Głośne krzyki jakie zaczęły przetaczać się przez naszą miejską bibliotekę były tak nieprawdopodobne jak defilada Wehrmachtu przed Pałacem Buckingham. Niektórzy z siedzących w czytelni skulili się w sobie, stając się podobnymi jajkom w skorupce. Inni zastygli w bezruchu z nie do końca odwróconą stronicą książki. Ci którzy byli między regałami sprawiali wrażenie, że za chwilę ze wszystkich dostępnych książek zbudują jakiś obronny bastion. Najdziwniej zachowywała się czytelnia zamkniętych zasobów bibliotecznych, znajdująca się na półpięterku. Zwykle najcichsza tym razem zachowywała się najgłośniej. Wszyscy - szurając krzesłami - porzucili manuskrypty, jakieś starodruki oraz rulony map pamiętające początki nowoczesnej kartografii i zgromadzili się przy barierce czekając nie wiadomo na co. Taka sytuacja nie mogła trwać zbyt długo, ponieważ groziła jakims zbiorowym szaleństwem, ci ludzie nigdy nie byli świadkami awantury w bibliotece.
Jak przewidywałem po kilkudziesięciu sekundach przy stanowisku nr 4 pojawiła się trójka ochroniarzy, dwóch mężczyzn i kobieta. Jeden z mężczyzn nazywał się Mgwdbo i był Angloafrykaninem. Imię spisałem z identyfikatora, ponieważ mam problem z zapamiętaniem imion, które zawierają tylko jedną samogłoskę. Drugi mężczyzna był jeszcze drobniejszy od Mgwdbo i nazywał się Iqubal, jak wskazuje imię był Anglopakistaninem. Grupą dowodziła kobieta rasy białej dość masywnej budowy, taki typ żony męża stanu i to z najwyższej półki. Imienia nie spisałem ponieważ kobieta miała bardzo wydatny biust i identyfikator spoczywał na biuście jak na niewielkiej komódce. Aby spisać imię musiałbym wspiąć się na palcach lub stanąć na krześle i udawać, że naprawiam kurtynę powietrzną. Gdybym stanął na palcach i zapuścił żurawia mógłbym zarobić paragraf sex offender, gdybym stanął na krześle i udawał, że naprawiam kurtynę - nie posiadając żadnego identyfikatora - zostałbym oskarżony o próbę kradzieży miedzianych styczników wentylatora. Zważywszy, że pracuję na skupie złomu, szanse na wybronienie się bez pomocy dobrego adwokata byłyby zerowe. Dlatego kobietę w dalszej części będę nazywał Grubą. Łączna masa obu ochroniarzy była równa łącznej masie Grubej, dowodzącej akcją. Sorry, ale ja jestem zaprzysiężonym wagowym i takie rzeczy stwierdzam bez odważników. Skrzywienie zawodowe. Ostra wymiana zdań między Słowakocyganinem a domniemaną Polką trwała w najlepsze, a nawet eskalowała. Gruba próbowała bezskutecznie przerwać coraz głośniejsze krzyki, Słowakocyganin nie ustępował i bez przerwy wymachiwał rękami. Sprawa wydawała się być grubsza niż błahy spór o dostęp do netu.
Największym problemem jaki napotykają w swojej pracy brytyjscy ochroniarze jest podpisana w roku 1215 - przez Jana bez Ziemi - Magna Charta Libertatum. Kiedy człowiek nie ma ziemi to podpisze każdy kwit, nawet na siebie. Wielka Karta Swobód gwarantuje każdemu obywatelowi nietykalność osobistą, w związku z czym ochroniarze nie mogą ot tak sobie wziąć gościa za fraki i wyrzucić za drzwi przy pomocy dwóch kopniaków. Oczywiście robią to w weekendy w klubach i pubach, jednak robią to w określonych sytuacjach : np. klient jest awanturujący się i pierwszy łamie fundamentalną zasadę brytyjskiej demokracji, czyli wspomnianej, uświęconej nietykalności osobistej. Mój znajomy złamał na przykład w ubiegłym roku nie tylko zasadę nietykalności osobistej, ale i kciuk ochroniarza, który nie przyswoił sobie naszej uświęconej zasady : nie pchaj palca między drzwi. Inną grupą społeczną nadużywającą dobrodziejstw wynikających z Wielkiej Karty Swobód są klienci Tesco. Ci uaktywniają się po 22:00, bezpośrednio po zamknięciu supermaketu. Wewnątrz pozostają klienci, którzy weszli przed 22:00 i których należy obsłużyć. Ochroniarz pilnuje drzwi i wypuszcza klienta po kliencie, do ostatniego klienta. Na to tylko czyhają " nadużywacze " Kiedy ochroniarz otworzy drzwi, by wypuścić klienta " nadużywacz " wbiega do sklepu, ponieważ Magna Charta Libertatum nie pozwala złapac go za fraki i wywalić za drzwi, więc ochroniarz przybiera jedynie pozycję Jezusa z Rio i całą swoją posturą oraz rozwartymi ramionami stara się uniemożliwić " nadużywaczowi " wdarcie się do Tesco. Nadaremnie. " Nadużywacz " robi dwa zwody a la Diego Maradona i już trzyma w garści dwie zgrzewki piwa " Stella " ... i trzeba niestety go obsłużyć. Cierpią kasjerki z powodu niefrasobliwości Jana bez Ziemi. Prawodawca powinien wiedzieć jakie skutki spowoduje stworzone przezeń prawo. Tylko skąd Jan bez Ziemi mógł przewidzieć w 1215 roku, że Tesco będzie otwarte do 22:00.Porzućmy jednak, te mało istotne dla sprawy, dygresje i wróćmy do biblioteki.
Tu sytuacja się nie zmieniła, Słowakocyganin krzyczał, domniemana Polka nie pozostawała dłużna, a Gruba wszystkimi siłami próbowała spacyfikować to dziwne towarzystwo. Mgwdbo i Iqubal stali dyskretnie z boku, choć żaden z nich nie wiedzial - jak przypuszczam - kim był Jan bez Ziemi. Sytuacje uspokoiło dopiero gromkie ostrzeżenie Grubej, która powiedziała że za chwilę przybędzie do biblioteki zawezwana policja. Słowakocyganin stężał na twarzy, uspokoił się, widać było, że ostrzeżenie odniosło właściwy skutek. Gruba wskazała Słowakocyganinowi drzwi do pierwszego hallu i cała grupa, która z grupy interwencyjnej przekształciła się w grupę konwojującą, ruszyła w stronę wyjścia. Przodem szedł Słowakocyganin, a krok za nim Gruba i po bokach, jak gwardziści, Mbgwbdo i Iqubal... i to był pierwszy z całej serii błędów jakie popełniła grupa konwojująca, błędów dzięki, którym możliwe było powstanie - jak na razie - mojej najdłuższej notki.
Ciąg Dalszy Nastąpi... już wkrótce.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)