Samorządowcy na pierwszej linii pomocy uchodźcom z Ukrainy

Yuilia Vusenko z Wołyńskiej Rady Obwodowej nie kryła wzruszenia Fot. Marcin Marcinkiewicz
Yuilia Vusenko z Wołyńskiej Rady Obwodowej nie kryła wzruszenia Fot. Marcin Marcinkiewicz
Rosyjska inwazja na Ukrainę spowodowała kryzys, z jakim samorządy dotychczas się nie zmagały. Polskie granice przekroczyło dotąd 2,6 miliona uchodźców z Ukrainy. W czasie trwania Europejskiego Kongresu Samorządów lokalni liderzy dzielili się doświadczeniami z pierwszych dni niesienia pomocy.

W panelu "Jak skutecznie pomagać uchodźcom? Rola samorządów podczas kryzysu" samorządowcy z Polski Ukrainy i Mołdawii, opowiadali, jak zaraz po inwazji rosyjskiej tworzyli pierwsze ośrodki pomocowe.

- Dotychczas niczego podobnego nie przeżyliśmy - powiedział Waldemar Paluch, burmistrz Jarosławia. - Nie byliśmy przygotowani do takich działań, ale robiliśmy co w naszej mocy, aby pomagać. 

Czytaj: Kiedy samorząd spotyka startup

Według relacji Palucha, zgodnie z centralnymi zarządzeniami Jarosławiec został hubem tranzytowym.Samorząd natychmiast musiał zorganizować transport z granicy w Korczowej do punktów recepcyjnych. 

Samorządy i wolontariusze z pomocą dla uchodźców

 - Musieliśmy z dnia na dzień wyjąć z użytku publicznego autobusy, które pozostają w naszej gestii - mówił burmistrz Jarosławia w czasie panelu w Mikołajkach. - Nasi kierowcy przez wiele dni, 24 godziny na dobę, wozili uchodźców. 

Kolejnym zdanym egzaminem było stworzenie ośrodka tranzytowego, w którym uchodźcy z Ukrainy mogliby poczekać na transport do ich ostatecznego miejsca pobytu, w Polsce czy za granicą. 

Czytaj: Startuje Europejski Kongres Samorządów

Waldemar Paluch wspominał, że punkt zorganizowany przez samorząd niedaleko granicy mógł jednorazowo obsłużyć aż 8 i pół tysiąca uchodźców. 

image

- Uchodźcy z Ukrainy mogli się tam przespać, zjeść, umyć. Zorganizowaliśmy salę zabaw dla dzieci - wspomina Paluch. - Po odpoczynku, autobusem lub pociągami udawali się w dalszą podróż. 

Samorządy nie poradziłyby sobie z ogromem wyzwań, gdyby nie pomoc obywateli i wolontariuszy. 

- Dzięki platformie internetowej „twojwasilkow” można znaleźć lub opublikować oferty pracy dla Ukraińców, zgłosić lokal dla uchodźców można też znaleźć albo ogłosić lokum - mówił w czasie panelu na Europejskim Kongresie Samorządów Adrian Łuckiewicz, burmistrz Wasilkowa. 

Samorządy liczą na zwrot kosztów 

Łuckiewicz mówił, że rząd obiecał zwrot wszelkich kosztów, które samorządy musiały ponieść w związku z przyjęciem uchodźców z Ukrainy. - Na razie nic nie dostaliśmy, a wydaliśmy 180 000 złotych. - podsumował. 

Dla niektórych uchodźców pierwsze przygraniczne miasta były jedynie etapem w ucieczce z Ukrainy. Jednak niektórzy, z powodu bliskiej odległości do Ukrainy, zdecydowali pozostać się w polskich przygranicznych miasteczkach. 

Według burmistrza Palucha, w Jarosławiu o PESEL wystąpiło 1110 uchodźców z Ukrainy. 

W Mikołajkach goście z Ukrainy

- Dziś Ukraińcy nie potrzebują już tylko wsparcia psychologicznego, ale także pomocy w takich sprawach jak zdobycie pracy czy posłanie dzieci do szkoły - powiedziała Yuilia Vusenko z Wołyńskiej Rady Obwodowej. - Putin zabrał naszym dzieciom szansę na normalne dzieciństwo.

Vasenko dodała, że władze centralne i samorządowe Ukrainy zdają sobie sprawę, że nie wszyscy uchodźcy wojenni wrócą na Ukrainę. Niektórzy z nich już na zawsze zostaną na Zachodzie. 

- Ci co będą na zachodzie nawet tylko przez jakiś czas, najpewniej znajdą jakąś pracę - mówiła w czasie panelu Vusenko. - Dla Ukrainy, dla lokalnego samorządu, to będzie wyzwanie, aby zapewnić powracającym pracę porównywalną z tą, którą mieli na Zachodzie. 

Czytaj: Rosja nie spłaciła swojego zadłużenia zagranicznego

Wyzwania, z jakimi od końca lutego mierzą się samorządy to nie tylko test dla polskich samorządowców.

- Według ONZ od 24 lutego do 9 kwietnia Mołdawia przejęła ponad 600 tysięcy uchodźców. - mówił w Mikołajkach Pancho Valchanov, prezes Mołdawskiego Instytutu Biznesu i Praw Człowieka w Mołdawia. - Teraz jest ich blisko 800 tysięcy. 

Valachnov zaznaczył, że ponad połowa uciekinierów do Mołdawii to dzieci. 

- 24 lutego nasze życie się zmieniło i mam wrażenie że wszystko co było wcześniej, już nigdy nie wróci.- zakończył Pancho Valachnov.

PP

Czytaj dalej: 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka