W „Gazecie Wyborczej” został opublikowany wywiad, który A. Michnik oraz J. Kurski przeprowadzili z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim. Tekst jest wart uważanej lektury – nie tylko bowiem mówi on nam wiele o redaktorach GW i samym Komorowskim, ale pokazuje również, że redakcja tej gazety nie dopuści do tego, by w Polsce zapanował pokój. Wszak sentencja „divide et impera” znane jest od czasów rzymskich …
Wywiad jest przeprowadzony po to, by wykazać, że Bronisław Komorowski był prezydentem wszystkich Polaków, koncyliacyjnym, mądrym i przewidującym, natomiast Andrzej Duda jest jego przeciwieństwem. Jak widać, jest to klasyczne odwrócenie kota ogonem – pan Komorowski był przecież marszałkiem Sejmu w tym pamiętnym roku 2009, gdy w wyniku afery hazardowej Donald Tusk przemeblował swoje otoczenie, by najlepszych i najtwardszych żołnierzy wysłać na wojnę z PiS … i ja tu nie nie przesadzam. To wówczas Tusk wytoczył wojnę połowie Polski – przy czym przypominam, że tej wojny nigdy nie zakończył. Dożynanie watah, otaczanie kordonem sanitarnym, spychanie na margines – to jest język Platformy Obywatelskiej, od którego były prezydent nigdy się nie odciął.
Mało tego – p. Komorowski nawet nie stara się ukrywać swojej pogardy dla PiS-owców. W ogóle dla niego inne poglądy, niż jego, są „odmętem szaleństwa” albo – mniej poetycko - „głupotą”.
Zresztą pan Komorowski, niechcący, zupełnie sam wyznaje, co myśli o swoim „łączeniu Polaków”, gdy J.K. wspomina o A. Dudzie:
„I oto Andrzej Duda powiada, że on też będzie odbudowywał wspólnotę.
- Podobno naśladownictwo jest najwyższą formą uznania. Poczekajmy na czyny. Czy kancelaria nowego prezydenta jest pluralistyczna, czy tylko pisowska? Czy będą gesty wobec ludzi odmiennej tradycji, idei czy światopoglądu?”
Otóż pan Prezydent Komorowski nie miał kancelarii pluralistycznej, a już na pewno – nie było tam żadnych PiS-owców. Zgodnie więc z jego poglądami, pan Komorowski NIE budował wspólnoty Polaków … Jak to trzeba uważać, nawet, jeśli udziela się wywiadów ludziom o własnej tradycji, ideach i światopoglądzie :)
Ciekawe jest obserwowanie manipulacji dziennikarskich, mających nam wmówić, że PiS i Duda to samo zło. Nie to, że wprost się oskarża PiS-owców o chęć zamordowania prezydenta Komorowskiego – ale daje się ciąg skojarzeń między tłumem z Krakowskiego Przedmieścia a Narutowiczem – i już. Wrażenie gotowe. Potępienie za in vitro zostaje sprowadzone do średniowiecza .. zresztą, oddajmy głos panu Komorowskiemu:
„Z całą sympatią dla średniowiecza, widzę zjawiska podobne do tych z tamtej epoki: rozliczanie za poglądy, wypychanie ze wspólnoty Kościoła, poza nawias patriotyzmu.”
No cóż – jeśli chrześcijanin ma pretensję o to, że Kościół rozlicza za poglądy (co zresztą nie jest prawdą, bo biskupi potępili nie poglądy Komorowskiego, lecz CZYN, czyli podpisanie ustawy o in vitro), to należy się zastanowić, czy jest to prawdziwy katolik, czy tylko udaje takowego.
Grubo ciosany Kurski wali bez ogródek:
„Jak to jest słyszeć o sobie wrzaski rodaków: "agent WSI", "Komoruski", "zdrajca", gdy oddało się krajowi kawał życia, siedziało się w PRL w więzieniu i internacie.”, na co prostolinijny Komorowski wyznaje skromnie:
„Trudno poradzić sobie z falą autentycznej nienawiści. Nienawiści niemającej nawet najmniejszego potwierdzenia w faktach. Zrobić ze mnie agenta WSI tylko dlatego, że byłem przeciwnikiem głupich decyzji w sprawie wywiadu wojskowego? To aberracja.”
