Czy ja już nigdy nie będę mógł pisać o tym co tak bardzo lubię ? Miałem dziś taki piękny temat o piwie Guinness. Czy do każdej notki będę musiał teraz załączać glossariusz ? Czy ciągle już będę wracał do przeszłości i pisał to czego tak nie lubiłem, a co zadawała mi pani polonistka, czyli do krótkich rozprawek pt. " Co autor miał na mysli ? " Okazuje się, że nie wszyscy są w stanie zrozumieć co autor miał na myśli, choć to takie dla wielu proste. Pisze pan Piętak, odnosząc się do mojej wczorajszej notki, " że boi się niewiedzy " Ja również boję się niewiedzy, ale jeszcze bardziej boję się czystej głupoty, która nie pozwala ludziom dostrzec rzeczywistych zagrożeń. Tego wszystkiego co dziś tak wyraźnie już widać. Nie mam pojęcia w jakich czasach żył w Paryżu pan Piętak, na pewno nie były to czasy premiera Clemenceau, choć takie wrażenie można odnieść. To były piękne czasy, Francuzi nie musieli przynajmniej składać deklaracji " Nous sommes Charlie " Nie będę odnosił się do wszystkiego o czym pan Piętak pisze, bo to jest właśnie ów tytułowy odlot na Księżyc po łodydze fasoli, lub może lepiej, wybuch granatu w sklepie 1001 drobiazgów, tego wszystkiego nie da się niestety pozbierać. Odniosę się jedynie do tego - co jak sądzę - dotyczy mojej notki.
Cytuje pan Piętak fragment notki
„Boję się i przeraża mnie u Muzułmanów ta opanowana do perfekcji sztuka mimikry. Ta umiejętność całkowitego wtopienia się w zachodnie społeczeństwo, pozorna akceptacja naszych wartości, naszej kultury.”
po czym stwierdza
Każde słowo w tym cytacie jest kłamstwem, Muzułmanie nie opanowali sztuki mimikry, wręcz przeciwnie robią wszystko co możliwe by nie wtopić się w zachodnie społeczeństwo, na każdym kroku manifestują, że nie szanują naszych wartości.
Ja sądziłem, że salon 24 to miejsce gdzie spotykają sie ludzie myślący, ludzie z jakąś tam w głowie iskierką i prostą przenośnię z użyciem słowa mimikra są w stanie załapać. Nie wiedziałem, że pan Piętak pojmuje słowo mimikra - w jeden tylko sposób - tak jak pojmują je biolodzy. Niestety mimikra dotyczy nie tylko salamandry i nie tylko kukułczego jaja, które w postaci islamskich uchodźców - jest nam właśnie podrzucane. Ludzie też stosują tą niezwykłą sztukę z podobnych przyczyn jak zwierzęta. Czymże jak nie mimikrą - panie Piętak - było zachowanie Mohameda Atty, Ziada Jarraha, Marwana al - Shehhi i Ramzi bin al - Shibha w Hamburgu ? Atta i spółka nie byli fellahami - analfabetami, byli bardzo zdolnymi, pracowitymi studentami hamburskich uczelni. Tacy sami jak ich niemieccy koledzy, jak trzeba to się uczymy, zakuwamy. Jednak nie samym zakuwaniem człowiek żyje, czasem musi się rozerwać - oczywiście w sposób jaki my rozumiemy. Kluby, dyskoteki, alkohol, rwanie lasek. Normalni zdrowi na umyśle studenci. Czasem burdel, męczennikom za wiarę wszystko jest odpuszczone. Resztę informacji o tych pracowitych, zdolnych studentach podała CNN 11 września 2001 roku. Cóż to jest jak nie mimikra ? Paryscy sprzedawcy kebabów, soczewicy i daktyli nie muszą aż tak bardzo upodabniać sie do europejczyków, bo też wyznaczono im inne zadanie niż męczennikom z " hamburskiej komórki "


Komentarze
Pokaż komentarze (149)