Zatroskany kondycją polskiej wolności słowa uspokoiłem się nieco widząc całe zastępy stojących murem za ks.Bonieckim.Brakuje tylko Jerzego Urbana wołającego o nie kneblowanie księży.Piękna klamra.Dostrzegam tu jednak pewien problem a raczej dwa problemy.Jest obywatel Boniecki Adam Edward,który może robić i mówić wszystko co ślina mu na język przyniesie,może jeśli zechce porozmawiać z Moniką Olejnik i Tomaszem Lisem ,może nawet publikować w piśmie “Fakty i Mity”,jeśli tylko zechce.Z drugiej strony jest Kościół jako instytucja,która ma,chciałbym napisać misję ewangelizacyjną,ale powiem prościej ma prawo do prowadzenia jakiejś polityki.Nieważne jakiej,dobrej,złej,szkodliwej,destruktywnej itd.Redakcje gazet,media elektroniczne to też instytucje,które mają prawo do prowadzenia jakiejś polityki,czyli mówiąc językiem towarzyszy z wydziału popagandy,jakąś linię polityczną obrały.Dziennikarze jako pracownicy by nie powiedzieć funkcjonariusze są zobowiązani do trzymania się mniej lub bardziej sztywno owej wyznaczonej linii.Wszystko zależy od giętkościNaczelnego.Generał zakonu marianów Ks.Adam Boniecki jest również funkcjonariuszem Kościoła i podobnie jak dziennikarze powinien się owej,wyznaczonej przez przełożonych,linii trzymać.Taki test wolności słowa jest niemożliwy do przprowadzenia ale zachęcamred.Lisa aby na jeden dzień zrydzykowaciał,Wiadomości TVN zrealacjonowały nam problem izraelsko-palestyński tak jak robi to Al Jazeera, a jakiś redaktor z Gazety Wyborczej napisał coś sympatycznego o Janie Kobylańskim,np.to że jest świetnym dziadkiem/nie wiem akurat czy jest dziadkiem/bo można wszak być łobuzem a jednocześnie świetnym,kochającym dziadkiem.Nieprawdaż?
346
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (6)