Aż chciałoby się zanucić: „Co ma piernik do wiatraka, do miłości złość?” … To, że ktoś miał piękną kartę opozycyjną, nie oznacza, że później nie może się zeszmacić … Ludzie pamiętają, że p. Komorowski przejął władzę w Polsce nie poczekawszy nawet na odnalezienie ciała swego poprzednika, choć historie katastrof lotniczych pokazują, że nawet z najbardziej rozbitej maszyny ktoś może się wydostać, a potem uciec w szoku! Ludzie nie zapomną też nigdy prezydentowi Komorowskiemu tego, że śmiał się w obliczu trumien ofiar katastrofy smoleńskiej. A ponieważ panu prezydentowi nigdy nie zależało na wyjaśnieniu tej arcyboleśnie prostej sprawy, to trudno się dziwić, że ludzie do niego nie pałają sympatią!
Muszę jednak przyznać, że pan Komorowski potrafi również zadziwić:
„Równolegle do deklaracji o potrzebie odbudowania wspólnoty, gdy żegnałem się z siłami zbrojnymi, urządzono mi kocią muzykę, i to wrzeszcząc w czasie hymnu narodowego. To byli ci sami ludzie, z tymi samymi transparentami, którzy w czasie kampanii wyborczej siali przeciwko mnie nienawiść na rozkaz. Do nich przemawiał prezydent Andrzej Duda na Krakowskim Przedmieściu, zwracając się: "Kochani"”.
Ci sami ludzie, z tymi samymi transparentami … Gdyby wywiad przeprowadzali dziennikarze, nie omieszkaliby wypytać, skąd pewność, że to ci sami ludzie i te same transparenty – po czym pan prezydent to rozpoznał? Poprosiliby też pana prezydenta o treść tych transparentów i opis osób, które – te same – siały nienawiść do prezydenta oraz do których przemawiał prezydent Duda na Krakowskim Przedmieściu. Ponieważ jednak wywiad zrobił pan Michnik z panem Kurskim, niewygodne pytania nie padły.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że szczyt podłości zdobył Kurski, informując nas, na czym mają polegać zmiany Konstytucji planowane przez PiS, a co posłuży Komorowskiemu do rzucenia się Rejtanem w obronie demokracji:
„Na tym samym co na Węgrzech. Te same instytucje państwa: bank centralny, trybunał konstytucyjny, radę ds. mediów etc. tworzy się od nowa i obsadza w całości swoimi ludźmi na wieloletnie kadencje. To demokratyczne rozmontowanie demokracji.”
W sumie – strasznie przygnębiający jest ten wywiad. Raz dlatego, że ukazał w całej okazałości prawdziwe oblicze byłego prezydenta: wbrew temu, co cały czas się nam wmawia, jest to twarz wykrzywiona nienawiścią i pogardą dla inaczej myślących, którym Komorowski nie szczędzi obelg: głupota, średniowiecze … A dwa dlatego, że naprawdę groza człowieka ogarnia, gdy się widzi czarno na białym, jak dwaj czołowi dziennikarze wiodącego tytułu, któremu nie jest wszystko jedno (czytaj: kto rządzi w Polsce), szczują czytelników niczym przedwojenna prasa niemiecka na Żydów. Ze szczytnymi hasłami na ustach podżegają tę właściwą część Polaków – nadludzi, ludzi właściwych – do nienawiści na to średniowiecze i głupotę …
I myślę, że ten wywiad powinien być tekstem obowiązkowym dla każdego: prezydenta Dudy, jego nowomianowanych ministrów i tych, którzy jeszcze zostaną powołani: niech nie mają złudzeń. To jest wojna. Wojna, którą toczą z Polakami ludzie uważający się za właścicieli Polski. Jedynie słusznych przywódców. Ręka wyciągnięta przez prezydenta Dudę na zgodę jest właśnie obgryzana – a przyjdzie czas i na odrąbanie jej: oczywiście tłumacząc, że robią to z pozycji tolerastów! ONI posmakowali władzy, rozsmakowali się w niej i uznali, że są do niej stworzeni, więc jej nie oddadzą dobrowolnie.
Pisałam wielokrotnie, że największą pretensję do braci Kaczyńskich miałam o to, że grali fair z hołotą, która zwyczajnie olewa reguły czystej gry. Coraz bardziej zaczynam też myśleć, że do władzy dojdzie niedługo ekipa, która powtórzy ten błąd. A jest to błąd śmiertelny – zarówno w przenośni, jak i dosłownie.



Komentarze
Pokaż komentarze (51)