W 2007 r., gdy świat ogarnął kryzys, banki w Polsce zaczęły wprowadzać wyższe opłaty - tłumacząc to mniejszymi zyskami. Miało to trwać tyle, co "czasowe" podniesienie podatku VAT przez PO-PSL: do dziś. Mój bank z zerokosztowego w międzyczasie zmienił się w potwora zżerającego moje oszczędności. Opłata za kartę, opłata za telefon, za wypłaty z bankomatu innego niż własny, opłata za gotowość do udzielenia kredytu, opłata za gotowość skorzystania w wpłatomatu, opłata za gotowość skorzystania z wpłatomatu cudzego, opłata za .... A przed wieloma opłatami zdołałam się obronić. Tylko i wyłącznie niechęć do przenoszenia rachunku zmusza mnie do korzystania z tego rozbójnika ... choć wiele innych banków wcale nie postępuje uczciwiej. Bo przecież trzeba zauważyć, że bank KORZYSTA Z MOICH PIENIĘDZY! Obraca nimi, inwestuje, opłaca swoich pracowników i swoje rachunki ... W gruncie rzeczy - to przecież bank powinien płacić mnie za to, że mu pożyczam moje pieniądze - a już na pewno nie powinien się ode mnie domagać żadnych opłat, bo to absurd! Korzyścią banku jest to, że moimi pieniędzmi obraca, nie musząc mi płacić procentu!
Obecnie Związek Banków Polskich podejmuje działania, które mają je uchronić przed skutkami ustawy dozwalającej na przewalutowanie kredytów frankowych. Oczywiście, banki na tej operacji nie stracą - po prostu zarobią mniej, niż miałoby to miejsce bez przewalutowania. Przecież ryzyko pożyczek frankowych ponieśli wyłącznie klienci; banki zyskały dodatkowe miliardy w stosunku do tych, które i tak zarabiają na kredytach hipotecznych.
Obecnie bankowcy (bankowcy - czyli najbardziej zdemoralizowana profesja na świecie!) uderzają w tony podniosłej moralności:
"Masowa redukcja zadłużenia klientom, którzy mają wysoką zdolność kredytową i stabilną sytuację finansową, budzi nasz fundamentalny sprzeciw"
Hieny, którzy swoje zyski czerpią z lichwy i zwykłego naciągania ("kup Pan kolumnę Zygmunta" jest karalne; kup Pan polisolokatę - zupełnie nie) pouczają nas, co jest moralne, a co nie ... Gdyby nie fakt, że lobby bankowe jest najpotężniejsze w świecie - możnaby się tylko uśmiechnąć pod nosem. Należy się jednak obawiać, że grupa ludzi do cna zdegenerowanych, bogatych w sposób wręcz niewyobrażalny, a w dodatku - zdeterminowanych bronić przed ludżmi każdego miliarda (w sumie - miliard do miliarda, a kupi się geparda ...) jest w stanie posunąć się do każdego świństwa, każdego kłamstwa, każdego najpodlejszego czynku. Jak to bankowcy, gdy walczą o cudze pieniądze dla siebie ...
Przypominam, że rząd węgierski podobną operację jak w Polsce przeprowadził już jakiś czas temu i żadna tragedia się nie stała. Banki nie zbankrutowały, krowy nie przestały się nieść, gospodarka się rozwija ...
Jestem ogromnie ciekawa, czy polski rząd ugnie się pod presją lobby bankowego, czy jednak przeforsuje korzystne dla ludzi rozwiązania? ... Oczywiście, nie chcę przesądzać, ale presja banków jest naprawdę potężna - i mają ją za co przeprowadzać :)
Zobaczymy!
Na razie ZBP kusi i straszy jednocześnie: "Chodzi o to, aby przedstawić powagę sytuacji, w jakiej się wszyscy znajdujemy. Jednocześnie potwierdzić wolę sektora bankowego do poszukiwania dobrych rozwiązań służących zarówno łagodzeniu skutków ewentualnej aprecjacji walut, ale jednocześnie przy zachowaniu stabilności i zdolności do finansowania rozwoju gospodarki przez polskie banki".
Stabilność i zdolność finansowania rozwoju przez POLSKIE banki :) A przecież pieniądz nie ma narodowości - prawda? ... O które to POLSKIE banki tak bardzo troszczy się ZBP? ... Wiadomo to w przypadku spółki akcyjnej, jakie obywatelsko mają akcjonariusze? ...
No naprawdę - bardziej jajecznego argumentu bankowcy naprawdę nie mogli wymyślić:) Oni naprawdę myślą, że wszyscy poza nimi są durniami!
A jeśli chodzi o kredytowanie gospodarki, to ważne jest również, żeby frankowicze nie pobankrutowali, bo to jest tragedia i dla nich, i dla rodzin, i dla państwa - oczywiście.
Zapewniam jednak, że tego argumentu państwo ze Związku Banków Polskich nie użyją :)



Komentarze
Pokaż komentarze (14)