2 obserwujących
8 notek
20k odsłon
989 odsłon

Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi, czyli kiedy upadnie Unia?

Wykop Skomentuj33

Na drodze między słynnymi Atenami a Megarą, według greckiej mitologii, na swe ofiary czyhał Prokrust, zwany także Damastesem. Stwór ów będący synem Posejdona, z przepasaną maczugą u boku, ubrany w wilczą skórę, miał w zwyczaju zapraszać umęczonych podróżnych na nocleg w swoim domu. Posiadał tamże dwa łoża. Na krótkim umieszczał osoby wysokie, by następnie odciąć im wystające poza ramy części ciała. Ludzi niskich zaś umieszczał na wielkim łożu, naciągając ich ciało do jego wymiarów. 


W końcu olbrzym zginął z ręki powracającego do Ojczyzny, Tezeusza. 


Motyw Prokrusta wykorzystał i unieśmiertelnił Zbigniew Herbert w wierszu „Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi”, porównując okrucieństwo i motywację mitologicznego potwora do XX wiecznych totalitaryzmów, dążących do stworzenia całkowicie podporządkowanego władzy człowieka i społeczeństwa „idealnych wymiarów”. Idealnych oczywiście według władzy. 


Brzmi znajomo?


Kiedy więc w roku 1989, ostatni z globalnych systemów totalitarnych konał, niektórzy z myślicieli buńczucznie zapowiadali koniec historii, zupełnie zapominając iż ta - nie kończy się nigdy. 


Brutalna, szara rzeczywistość sprowadziła owych marzycieli do głębokiego parteru, dobitnie ukazując, że upadek starych systemów nie oznaczał jednocześnie zamknięcia starych spraw i rozwiązania odwiecznych kłopotów.


Dziś, blisko już trzydzieści lat po przewrocie czerwcowym w Polsce, dawno przestaliśmy udawać iż budujemy kraj mlekiem i miodem płynący. Od lat nikt nie wierzy tutaj, tak naiwnie jak niegdyś, w mityczny Zachód. Ten spowszedniał bowiem. Wymarzone Niemcy, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, przy bliższym poznaniu okazały się państwami z problemami identycznymi do naszych, a często trudniejszymi nawet. 


Ktoś by powiedział, iż czasy w których żyjemy to lata przełomu, okres wielkich zmian w dziejach ludzkości. Czy jednak naprawdę możemy takie słowa uznać?


Stoimy na rozstaju dróg. Jedni prowadzić chcą na lewo, inni na prawo, kolejni w przód, a inni pragną się wycofać i powrócić do swych domostw. Jest jeszcze kolejna grupa - to Ci, którzy mówią iż nie ma potrzeby iść gdziekolwiek a owo rozdroże jest, w ich opinii, znakomitym miejscem do życia. 


W 2019 roku i latach kolejnych, wybierać będziemy jaką przyszłość zgotować czy sprawić, chcemy dla siebie samych i dla przyszłych pokoleń.


To co wiemy już dziś - nie będzie podobna obecnej. Świat zachodni drży w posadach, na arenę zmagań gospodarczych i militarnych wstępują nowe potęgi - Chiny, Indie, kraje Afryki. Muzułmański krąg kulturowy rośnie, nasz kurczy się, oni rosną w siłę, my słabniemy. 


I musimy dać na to odpowiedź. Pytanie tylko - jaką?


Czy wybierzemy drogę powrotu do państw narodowych i głębokiej, często niestety wrogiej rywalizacji między państwami, jednakże tej samej, która niegdyś przywiodła Europę do potęgi? Bo nie oszukujmy się, wbrew temu jak chcieliby to widzieć fanatyczni euroentuzjaści, to nie zjednoczenie Europy zbudowało jej siłę, lecz właśnie nieustanna wojna, rywalizacja i brutalny wyścig między ówczesnymi imperiami. Czy też może wybierzemy drogę dalszej integracji, jednoczenia się w ramach europejskich struktur i zacieśniania wzajemnych więzów, by wspólnie próbować wypracować odpowiedź na potężne problemy jakie trawią nasz dom?


Niezależnie od tego, którą z owych odpowiedzi wybierzemy, wiadomo już iż czas obecnych elit przeminął, a teraźniejszy porządek wcale nie upada. ON JUŻ UPADŁ. 


Protesty żółtych kamizelek i coraz bliższa perspektywa rządów Marine Le Pen we Francji, masowy bunt w Niemczech i rozpad partii Angeli Merkel, ucieczka Wielkiej Brytanii, zwycięstwo Ruchu 5 Gwiazd we Włoszech, zbliżający się wielkimi krokami kolejny kryzys finansowy w Grecji, niedomknięta sprawa wojny na Ukrainie, czy wreszcie potężny problem masowej, nielegalnej imigracji pokazują iż obecni rządzący nie mają żadnej recepty, ani nawet pomysłu w jaki sposób mogliby ugasić szalejący pożar.


Jak brzmi ich stanowisko? Potrzebujemy więcej władzy, potrzebujemy większej kontroli, potrzebujemy więcej nas, a wówczas!…. No właśnie, co?



Potrzebują więcej władzy, dajmy im ją, a z pewnością uda im się znaleźć jakieś wyjście. No może, może nie z pewnością ale spróbują, pomyślą. Problem w tym, że dom już spłonął niemalże i trzeba stawiać nowy, a oni jeszcze się nie uradzili!


Niestety, jest tak dlatego, że dzisiejsza Unia - a do diabła z tą przeklętą poprawnością! - ma twarz pijanego przewodniczącego, twarz miałkiego, całkowicie bezwolnego i bezbarwnego Tuska, potrafiącego jedynie ładnie się uśmiechać i czekać dokąd zawieje go wiatr w historii, czy wreszcie ma oblicze topornej, nieugiętej kanclerz, która niczym taran potrafi jedynie przeć naprzód, nie umiejąc przyznać się do błędów. Wesołą tę kompanię uzupełnia młody, francuski prezydent, wyglądający raczej na dziecko zagubione we mgle, aniżeli poważnego polityka godnego zaufania, zachowujący się niemalże identycznie jak Ciamajda z bajki o Smerfach, wiecznie powtarzający „ojej”. 

Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka