183 obserwujących
2393 notki
5440k odsłon
  1589   0

Nawet za komuny… Rzecz o pożytkach z rządów partii Jarosława Kaczyńskiego

Zmasowane siły policyjne ochraniające dom „ojca narodu” Jarosława Kaczyńskiego
Zmasowane siły policyjne ochraniające dom „ojca narodu” Jarosława Kaczyńskiego

                                                                                                    Pisane 3-go maja 2021

WPROWADZENIE
Polska pięknieje i mimo pandemii gospodarka ma się zadziwiająco dobrze. Lecz powiedzmy sobie otwarcie i z ręką na sercu, iż proces odnowy naszego kraju trwa już od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej, a więc to, że Polska się odradza nie jest zasługą wyłącznie rządów Prawa i sprawiedliwości, co nam pokrętnie koduje w mózgach Telewizja Publiczna Jacka Kurskiego, - lecz jest to efekt pracy tych, którzy rządzili po dniu 1 maja 2004, a dokładniej mówiąc wynik sprawności samorządów, operatywności pracodawców oraz ciężkiej pracy Polaków, co potwierdzają praktycznie wszystkie opinie sondażowe.

A teraz do rzeczy. 

Odkąd sięgam pamięcią, a pamiętam jeszcze z dzieciństwa rządy Bolesława Bieruta, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie, że Polska jest źle rządzona, moją ojczyzną zarządzają niezmiennie od lat nieuczciwi ludzie zaprzedani Moskwie.

I jak patrzę na te wszystkie szkody wyrządzone w Polsce od jesieni 2015 przez Prawo i Sprawiedliwość, gdy widzę jak rządzący naszym krajem z tylnego siedzenia Jarosław Kaczyński wyłącza kolejne hamulce w parciu do przejęcia władzy absolutnej i wprowadzenia mono-partyjnego zarządzania państwem niszcząc jego kolejne struktury i  anektując wszystkie kluczowe urzędy w państwie, - to coraz częściej myślę, że chyba nawet za komuny nie było aż tak źle. 

Żeby wszystko było jasne. Komunistów nie cierpię każdą cząstką duszy, bo mi w roku 1952 zadręczyli Ojca Akowca. Ale muszę sprawiedliwie przyznać, że czerwoni przynajmniej stwarzali pozory, że liczą się z ludźmi. Natomiast arogancja, bezczelność, hucpa, grubiaństwo i buta PiS-u sprawiają, iż coraz częściej dochodzę do wniosku, iż ta partia w pomiataniu ludźmi posuwa się znacznie dalej, niż niegdyś Polska Zjednoczona Partia Robotnicza.

Ktoś teraz może spytać, co takiego się stało, że do tego doszło? Myślę, że odpowiedź jest prosta. Po raz kolejny oszukano ludzi. Ale tym razem jest to szachrajstwo na gigantyczną skalę, którego skutki mogą trwać przez kilka dekad, bo rząd Morawieckiego zaciągnął praktycznie niespłacalne długi.

Po roku 1989, żeby ludziom zamydlić oczy, post-komunistyczni beneficjanci okrągłego stołu rozdzielili swoje role. Jedni schronili się pod płaszczykiem Unii Demokratycznej, potem Unii Wolności, a finalnie Platformy Obywatelskiej, - drudzy zaś poszli do tak zwanych partii prawicowych, czyli kolejno Porozumienia Centrum, Ruchu Społecznego AWS, Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów, Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, Ruchu Odbudowy Polski, a finalnie Prawa i Sprawiedliwości.

I co?

Ddy patrzę, jaką ciemnotę od lat wciskają do głowy zagorzałym miłośnikom Platformy Obywatelskiej podszczuwacze z antypisowskiej telewizji TVN24, ale także, gdy obserwuję, jakie bzdety i z jak dziecinną łatwością przekazuje „ludowi pisowskiemu” nie mniej zakłamana TVP Info, - odnoszę nieodparte wrażenie, iż mieszkam w kraju, który politycy zamienili w jeden wielki dom wariatów, a moja Ojczyzna wchodzi już w ostatnie stadium paranoidalnej schizofrenii zrodzonej z maniakalnej nienawiści platformersów do pisowców, - i odwrotnie.

Powiem więcej. Jak dotąd PiS i Platforma po prostu musiały ze sobą nieustannie wojować, gdyż ostateczna wygrana jednej z tych partii byłaby jednoznaczna z jej śmiercią polityczną, - gdyż ci definitywni zwycięzcy nie mieliby, na kogo winy zwalać i mamić ludzi, jacy źli byli ich poprzednicy, którzy w każdej chwili mogą powrócić do władzy, - a jeszcze do tego na polską scenę polityczną mogłaby się nie daj Boże wedrzeć jakaś nowa jakość polityczna.

Więc dla zmyły, żeby obywatele myśleli, iż jest praworządnie i sprawiedliwie, obie te „wojujące ze sobą” partiokracje od czasu do czasu spektakularnie wymieniały się władzą w systemie wahadłowym. Po każdej takiej zmianie warty, ciemny lud przez jakiś czas żył w złudnym przeświadczeniu, że teraz już na zawsze będzie dobrze i uczciwie, a winni dostaną za swoje. A, gdy po jakimś czasie okazywało się, iż znowu jest jak było, zaś żadnemu winnemu tego stanu rzeczy włos nie spadł z głowy, - następowała kolejna zmiana warty.

Jesienią 2015 Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, bo miało być inaczej niż za rządów Platformy Obywatelskiej. A co mamy, każde dziecko widzi. Co tam Polska. Co tam Bóg, Honor i Ojczyzna. Co tam dziedzictwo kultury. Co tam przyzwoitość. Co tam Konstytucja. Co tam tradycja polskiego parlamentaryzmu. Ważne jest tylko by wygrać kolejne wybory i utrzymać władzę. Zdeptano polityczny obyczaj. W dążeniu do partyjnej hegemonii wyzbyto się poczucia wstydu. Nastało prawo dżungli. Kto silniejszy, ten lepszy. Cham chama chamem pogania. Wszystkie chwyty dozwolone. Byle tylko rządzić! Zagarnąć jak najwięcej stanowisk swoimi! Obsadzić przyczółki! Usunąć niewygodnych, choćby byli genialnymi fachowcami!

Lubię to! Skomentuj112 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka