Radosław lew z Peszawaru
Wleciał do gara pełnego wywaru
Wyciągnęły go laski
nie robiąc łaski
i wysłały do Kandaharu
Wataha nie wybacza. Wataha nie wybacza dorzynaczom - nieudacznikom. Dorzynaczom, którzy dorżnąć nie potrafią. Wataha nie wybacza fagasom, austriackim pierdołom, facetom o lokajskiej duszy, kabotynom i fryzjerczykom. Wataha ma respekt, a nawet darzy jakimś rodzajem szacunku dorzynaczy, którzy stosują się do klarownych i uczciwych reguł gry - kieł przeciw kłu - jak u Londona. Wataha nie wybacza dorzynaczom korzystającym z mainstrimowych wnykarzy i kłusowników rozstawiajacych samotrzaski gdzie popadnie. Tego wataha nie wybacza.
Żegnaj Lwie z Peszawaru, niech wilcze echa będą z Tobą, a wiatr wiejący od Hindukuszu niechaj czesze Twą grzywkę.
Żegnamy, Wataha.


Komentarze
Pokaż komentarze (90)