Generał Vladimir Lazarević prowadzi wykłady w jednej z serbskich szkół wyższych. Ta sytuacja nie podoba się rzeczniczce unijnej dyplomacji. Maja Kocijanczicz strzeliła focha (rozumiem, że w imieniu swego mocodawcy): według niej, ta sytuacja jest sprzeczna z unijnymi wartościami. Czemuż to, ach czemuż? mógłby ktoś sobie zadać pytanie, i to całkiem zasadnie, bo przecież mało kto wie, że Lazarević jest zbrodniarzem wojennym z czasów wojen bałkańskich, skazanym przez „międzynarodowy trybunał ds. byłego Jugosławii” (pisownia oryginalna!) na całe 15 lat „więźnia”, z którego został wypuszczony po odsiedzeniu 2/3 wyroku …
No, doprawdy – jeśli w ogóle istnieje cokolwiek głupszego niż Unia Europejska, to tym czymś jest wyłącznie unijny urzędnik: zwłaszcza wysoki!
Jeśli bowiem jedną z podstawowych wartości unijnych jest brak kary śmierci i uważa się, że 10 lat odsiadki to najwłaściwsza kara za zbrodnie wojenne (czyli, de facto, śmierć i nieopisane cierpienia nieokreślonej, ale wielkiej, liczby osób), to należałoby być konsekwentnym i człowiekowi po odsiadce dać spokój. Ewentualnie – przewiedzieć, że zbrodniarz wojenny wyjdzie kiedyś z więzienia i zaprojektować np. „śmierć cywilną”. Jednoczesne szczycenie się brakiem kary śmierci i użalanie się, że człowiek wypuszczony na wolność gdzieś zarabia, to – excuse la motte – debilizm takiego kalibru, że normalny człowiek klęka!
W dodatku, co nie wszyscy wiedzą, w Unii Europejskiej uczelnie cieszą się dużą autonomią, więc krytykowanie poczynań władz uczelni jest kolejnym debilizmem, a i łamaniem prawa też. Ja wiem, że Serbia dopiero pretenduje, ale nie w tym przecież rzecz, prawda? …


Komentarze
Pokaż komentarze (11)