Socjalistyczny raj, jaki nam zafundował PRL, cechował się tym, że wystarczyło z niego wujechać nawet na krótko i wrócić dorobionym na resztę życia. Byle sklepikarz w RFN po przyjeździe do Polski stawał się władcą udzielnym, pożądanym przez wszystkich (i przez wszystkich, na czele z władzami PRL, łupionym). Niektórzy wyjeżdżali na stałe, ale część - tylko po to, by zarobić na mieszkanie i samochód, po czym wracali do kraju - i tych drugich chyba było więcej. Niektóre kraje - np. Austria - tak była pogodzona z napływem taniej siły roboczej, że założyły "obozy dla uchodźców".
Po "upadku komuny", gdy wyjechać "na saksy" było łatwiej, wyjazd "do bauera" przestał jakoś ludzi tak strasznie nęcić - początek lat dziewięćdziesiątych to był okres wielkiej biedy, ale i szybkich fortun. Z tym, że te fortuny powstawały w specyficznych "join venture", gdzie zazwyczaj Polak miał znajomości, a obcokrajowiec - kapitał (bywało, że po jakimś czasie to cudzoziemiec nabywał znajomości, za to wyzbywał się kapitalu na rzecz Polaka, ale mniejsza), mimo to ludzie nadal wyjeżdżali - zarobić i wrócić, choć i z tym bywało różnie. Nikogo to nie dziwiło: przecież komuniści zostawili spaloną ziemię, wiadomo było, że odbudowa musi potrwać kilka lat.
Gdy w 2004 r. Polska weszła do UE (z tzw. "okresami przejściowymi, ale jednak), i niektóre rynki stały się dostępne legalnie dla Polaków, nastąpiła istna powódź migracyjna. ciągle jeszcze można to było zrozumieć, choć z coraz większym trudem.
Ta unijna fala w ciągu kilku lat wypchnęła z Polski kilka milionów Polaków - dokładnie ilu, to nie wiadomo, bo przecież - kogo to interesuje? ... Na pewno nie władze, prawda? ...
A gdy się wydawało, że wszyscy młodzi, ambitni i przedsiębiorczy już Polskę opuścili, migrować zaczęli ... ludzie w średnim wieku. A to do prac dorywczych, a to na budowę czy do opieki nad osobami starszymi i chorymi ...
Zdarzają się też przypadki ludzi świetnie wykształconych, jak moi dwaj kuzyni, którzy osiadają w jakimś kraju ot tak - w Szwajcarii, bo ładnie i dobra opieka medyczna nad dzieckiem, a w Anglii, bo się lubi ...
Minęłó już 25 lat od czasu sławetnej "trandformacji ustrojowej", którą meblował nam m.in. Balcerowicz, każąc zaciskać pasa i mamiąc obietnicą wczasów pod palmami. I wiecie co? Jego na to stać - na te wczasy! Nawet całoroczne ...
... a tymczasem jedna moja siostrzenica już wyjechała na studia do Francji, a pojutrze wyjedzie druga. Dla odmiany - do Anglii ... Bo zarówno francuskie, jak i angielskie uczelnie kształcą lepiej, przyjaźniej i taniej (wliczając system stypendiów czy pożyczki studenckie, również dla cudzoziemców) niż w Polsce. I raczej nie sądzę, by któraś z nich po zakończeniu studiów wróciła do Polski ... Podobnie robi wielu ich równieśnikó - albo na studia, albo do pracy.
Podkreślam - jest to pokolenie urodzone już kilka lat po roku osiemdziesiątym dziewiątym.
I to jest największy akt oskarżenia dla współczesnej Polski, z której pan prezydent i pani premier oraz ich poplecznicy są tak dumni ...



Komentarze
Pokaż komentarze (21)