PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog
36
BLOG

Wieloryb w Aave, Kraken na kasie i Bitcoin nad przepaścią. Normalny wtorek.

PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog Gospodarka Obserwuj notkę 0
Znów te wieloryby pływają po blockchainie, a ludzie robią wielkie oczy. Ja tam wolę patrzeć na swój portfel, a nie na cudze transfery, ale jedno z drugim się wiąże.
Usiadłem sobie rano z kawą, patrzę w telefon, a tam wiadomość: nieznany wieloryb wpakował 174,5 miliona USDC do Aave. I od razu cały twitter kryptograficzny zaczyna bić na alarm. A ja pytam: po co ta histeria? Ktoś przeniósł pieniądze z jednego cyfrowego portfela do drugiego. Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego mam się tym przejmować bardziej niż tym, że sąsiad wymienił sobie ogrodzenie. Wiadomo, że płynność to podstawa, ale jak widzę takie ruchy, to od razu przypomina mi się GetBack. Tam też były wielkie transfery, wielkie obietnice, a skończyło się jak zwykle. A propos obietnic. Kraken wprowadza podobno Bitcoin Vault z oprocentowaniem do 2,5 procent w skali roku. I od razu zrobił się szum o pasywnym dochodzie na kryptowalutach. Tylko ja się pytam: kto wam da zarobić na czymś, co samo w sobie jest zmienne jak marcowa pogoda? Ja pamiętam czasy, jak lokaty w banku dawały więcej, a i tak nikt nie piał z zachwytu. Dwa i pół procenta na Bitcoina? To ma zrekompensować ryzyko, że kurs spadnie o dziesięć procent w jeden dzień? Chyba żartują. Ja tam wolę obligacje skarbowe, a jak już muszę mieć coś w krypto, to trzymam to w zimnym portfelu i nie ruszam. Zero procent, ale za to zero niespodzianek. Bitcoin podobno wrócił nad 65 tysięcy dolarów po „ogromnym zaskoczeniu" ze strony USA. Kolejny raz Amerykanie opublikowali jakieś dane makro, wszyscy się zdziwili, a kurs poleciał w górę. Jakby to była zasługa jakiejś magii, a nie zwykła gra świateł. Dla mnie to jest zawsze ten sam scenariusz: najpierw spadek, potem panika, potem kolejny „błyskotliwy" powrót. I tak w kółko. To nie jest rynek dla ludzi o słabych nerwach. Ja tam sprawdzam kurs raz na dwa dni, bo jakbym miał patrzeć na to codziennie, to bym w końcu zrobił sobie krzywdę. I mówię to jako człowiek, który przeżył już kilka takich cykli. No ale skoro już mowa o tych wielkich ruchach, to widziałem też info o dużych transferach BTC i ETH na giełdy. Miliardy dolarów wędrują z portfeli na platformy i wszyscy znowu pytają: sprzedawać, czy nie sprzedawać? A ja mówię: patrzcie na to, co robią mądrzy ludzie, a nie wieloryby. Oni często ruszają pieniędzmi, żeby zrobić zamieszanie, a nie dlatego, że coś wiedzą. Jak ktoś szuka twardych danych, to niech lepiej sprawdzi fundamentalne wskaźniki, a nie czyta te wszystkie sensacyjne nagłówki. Czasem lepiej poszukać solidnych analiz i sprawdzić coś więcej niż tylko hasła na X. Polecam np. aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut z polskich źródeł, bo tam często piszą konkretnie, bez tej amerykańskiej pompy. I tak sobie myślę, że cała ta kryptowalutowa rzeczywistość to jedna wielka karuzela. Raz jesteś na górze, raz na dole. Ja tam swojego KGHM nie sprzedam, bo wiem, że miedź zawsze będzie potrzebna. A te wszystkie nowinki, te wszystkie DeFi i stakingi, to dla mnie trochę jak cyrk. Można popatrzeć, można się pośmiać, ale wchodzić na scenę? Nie. Za dużo razy widziałem, jak to się kończy. Pamiętam OFE, pamiętam obligacje GetBacku. Teraz ktoś wymyślił Vault na Bitcoina. Za dziesięć lat ktoś inny wymyśli coś innego i znowu będą nasze emerytury na to namawiać. Nie, dziękuję. Ja postawię na starą, dobrą zasadę

Entuzjasta kryptowalut i GPW, okazyjnie publikuję na pulsrynku.com  Polecam https://pulsrynku.com/artykuly/kryptowaluty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka