Teodor Axentowicz „Starość patrząca wstecz i młodość spoglądająca w przód ”
Teodor Axentowicz „Starość patrząca wstecz i młodość spoglądająca w przód ”
echo24 echo24
1370
BLOG

Mentalność "kromki chleba cukrem posypanej”

echo24 echo24 PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 72


Notkę tę dedykuję animatorom „dobrej zmiany”

Pan Saryusz Wolski opublikował imponującą listę spraw zrealizowanych przez rząd Beaty Szydło, pod którą się w całej rozciągłości podpisuję i jestem autentycznie zafascynowany dotychczasowymi dokonaniami „rządu dobrej zmiany”, a szczególnie niezwyczajnie wysokimi wskaźnikami rozwoju gospodarczego państwa.  

Ale, choć na tej liście jest pozycja „podniesienie minimalnej emerytury” to jednak zabrakło mi punktu dotyczącego przyszłościowej wizji przywrócenia polskim emerytom godności wieku sędziwego, jaką się cieszą ich zachodni rówieśnicy. Już tłumaczę, o co mi konkretnie chodzi.

Codziennie idę na kawę na krakowski Rynek i obserwuję nieprzebrane tłumy zachodnich turystów, których znakomitą większość stanowią starsi ludzie. Są to sędziwe małżeństwa, a dokładniej mówiąc elegancko odziane senioralne pary, pogodne, beztrosko uśmiechnięte, przechadzające się nieśpiesznie krakowskimi uliczkami, by po zwiedzeniu miasta zasiąść w obiadowej porze w rozsianych wokół krakowskiego Rynku ogródkach restauracyjno kawiarnianych, gdzie obiad kosztuje mniej więcej tyle ile polski emeryt wydaje na tydzień. I nie są to bynajmniej jacyś milionerzy, lecz szeregowi zachodni emeryci, których stać na wycieczkę do Krakowa, gdzie mogą spędził miło czas niczego sobie nie odmawiając.  

Zaś krakowscy emeryci na swój Rynek nie chodzą, a ci, którzy się tam zabłąkają, onieśmieleni, przygarbieni, w siebie wklęśnięci, do ściany przyciśnięci i upokorzeni swym ubóstwem, przymykając chyłkiem opodal suto zastawionych stołów bądź to klną pod nosem, bądź udają, że nie widzą swoich beztrosko rozszczebiotanych równolatków z Zachodu zajadających frykasy, których oni nigdy nawet nie pokosztowali.

Oczywiście rozumiem, że 50 lat komuny zrobiło swoje, że stosunkowo od niedawna wolnym rynkiem się cieszymy, a gospodarka polska ma wciąż ogromnie wiele do odrobienia, Że trzeba odpracować to, co ukradli doktrynerzy polityki "ciepłej wody w kranie", że nie da się od razu dorównać Zachodowi, tak, jak nie od razu Kraków zbudowano. Ale jak czytam w prasie prawicowej i oglądam w telewizji wypowiedzi prominentów nowej władzy dotyczące emerytów to przebija z nich swojego rodzaju uwłaczający godności ludzi starych głodowy minimalizm, a mnie się przypomina pewne zdarzenie z początku lat 60., a więc z czasu apogeum siermiężnej komuny, - które teraz Państwu opowiem.

W mojej kamienicy na parterze dostał w nagrodę mieszkanie z krwi i kości komunista, budowniczy Nowej Huty, o nazwisku nomen omen Gierek. Ponieważ miał w domu całą furę narzędzi zachodziłem czasem do niego, jak mi się coś w mieszkaniu popsuło, żeby pożyczyć śrubokręt, imadło, bądź majzel. Takiej wołającej o pomstę do Boga nędzy, jaka panowała w jego mieszkaniu trudno sobie wyobrazić, ale pan Gierek wydawał się być człowiekiem zadowolonym. Aż pewnego razu zapytałem pana Gierka, jak on to robi, że żyjąc w takiej biedzie nigdy na nic nie psioczy? A on mi na to odpowiedział, cytuję słowo w słowo, bo do śmierci tego nie zapomnę: „Panie Krzyśku! Zapamiętaj Pan sobie! Że jak tylko można sobie kromkę chleba cukrem posypać, to znaczy, że jest dobrze”, koniec cytatu.

Słowem pan Gierek, jak na szeregowego komunistę przystało był z dziada pradziada patologicznym minimalistą, człowiekiem bez większych wymagań życiowych i potrzeb natury duchowej. Ale przecież nie wszyscy są tacy. Więc, jak na liście Saryusza Wolskiego zoczyłem pozycję „podniesienie minimalnej emerytury” to niejako z automatu przypomniała mi się mentalność pana Gierka, którą na swój prywatny użytek nazywam mentalnością "kromki chleba cukrem posypanej”, bo najprawdopodobniej to obiecane przez rząd podniesienie emerytury będzie wynosiło tyle, by dopadnięty przez starość obywatel mógł do pierwszego przeżyć, a nie godnie żyć, jak jego zachodni koledzy, - i przynajmniej jak dotąd panuje martwa cisza na ten wstydliwy temat.

