W październiku 2010 r., po długiej kampanii nienawiści rozpętanej przez PO w stosunku do PiS, niejaki Ryszars Cyba (członek PO, choć od dawna nie opłacał składek), który zastrzelił posła PiS Marka Rosiaka, a innego ranił nożem. Ja wyjaśnił, celował w prezesa PiS Jarosława Kaczy;ńskiego, ale "miał pistolecik za mały".
Dziś miały miejsce dwa "ataki" na prezydenta Bronisława Komorowskiego. Członkowie PO, z wieloletnią wprawą, odpowiedzialność za te ataki zrzucili na ... PiS. A ja się zastanawiam, która możliwość jest prawdziwa:
1) jacyś wariaci, z własnej i nieprzymuszonej woli, postanowili wspomóc dołującego w sondażach kandydata;
2) prowokatorzy inspirowani przez PO, w ramach wyznania pani premier, że "zrobi wszystko, by wygrał Komorowski", zostali rzuceni na odcinek jak w pkt 1,
3) prowokatorzy jak w pkt 2 przygotowują grunt pod próbę zabicia Andrzeja Dudy.
Sztab wyborczy Dudy, niesłychanie łaskawie, wreszcie zechciał zadbać o dobre imię Dudy i PiS i złożył pozew w trybie wyborczym przeciwko PO - posunięcie jak najbardziej słuszne. Mam jednak nadzieję, że trzecia ewentualność jest poważnie rozważana w sztabie kandydata PiS i ma on taką ochronę, że mysz się nie prześlizgnie.
Wiem, co Państwo powiedzą: że to byłoby przelanie czary goryczy. No i co? Co w razie przelania czary? ...
A przypominam jeszcze, że piątek i sobota to tradycyjne dni na wypuszczanie w miasto samobójców polityków!



Komentarze
Pokaż komentarze (14)