Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
145 obserwujących 1553 notki 3218694 odsłony
echo24, 11 lipca 2018 r.

Dedykowane kaście opiniotwórczych instytucji prawnych

2530 92 1 A A A

Ostatnio opublikowałem całą serię notek, w których krytykowałem fatalny moim zdaniem sposób przeprowadzania reformy sądownictwa przez Prawo i Sprawiedliwość, co spowodowało rozżalenie wielu komentatorów narzekających, że nic tylko ujeżdżam po partii Jarosława Kaczyńskiego, zaś totalnej opozycji nigdy do słuchu nie nagadam. Więc żeby było sprawiedliwie postanowiłem dziś pani prezes Sądu Najwyższego Małgorzacie Gersdorf oraz panu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego Andrzejowi Rzeplińskiemu opowiedzieć pewną historyjkę, która mam nadzieję ich przekona, że PiS, choć niezdarnie, to ze wszech miar słusznie reformę polskiego sądownictwa realizuje.

Szanowni Państwo!

Od zarania lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku miałem przyjemność celebrować z moimi ówczesnymi Przyjaciółmi, których Państwo zapewne bardzo dobrze znacie, piękną świąteczną tradycję. Co roku, przed Bożym Narodzeniem, w wigilię Wigilii, spotykaliśmy się w secesyjnej sali kolumnowej krakowskiego hotelu Pollera by przełamać się opłatkiem. Nasza kompania składała się wówczas z ambasadorów elitarnych sfer Wszechnicy Jagiellońskiej, w znakomitej większości akademików Wydziału Prawa i Administracji UJ. Znaliśmy się głównie z szaleństw narciarskich w Kotle Goryczkowym oraz krakowskich kortów tenisowych. Były to serdeczne, przyjacielskie spotkania odbywane z rzadko już spotykanym pietyzmem podług nad wyraz wytwornej etykiety. Służba hotelowa ustawiała w podkowę strojnie zastawione stoły zasłane wykrochmalonymi,  śnieżnobiałymi obrusami. Na proscenium puszyła się pięknie ubrana choinka. A kapituła naszej grupy miała swoje, od zawsze te same honorowe miejsca przy świątecznym przy stole. Odświętnie ubrani, po krótkim entrée na stojąco zasiadaliśmy rokrocznie do uroczystego podwieczorku. Wszyscy mówili półszeptem. Czuło się podniosły nastrój oczekiwania na moment podzielenia się opłatkiem, a na sali panowała atmosfera podobna tej w kościele tuż przed podniesieniem. A gdy nadchodziła chwila świętego dla Polaków obrządku wszyscy wstawali od stołu z listkami opłatka w ręku i życzyli sobie najlepiej i najszczerzej.

Usługiwał nam niezmiennie od lat niejaki pan Józef – starej daty kelner, który pewnego razu mi się zwierzył, że choć dawno już powinien był pójść na emeryturę, to tak naprawdę wciąż pracuje za naszą przyczyną, gdyż jak się wyraził: „ja przez cały rok na was czekam, bo tworzycie państwo towarzystwo, które mi jak żywo przypomina przedwojenne czasy, kiedy dama była damą, a pan rzeczywiście był panem”. I trwała ta nasza piękna tradycja całymi latami, aż ż nadszedł czas, kiedy Bóg pokarał Polaków wolnością i zaczęła się tak zwana „transformacja”. Starsi zapewne pamiętają hasła, jakie lansowali wówczas beneficjenci okrągłego stołu: „bierzcie sprawy w swoje ręce”, „liczy się tylko przyszłość i pomnażanie kapitału”, „niewidzialna ręka wolnego rynku rozwiąże wam wszystkie problemy”, „liberalna Polska receptą na szczęście…”.

Jak się później przekonałem, wielu moich przyjaciół wzięło sobie owe hasła głęboko do serca, a ja jeszcze wtenczas nie miałem pojęcia, co moi kumple kombinują. Bowiem ci oddani w przeszłości wyłącznie nauce z dziada pradziada profesorowie prawa wraz z gwiazdorami krakowskiej palestry, pozakładali firmy konsultingowo doradcze zajmujące się prawnymi usługami dla raczkującego wówczas „biznesu”. No i raptem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki bractwo, które od zawsze jeździło rozklekotanymi „maluchami”, a w porywach wartburgami nabytymi za stosowny talon, przesiadło się do luksusowych „audic” i „beemek” z serii 700. I nie byłoby w tym absolutnie nic złego, gdyby nie nieszczęście, że powąchanie pieniędzy wyzwoliło z nich ślepy pęd do zbicia fortuny za tak zwaną „wszelką cenę”. I tak, nowe realia skłoniły ich do wejścia w zażyłe stosunki ze swoimi klientami, a mówiąc dokładniej byłymi sekretarzami PZPR, wszelkiej maści dyrektorami, prezesami et consortes, a de facto z post-komuszą sitwą geszefciarzy o ubeckich korzeniach, którzy w czasie transformacji przepoczwarzyli się w sektę „nowofalowych biznesmenów”, których historia zapamięta z tego, że do garniturów z Vistuli nosili białe frotowe skarpetki, a z czasem ta szemrana ferajna przeróżnej proweniencji zbirów zaczęła się panoszyć w eleganckim towarzystwie z markowymi cygarami w zębach, choć aromatu Cohiby do dziś nie odróżnia od swądu skisłego ogórka.  

Aż nadszedł rok, kiedy moi wieloletni Przyjaciele postanowili wyjść naprzeciw „nowym czasom” i zaprosić na opłatek do Pollera swych „nowych znajomych”. Przedstawienie zaczęło się już w hotelowej szatni, gdzie odbył się pokaz, obowiązkowo długich po kostki futer z norek, syberyjskich soboli, ocelotów - reszty wykrzykiwanych na głos nazw kosztownych okryć nie zapamiętałem. Poprawiwszy makijaże i klapy garniturów od Bossa „elita” polskiego „biznesu” wlała się do hotelowej sali kolumnowej zasiadając bez żenady na honorowych miejscach zwyczajowo przeznaczonych dla kapituły jagiellońskiego salonu. Jeden z „biznesmenów” chciał za wszelką cenę zaistnieć w nowym towarzystwie i ryknął na całe gardło: „Kelner!!!”... Pan Józef, jak zawsze w kremowym smokingu wyrósł obok niego jak spod ziemi ze słowami: „do usług szanownego pana”… Gdzie jest wódka!!! – ryczał nowofalowy bonza… Najmocniej szanownego pana przepraszam, ale myślałem, że jak zwykle podam po opłatku – skłonił się grzecznie pan Józef… "Po jakim opłatku!!! – wrzasnął podkręcony parweniusz. "Żeby mi tu zaraz było na stole parę flaszek!!! Ja płacę! Zrozumiano???"... „Jak szanowny pan sobie życzy” – skłonił się uprzejmie stary kelner.

Opublikowano: 11.07.2018 17:34. Ostatnia aktualizacja: 12.07.2018 09:47.
Autor: echo24
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @z Kujaw   "Tytuł jak tytuł - treść była jak zwykle..."   ----------------   Tak samo,...
  • @skamander   "Mógł zmienić Pan tytuł. Sama notka była ciekawa. Nawet napisałem swoje...
  • @skamander   Ale notka, którą skasowałem na S24 nie przepadła, bo ją opublikowałem na...

Tematy w dziale Społeczeństwo