wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
142 obserwujących
265 notek
668k odsłon
  3240   18

Budowa dzidy. O bezprawiu i niesprawiedliwości

W zamierzchłych czasach moich studiów, gdy na wydziałach prawa krajowych uniwersytetów, jeszcze dość często można było pośród wykładowców spotkać prawnika, pewien wybitny dydaktyk, w formie anegdotycznej przekazywał studentom zasady prawodawstwa. Przy pomocy dzidy. Nie dosłownie oczywiście, ale poprzez wskazanie dwóch całkowicie odmiennych sposobów zdefiniowania tego prostego urządzenia. Dzidę bowiem można opisać jako przedmiot składający się z drzewca i grotu, służący do wyprowadzania pchnięć lub do rzucania  - i to jest definicja zrozumiała, mniej więcej oddająca istotę przedmiotu. Ale można ów opis przedstawić zupełnie inaczej, tak odpowiadając na pytanie jak zbudowana jest dzida i do czego służy, że odpowiedź absolutnie nikomu nie da pojęcia z czym ma do czynienia, generując przy tym wielkie dyskusje i spory, budujące doktrynę dzidy.

Jeśli bowiem budowę tego narzędzia opiszemy następująca: dzida składa się z przeddzidzia dzidy, śróddzidzia dzidy i zadzidzia dzidy, przy czym elementami przeddzidzia dzidy są przeddzidzie przeddzidzia dzidy, śróddzidzie przeddzidzia dzidy i zadzidzie przeddzidzia dzidy, na śróddzidzie dzidy składają się przeddzidzie śróddzidzia dzidy, śróddzidzie śróddzidzia dzidy i zadzidzie śróddzidzia dzidy .....nieskończoność. Dodajmy do tego spór w doktrynie o to, czy do obsługi dzidy wystarczy jedna osoba, czy też raczej jest to broń wymagająca kilku osób do skutecznego uruchomienia i osiągniemy zupełną niemożność określenia czym jest dzida oraz kto i jak ma jej używać.

Co owa definicja dzidy ma wspólnego z państwem i prawem? Otóż wbrew pozorom bardzo wiele. Norma prawna jeśli chce spełniać swoją funkcję musi się opierać na systemowym definiowaniu i wykorzystaniu pojęć tak, aby były one zrozumiałe, akceptowalne i użyteczne. Inaczej nie ma sensu, bo nie organizuje stosunków społecznych. 

Prawo w ujęciu historycznym tworzyło się na dwa sposoby. Pierwszy, aposterioryczny , czyli po naszemu następczy opierał się na systemowej obserwacji naturalnych zachowań społecznych i zamykaniu tych obserwacji w abstrakcyjne normy. To prawo rzymskie i jego tradycja, mniej więcej odpowiadająca pierwszej definicji dzidy. Grot na patyku, czyli opis stanu faktycznego, wytworzonego naturalnie. Drugi , aprioryczny, czyli przedwstępny, to tradycja judaistyczna, na bazie której nie da się stworzyć państwa, co Feliks Koneczny udowodnił w "Cywilizacji Żydowskiej". To jest właśnie definicja dzidy opisująca jej budowę w sposób niemożliwy do zakończenia.

Jak to wygląda w praktyce? Posłużmy się jednoznacznym przykładem:

1. Kto zabija człowieka, podlega karze ....... Tu dodajemy kilka wyłączeń, zwanych kontratypami, jak obrona konieczna, czy stan wyższej konieczności, określamy dolną i górną granicę kary i resztę pozostawiamy sądowi, mającemu za zadanie dostosować jej wymiar do okoliczności czynu. To tradycja rzymska.

2. Kto zabija dwudziestopięcioletniego mężczyznę, młotkiem, po południu, zimą, w jego własnym mieszkaniu , podlega karze 10 lat i 4 dni pozbawienia wolności w więzieniu strzeżonym przez minimum stu strażników, pracujących na trzy zmiany, oddalonym od miejsca popełnienia czynu nie mniej niż sto kilometrów i nie więcej niż 500 kilometrów. To tradycja judaistyczna. Zadzidzie przedzidzia dzidy. Nieograniczona liczba stanów faktycznych, w których osoby ofiary i sprawcy, okoliczności zbrodni, sposób karani - to niemożliwy do opisania kalejdoskop. W tej sytuacji łatwo przy tym o tak zwaną lukę prawną, bo przecież przewidzieć tego wszystkiego się nie da.

Wykorzystanie drugiego sposobu tworzenia prawa, nieuchronnie degeneruje państwo i to we wszystkich obszarach, tworzenia prawa, jego stosowania i sądzenia sporów. Przyjęcie tych pryncypiów regulacji obiektywnie bowiem uniemożliwia stworzenie systemu prawnego, niszcząc po kolei wszystkie jego elementy i rozbijając jakąkolwiek spójność. W efekcie powstaje prawo równoległe, bo procesów społecznych nie da się powstrzymać. Jakie są objawy choroby?

Zwróćmy uwagę na te, łatwo rzucające się w oczy. Atrofia parlamentu jako prawodawcy i atrofia sądownictwa jako władzy mającej rozstrzygać spory i zabezpieczać prawa podmiotowe obywateli. W sferze praktycznej to łatwo zauważalne dysfunkcje państwa. W zasięgu obowiązywania dokładnie tych samych ustaw, jeden inwestor nie może postawić biurowca w miejscu otoczonym innymi biurowcami, a inny buduje ogromny zamek w środku chronionej puszczy. A to tylko jeden z przykładów, wyjątkowo spektakularnie pokazujących komu i dlaczego zależy, aby rozregulować państwo przy pomocy nadmiaru regulacji. To żaden paradoks to logiczne następstwo. Chęć unormowania wszystkiego, przy pomocy szczegółowych norm, przypominających niekończącą się definicję dzidy, prowadzi do zniszczenia państwa i rozbicia wszelkich struktur społecznych, oddając wszystko w ręce niekontrolowanej biurokracji, współcześnie o trzech twarzach - państwowej, samorządowej i korporacyjnej, pozostających ze sobą w symbiozie.

Lubię to! Skomentuj169 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo