Historia uwielbia klamry. Klamry ułatwiają zrozumienie historii, definiując jakiś osobliwy, różniący się od innych okres dziejów, pozwalają na zrozumienie procesów historycznych. Łatwiej - dysponując klamrami - zrozumieć ciąg zdarzeń przyczyna / skutek, a ludziom z darem wizjonerskim pozwalają wydarzenia z przeszłości, poprzez dokładną analizę, przewidzieć ewantualne, przyszłe zdarzenia. W praktyce działanie klamr wygląda nastepująco : jest początek XX wieku, a epoka fin de siecle nie ma zamiaru się skończyć. Europa bawi się tańcząc kankana, Albion pławi się w edwardiańskim luksusie. Tymczasem do Sarajewa przyjeżdża arcyksiąże Franciszek Ferdynand, mimo zapewnień gubernatora Potiorka, że pierwszy nieudany zamach był zamachem ostanim, przeprowadzony zostaje drugi udany zamach i pojawia się klamra. Skończyła się jedna epoka i zaczęła druga, nie tak zabawna. Wszystko trwało do pojawienia się następnej klamry. Inna sytuacja. Trwa jeszcze najokrutniejsza z wojen, a ręka człowieka oddelegowanego przez tow. Stalina, do pełnienia roli Polaka przybija na chełmskim płocie manifest PKWN, pojawia się klamra, zaczyna się PRL. Trwać miała Polska Ludowa dłużej niż Tysiącletnia Rzesza, na szczęście pojawia się kolejna klamra w osobie Joanny Szczepkowskiej i 4 czerwca 1989 roku PRL odchodzi w niebyt. Zaczyna się budowanie demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. To była droga wyboista, mało kto wiedział jak wygląda demokracja, a jeszcze mniej ludzi wiedziało jak demokrację budować. Nie obeszło się bez wpadek. Stosowano wobec nas techniki reklamowe jakich używa się w stosunku do gospodyń domowych nakłaniając je do kupna proszku Wizir, zamiast proszku Bryza. W rezultacie dawaliśmy sobie wciskać polityczne buble jako towary markowe. Jedynymi, którzy wiedzieli jak demokracja ma wyglądać i jak demokrację zbudować były dzieci tych, których oddelegowano do pełnienia roli Polaków. Skąd te dzieci wiedziały jak wygląda demokracja, skoro ich tatusiowie pracowali na Rakowieckiej i zajęci byli budowaniem nieco innej demokracji, zwanej demokracją socjalistyczną ? Nie mam pojęcia. Może tatusiowie wiedzieli od tych, których zapraszano na Rakowiecką po powrocie z krajów rzeczywistej demokracji ? Atmosferą domu się przesiąka.
25 lat to kawał czasu, tak długi okres potrafił w przeszłości pomieścić kilka epok. Po wielu próbach, po kardynalnych błędach popełnionych przez budowniczych, mechanizmy demokracji zaczęły powoli działać. Pojawili się wreszcie obywatele wybierający z większą świadomością, z większym zrozumieniem prawidła przyczyna / skutek... i wówczas jak grom z jasnego nieba spadła na nas kolejna klamra w osobie red. Wojciecha Czuchnowskiego, który podśpiewując " Ojczyznę wolną ... " wyszedł ze studia TVP, zapowiadając, że wróci jak zostanie wreszcie zaprowadzona demokracja, taka jak z wyobrażeń tych, których tatusiów wyznaczono do pełnienia roli Polaków.
Kiedy pojawi się kolejna klamra obwieszczająca koniec kolejnej epoki ? To wie tylko ta kapryśna Klio, muza historii. Oby tą klamrą nie była kanclerz Merkel - Walkiria pędząca na białym koniu, niosąca żagiew demokracji i wolności.


Komentarze
Pokaż komentarze (146)