bekotliwzmi opowieđciami o walce jednych z drugimi, bądź odwrotnie .... Nie ma to umocowania w historii, kulturze ... po prostu w niczym.
I kończy się ten niezborny wywód konkluzją w postaci podania adresu delikatesów, gdzie można kupić szwabskie pierogi ...
Tak bez ogódek - że niby śliczna jesteś, panienko, jak malowanie, i daj mi dowód miłości - tylko z grubej rury - chono Kacha w krzaki, bo mi chce się!
Panie redaktorze Semka! Litości! Ja wiem, że ostatnie wydarzenia autorom "niepokornym" przewróciły w głowie. Najbardziej co prawda Panu Gmyzowi, któremu zacbe gribi blogerek (i blogerów; na przykład Matka Kurka powiesił sobie na stronie zdjęcie Gmyza w intelektualnej pozie - ale to kabotyn, jakich mało (znaczy Kurak, nie Gmyz)), włożyło na skroń wieniec laurowy, Myślę, że trzeba mieć naprawdę wyjątkowo odporny charakter, by od tego wszystkiego kompletnie nie zgłupieć. Ale naprawdę - nawet jeśli ktoś, tak jak ja, nie wierzy ślepo w świętą księgę Anodiny i Millera, a sympatyzuje z PiS-em, nie znaczy, że kupimy każde gó..o!
Nie mam najmniejszego zamiaru wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy, by "bohater" Semka, autor "niepokorny", mógł pobierać podwójne korzyści.
W tym miejscu apel do wydawców: zwrócież, do jasnej cholery, uwagę na to, co wyprawiają wasi publicyści, bo ich wyczyny obciążają czasopismo równie mocno, co samych autorów. Z tym, że Pan Semka z wdziękiem przejdzie do kolejnego "niepokornego" czasopisma, a tygodnik, w którym publikują tacy mocarze pióra, jak Semka, pójdzie na dno.
Plus apel do blogerów. Jak nie skończycie z zagłaskiwaniem na śmierć takich Gmyzów tylko dlatego, że zrobił to, co do niego należało, to będziecie przyczyną śmierci cywilnej autorów "niepokornych".
Przykład Matki Kurki - jak już napisałam, wyjątkowego kabotyna, z tym, że teraz "naszego" - z powieszeniem zdjęcia Gmyza na pół strony i absolutnie kretyńską laudacją, jest tu najbardziej jaskrawy. (Swoją drogą ciekawa jestem, czym kieruje się facet, wybierający w takiej sytuacji zdjęcie innego faceta - urodą? .....)
Tak więc, drogie "Do rzeczy" i "autorzy niepokorni", pierwsze strzyżenie macie za sobą. Albo nastąpi poprawa, albo - z całą sympatią - pozostanę przy internie, zaoszczędzone pieniądze przeznaczając na lepsze cele.
I wcale nie mam tu na myśli zdjęcia autora "niepokornego" w wielkim formacie ...



Komentarze
Pokaż komentarze (23)