196 obserwujących
2499 notek
5630k odsłon
  1323   0

Ambicjonalna walka „zbawcy narodu” z „królem Europy” historyczną szansą dla Hołowni

Dwóch patogennych ambicjonerów jednakowo niebezpiecznych dla Polski (Okładka tygodnika WPROST z roku 2007)
Dwóch patogennych ambicjonerów jednakowo niebezpiecznych dla Polski (Okładka tygodnika WPROST z roku 2007)

Motto: Narasta gniew młodego pokolenia Polaków, które chce sobie urządzić Ojczyznę po swojemu, więc coraz ciemniejsze chmury zbierają się nad POPIS-em - https://www.youtube.com/watch?v=u9Dg-g7t2l4

A teraz do rzeczy.

Oglądam dziś od rana przemiennie TVP Info i TVN24.

W TVP Info lecą jeden po drugim propagandowe bloki programowe ogłaszające totalny kryzys w Platformie Obywatelskiej, natomiast w TVN24 mówią dokładnie to samo o Prawie i Sprawiedliwości. Zarówno PiS jak Platforma mają dzisiaj swoje ratunkowe kongresy, bo kryzysy w tych partiach są ewidentne. Tu i tam przemawiali Jarosław Kaczyński oraz Donald Tusk, - i jak na dłoni widać, że tym razem pójdzie na noże.

Ale jak wiadomo, gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta, a więc Szymon Hołownia ma życiową szansę na wygranie wyborów parlamentarnych.

Najpierw jednak zarysuję jak to było do tej pory, a puenta będzie na końcu.

Do wyborczej jesieni 2015 wojna między PiS-em i Platformą była de facto wojną pozorowaną.

Już tłumaczę, dlaczego tak uważam.

Zastanówcie się Państwo, czemu przez tyle lat na polskiej scenie politycznej nie wykształtowała się żadna nowa jakość polityczna, która położyłaby kres bratobójczej wojnie polsko polskiej między partiami Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska?

Otóż, dlatego moi Kochani, iż jest to pokłosie genialnej w swej prostocie komunistycznej sztuczki socjotechnicznej, - polegającej na okresowo przemiennym utwierdzaniu raz jednych, raz drugich Polaków w poczuciu awansu społecznego, a co za tym idzie umacnianiu ich w przeświadczeniu, że przynależą do narodowej elity narodu, która jest lepsza od gorszej reszty społeczeństwa.

Bo gdy popatrzeć, jaką ciemnotę przez całe lata wciskali do głowy zagorzałym miłośnikom Platformy podszczuwacze z antypisowskiej telewizji TVN24, ale także, jakie bzdety i z jak dziecinną łatwością przekazała „ludowi pisowskiemu” nie mniej zakłamanaTVP Info, - nasuwa się wniosek, że przez lata mieszkaliśmy w kraju, gdzie media należące raz do jednych raz do drugich zamieniły Polskę w jeden wielki dom wariatów, a nasza ojczyzna popadała w stan ostatniego stadium paranoidalnej schizofrenii zrodzonej z maniakalnej nienawiści platformersów do pisowców, - i odwrotnie.

Powiem więcej. PiS i Platforma po prostu musiały ze sobą nieustannie wojować, gdyż ostateczna wygrana jednej z tych partii byłaby jednoznaczna z jej śmiercią polityczną, - gdyż ci definitywni zwycięzcy nie mieliby, na kogo winy zwalać i mamić ludzi, jacy źli są ci drudzy, którzy w każdej chwili mogą powrócić do władzy, - a jeszcze do tego na polską scenę polityczną mogłaby się nie daj Boże wedrzeć jakaś nowa jakość polityczna.

Więc dla zmyły, żeby obywatele myśleli, iż jest praworządnie i sprawiedliwie, obie te „wojujące ze sobą” partiokracje od czasu do czasu spektakularnie wymieniały się władzą w systemie wahadłowym. Po każdej takiej zmianie warty, ciemny lud przez jakiś czas żył w złudnym przeświadczeniu, że teraz już na zawsze będzie dobrze i uczciwie, a winni dostaną za swoje. A, gdy po jakimś czasie okazywało się, iż znowu jest jak było, zaś żadnemu winnemu włos nie spadł z głowy, - następowała kolejna zmiana warty.

A więc można powiedzieć, że na zasadzie dżentelmeńskiej umowy PiS i PO były ze sobą dogadane w sprawie przemiennego rządzenia Polską.

Tak było do jesiennych wyborów 2015, kiedy ku zaskoczeniu zarówno PiS-u, jak Platformy Obywatelskiej, Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory parlamentarne po raz pierwszy z przewagą sejmową, która to przewaga zapewniła Jarosławowi Kaczyńskiemu bezkarność w niszczeniu kluczowo ważnych dla polskiego państwa instytucji i urzędów, celem przekształcania Polski w państwo autorytarne kierowane z tylnego siedzenia przez rzeczonego bezwzględnego egzekutora o zacięciu dyktatorskim, przy całkowicie bezradnej opozycji, w której rolę wiodącą pełniła Platforma Obywatelska.

Słowem, dzięki przewadze sejmowej PiS pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego nabrał apetytu na rządzenie przez trzy kadencje, jak nie dłużej, co spowodowało złamanie przez Prawo i Sprawiedliwość dżentelmeńskiej umowy na przemienne rządzenie Polską z Platformą Obywatelską (POPIS).

I nie ma już wątpliwości, że przyczyną autorytarnych zapędów Jarosława Kaczyńskiego nie była bynajmniej chęć budowania „lepszej Polski” oraz „nowego ładu”, lecz wynikająca z kompleksów i osobistych animozji chęć pokazania królowi Europy Tuskowi, który z nich jest lepszy.

Tego nie zniósł nie mniej butny i zakompleksiony Donald Tusk, dla którego Polska jest ważna tyle samo, co dla Kaczyńskiego, i uważam, że Donald Tusk przejął dziś przywództwo w Platformie nie tyle po to, żeby skończyć z draństwem PiS-u, lecz celem zaspokojenia swych patogennie chorych osobistych ambicji w walce z Kaczyńskim.

Lubię to! Skomentuj96 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka