Gazeta Wyborcza wypełnia moje życie,nie wiem kiedy i jak to się stało ale stało się i kropka.Rynek prasowy PRL-u choć równie monotematyczny jak dzisiejszy,(jedynym znanym wówczas Kaczyńskim był Bogusław,choć pochodził z zupełnie innej arii)nie był jednak aż tak nudny a to z powodu większej ilości tytułów.Interesowałeś się polityką więc w kiosku u pani Basi miałeś teczkę z odłożoną”Polityką” Chciałeś wiedzieć co słychać u naszych chłopców w mundurach kiedy akurat nie śpiewają wKołobrzegu?,kupowałeś w kiosku”Żołnierza Wolności”lub “Żołnierza Polskiego”
-Co tam sąsiedzie na wsi u poprzedników Pawlaka Waldemara wicepremiera?Proszę bardzo oto ”Zielony Sztandar”, ”Zarzewie” lub ”Gromada”.Młodzi wyksztaceni z dużych miast kupowali”ITD”,”Sztandar Młodych” a w tygodniku”Perspektywy”były gołe baby ponieważ red.Meller był jeszcze malutki i nie mógł być redaktorem naczelnym”Playboya”.A harcerze zawsze”Razem”.Nawet ”Trybuna Ludu” dla kogoś kto rozumiał sekretny język ówczesnych Gugałów,Lisowczyków czy Żakowskich też od biedy mogła być żródłem informacji czytanej między wierszami.Dziś jest jedna omnipotentna”Wyborcza”,która dostarczy elementarnej wiedzy z zakresu ekonomii,historii,polityki,obyczaju,religii,filozofii,techniki itd.Może to i lepiej bo czasy takie,że gotówka więcej warta niż przed wojną pieniądz.Lepiej wydać raz a dobrze.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)