A przecież kulturę państwa poznaje się po standardzie życia pokolenia sędziwego, więc może już czas najwyższy by nowa władza dobrej zmiany podziękowała zapatrzonym wstecz prominentom zainfekowanym jeszcze w okresie komuny właśnie ową patogennie minimalistyczną polityką zasadzającą się na rzeczonej mentalności "kromki chleba cukrem posypanej”, która powinna emerytom wystarczyć?

Może sobie zbyt dużo wyobrażam, ale mam nadzieję, że być może moja notka dotrze, gdzie trzeba i uświadomi rządzącym, że należy raz na zawsze skończyć z minimalistycznym podejściem do potrzeb leciwych obywateli czyniącym ich życie niegodnym mieszkańca Europy Środkowej. Czas pełniących swoje państwowe funkcje na zasadzie zasiedzenia Terleckich, Lipińskich, Kuchcińskich et consortes już przeminął. Zaś nadszedł czas Morawieckich i Dudów, którzy wielokrotnie dowiedli iż obdarzają swoich rodzicieli nadzwyczajnym szacunkiem.

Słowem najwyższy czas skończyć z zakorzenioną w podświadomości Polaków filozofią godzenia się na postrzeganie Polski, jako wiecznego biedaka Europy, a dokładniej kraju, którego rząd ma zapewnić obywatelowi w wieku senioralnym jedynie niezbędne minimum potrzebne do tego, żeby ów obywatel przeżył do pierwszego. I nie chodzi o to, żeby państwo dawało emerytury za darmo. I nie ma znaczenia, czy się ktoś uczył, czy pracował fizycznie. Ważne jest to, by państwo jednemu i drugiemu stworzyło warunki do tego, by mógł gromadzić kapitał na jesień życia. A przy obecnej minimalistycznej filozofii państwa, przeciętny Polak takich warunków nie ma.

Jakby na moje życzenie, dzisiaj WP dostarczył kolejnej porcji wiedzy jak się dzisiaj żyje niektórym budżetowcom i ,,koryfeuszom" polskiej nauki – vide posłanka Prawa i Sprawiedliwości Józefa Hrynkiewicz, która wsławiła się zawołaniem "Niech jadą", kiedy podczas sejmowej debaty o służbie zdrowia straszono wizją lekarzy uciekających za granicę w poszukiwaniu godnych zarobków.

,,Jak na tym tle prezentują się zarobki Hrynkiewicz? Wzięliśmy pod lupę jej oświadczenie majątkowe za 2016 r. I tak, jako profesor zwyczajny pobrała na Uniwersytecie Warszawskim wynagrodzenie w wysokości ponad 88 tys. złotych. Kolejne 30 tys. zł to dieta poselska, a prawie 90 tys. złotych - uposażenie poselskie. Posłanka dostaje także emeryturę (ponad 70 tysięcy złotych). Otrzymała też blisko 2 tys. złotych za recenzję pracy doktorskiej na Katolickim Uniwersycie Lubelskim. Razem 280 tys. zł.

Tyle, jeśli chodzi o comiesięczne lub nieregularne wpływy na konto. Ale posłanka PiS ma jeszcze "środki pieniężne zgromadzone" (prawie 120 tys. zł) oraz kilka nieruchomości, m.in. dom o powierzchni 160 m2 ("inwestycja w budowie" - podkreśla w swoim oświadczeniu) i wartości 450 tys. zł oraz działkę (150 tys. zł). Do tego dochodzą jeszcze dwa mieszkania (ponad 70-metrowe o wartości 450 tys. zł i 40-metrowe o wartości 240 tys. zł) oraz działka rekreacyjna i nieruchomość rolna o łącznej wartości 130 tys. zł".

Więc jak Państwo widzicie, czas na gruntowną zmianę filozofii państwa rządzonego przez Prawo i Sprawiedliwość.

Ciekaw jestem zdania na ten temat komentatorów mojego blogu.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum

Kątem oka podglądam w TVP Info transmisję ze wspaniałego wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego na spotkaniu z chicagowską Polonią. Słucham i wszystko rozumiem. Powiem więcej. Jestem dumny z klasy tego młodego polityka. Zaś jak słucham wystąpień jajogłowych polityków partii rządzącej Terleckiego, Lipińskiego, Kuchcińskiego  et consortes - to się wstydzę. Sorry, ale zawsze mówię to, co myślę.




echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka