Szanowny Doktorze.
Jako szeregowy pracownik punktu skupu złomu metali kolorowych bardzo sobie cenię naszą przyjaźń. Jesteś jedynym doktorem, którego znam, wspominałem w prawdzie we wczorajszej notce, że w dzieciństwie znałem jeszcze innego doktora, ale on był niestety tylko felczerem. Cenię sobie naszą przyjaźń bezwarunkowo, choć czasem ponosić muszę pewne koszty związane z pielęgnowaniem owej przyjaźni. Oczywiście nie może być tu mowy o jakichkolwiek dosłownych kosztach finansowych. To wykluczone, znasz zapewne stare fenickie powiedzenie : nie bądź przyjacielowi swemu buchalterem. Przyjaźni pieniędzmi się nie mierzy. Czasem tylko w imię przyjaźni zjechać muszę z pierwotnie założonej trasy, czasem zmienić muszę grafik dnia, a czasem przełożyć jakieś spotkanie. Tak było w maju podczas akcji " Andrew Bagpipe " kiedy przebywałem w Polsce i kiedy - znanym nam sposobem - udało się osadzić na urzędzie prezydenckim naszego człowieka. Jak pamiętasz, wówczas zjechałem z trasy Warszawa - Gdańsk pojechałem do Pieniężna by zdać Ci raport w sprawie pomnika Czerniachowskiego. Przy okazji - sobie znanymi sposobami - uruchomiłem pewne procesy i dziś pomnik tego zasłużonego sowieckiego generała - rogacza masz z bani. Możesz go sobie wykreślić z notesu.
http://siukumbalala.salon24.pl/652465,sowincowi-pomnik-do-sztambucha
W ostatnim tygodniu ciągnąc z towarzyszami pancernymi z Tallinna pod Kircholm postanowiłem nadłożyć drogi zajechać do Rygi i zdać Ci raport dotyczący łotewskiego odpowiednika naszego PKiN czyli dawnego " Domu Kołchoźnika. Wszystko w nadziei, że uruchomię kolejny proces, Łotysze rozbiorą swój pałac, zawstydzą panią Hanię naszą kochaną, która kupi dwa młoty pneumatyczne " Boscha " i do spółki z Radkiem ( aktualnie na bezrobociu ) rozwalą PKiN, tak byś kolejny sowiecki pomnik miał z bani i mógł wykreślić go z notesu. Niestety dobrych wieści nie mam. Łotewski pałac - jak już kiedyś wspominałem - zamyka kompletnie panoramę Rygi i trzyma się krzepko.
Sypie się wprawdzie, ponieważ w przeciwieństwie do naszego PKiN, obłożonego trwalszym piaskowcem, obłożony jest szkliwionym klinkierem, tak jak bazylika Sacre Coeur w Brukseli. Każdy ma takie bazyliki jakie sobie wybudował. 
Sowiecka tandeta wychodzi na każdym kroku, ale Łotysze rozebrać nie chcą. Powodów może być kilka. Takich blinów, pielmieni i cepelinów serwowanych w Domu Kołchoźnika, nie jadłem nigdy i nigdzie. Inny powód to Łotewska Akademia Nauk, która przysposobiła pałac na swoje potrzeby. Może sala koncertowa ?
a może historia ? w końcu to w tym pałacu sygnowano akt niepodległości Łotwy w roku 1990. Zaprzyjaźnilem się z parkingowym spod pałacu, niejakim Wowką, który na tym parkingu służy już wiele lat, bo nos ma granatowy. To niestety zimowy wpływ Dźwiny, która jest rzeką głęboką i toczy chłodne wody. Wowka służył w Legnicy, więc nasz człowiek i rozmawiałem z nim całkiem szczerze. Spytałem z wyszukaną elegancją
- Как ты думaеш Вовка, етот дворец надо роспиздить ?
na co Wowka odpowiedział zdecydowanie
- Почему роспиздить ? он очень прекрасный
Sam widzisz, że trudno będzie. Pałac zostanie póki śmierć techniczna go nie dosięgnie. Jednak Łotysze głowy sobie tym nie zaprzątają, bowiem politykę historyczną postanowili realizować w sposób zupełnie odmienny od naszego. Tuż obok siedziby swojego prezydenta otworzyli Muzeum Sowieckiej Okupacji w latach 1940 - 1991... i wszystko jasne.
Kancelaria prezydenta Łotwy
Muzeum Sowieckiej Okupacji 1940 - 1991
To była okupacja. Słowo okupacja jest jednoznaczne i żadnych semantycznych rozterek nie dostarcza. Nie może więc żaden łotewski dziennikarz, który opił się szaleju z dzbana michnikowszczyzny, powiedzieć o jakimś łotewskim kacyku, bądź generale służącym Sowietom, że to człowiek honoru. Bo to nie człowiek honoru tylko pomocnik okupanta. Takie muzeum to niebezpieczna sprawa. Może jakaś głupia licealistka zapytać podczas spotkania autorskiego ze znanym redaktorem w MPiK - u, dlaczego w muzeum okupacji wisi zdjęcie sowieckiego prokuratora w mundurze polskiego kapitana ? Dangerous liaisons.
Drogi Doktorze będę już kończył, bo czas mi pod Kircholm ruszać. Wasz przyjaciel Siukum Balala
PS. Obyśmy spotkali się kiedyś w takim polskim muzeum sowieckiej okupacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (147)