121 obserwujących
3533 notki
1674k odsłony
283 odsłony

Kenia czyli 1,6 miliona ludzi z wirusem HIV

Kenyatta International Conference Center Nairobi
Kenyatta International Conference Center Nairobi
Wykop Skomentuj5

Tak, to dobry pomysł spędzić czas z zapisem mojego radiowego wywiadu dla red. Krzysztofa Skowrońskiego (także prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich). Rozmowa nasza emitowana była w Radiu Wnet. 

„Poranek Wnet” Krzysztof Skowroński, a zaczynamy od rozmowy z Ryszardem Czarneckim, który jest w Nairobi. Witam Pana. 

- Witam Panie Redaktorze, witam Państwa ze stolicy Kenii 

W stolicy Kenii jest szczyt ONZ, który dotyczy praw do aborcji, eutanazji, depopulacji. Tam jest mowa o gender w pełnym rozkwicie. 

- Tak, w „Kenyatta International Conference Centre” odbywa się, jak Pan powiedział, szczyt ONZ-towski, który został zwołany z inicjatywy prezydenta Kenii Kenyatty. To kraj, który ma populacje liczącą 47,5 miliona, a 1,6 miliona ludzi żyje z wirusem HIV. Tylko w zeszłym roku 25 tysięcy osób zmarło z tego powodu, a 46 tysięcy w ubiegłym roku zachorowało, stało się nosicielem wirusa HIV. Jednocześnie jest to kraj, który ma duży przyrost naturalny – i jest obiektem zainteresowania różnych organizacji globalnych, także europejskich, które głoszą hasła aborcji. Ten szczyt chce umożliwić legalizację aborcji, ale co ważne, został również zwołany taki alternatywny  „counter-summit”, taki alternatywny szczyt, gdzie przedstawiciele rządów m.in. : Polski, USA, Węgier, Brazylii wystąpili, mówiąc o tym, że można prowadzić politykę pronatalistyczną, można prowadzić politykę w oparciu o wartości rodzinne i wskazaniu, że istnieje inny świat wartości, gdzie można chronić ludzkie życie, nie odwołując się do hasła aborcji. Wczoraj była gala wręczania nagród aktywistom ruchów proaborcyjnych i tam na słowo „aborcja” wykrzyczane czy wypowiedziane ze sceny były rzęsiste brawa – niczym taki odruch Pawłowa. To było dla mnie bardzo smutne. Ważne jednak jest też, że można pokazywać inne wartości, jest przedstawiciel Ordo Juris, jest pan  doktor Tymoteusz Zych. Jest też szereg organizacji pro life, które usiłują pokazać, że jest alternatywna droga – choć oczywiście są w zdecydowanej mniejszości. 

ONZ niby poważna czy najpoważniejsza międzynarodowa organizacja wyraźnie wskazuje, w jakim kierunku powinna pójść cywilizacja: nauka seksualna, aborcja, eutanazja – to jest w agendzie ONZ i w rozmaitych dokumentach ONZ. Większość tych polityków i urzędników chce popchnąć świat właśnie w tym kierunku. 

- To jest faktem. Przypomnijmy, tak „pro domo mea” – pamiętajmy, że takim uzasadnieniem czy takim pseudoargumentem na rzecz wprowadzenia słynnej kary LGBT przez prezydenta Warszawy z Platformy Obywatelskiej –  było powołanie się na dokumenty ONZ właśnie. ONZ skupia także wiele krajów afrykańskich, które mają problem z przeludnieniem – i tutaj są proponowane metody właśnie takiego jego ograniczenia poprzez  aborcję. Wczoraj mieliśmy spotkanie z organizacjami pozarządowymi z Kenii, Ugandy i Tanzanii i tam oczywiście epatowano – sytuacjami, które nie powinny mieć miejsca: dziewięciolatka zachodzi w ciążę , dziesięciolatka – to są rzeczywiście rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Tylko pytanie, co powinno być metodą zapobiegania tej sytuacji? Czy rozwiązaniem problemu ma być dostępność aborcji czy też może jednak coś innego? Czyli edukacja, wychowanie ku wartościom, niekoniecznie edukacja seksualna. 

Ale to jest tak, że ten szczyt chciałby uznać prawo do aborcji prawem człowieka, tak jak prawo do wolnego słowa, wolność przemieszczania się. I co wtedy, jeśli oficjalnie ONZ uzna aborcję za prawo człowieka? 

- Przede wszystkim jest to kwestia ochrony życia – mówmy o tym po imieniu i z drugiej strony  kwestia prawa do zabijania – mówmy po imieniu. To jest kwestia jednak suwerennych decyzji i systemów poszczególnych państw -  członków ONZ czy członków Unii Europejskiej. Tutaj nikt z zewnątrz nie może tego narzuć. Bardziej chodzi tu o wzmocnienie pewnej presji medialnej, politycznej, żeby takie zachowania proaborcyjne czy mówiąc wprost „przeciwko życiu” miały miejsce w systemie prawnym poszczególnych krajów, by te zmiany postępowały. Tutaj na tym alternatywnym szczycie rozmawiałem z taką amerykańską działaczką pro-life Sharon Slater autorką książki „.Stand for the Family ”. W tej książce cytuje ona bardzo ciekawe dane, dotyczą one także Polski.  Polska jest krajem „numer jeden” w Europie, pod względem procentowym  który uznaje, że naturalnym miejscem dla dzieci jest rodzina – i to rodzina z ojcem i matką. 95% Polaków, podkreślam 95% Polaków uważa, że to jest rzecz naturalna. Jesteśmy pod tym względem rekordzistami w Europie. W innych krajach uznanie tej oczywistości, że to jest właśnie naturalne miejsce, naturalny żywioł dla wychowywania dzieci, liczba osób popierających tą tezę jest znacznie mniejsza. Z tym, że ten odsetek jest większy w krajach takich jak Filipiny czy kraje arabskie. 

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka