- Za Jawaharala Nehru !
Tyle zdążył krzyknąć Samantaray i zsunął się z krzesła pod stół niczym stateczek z pochylni Buczyniec na Kanale Elbląskim. Zsunął się i zacumował pod stołem. Mój przyjaciel, odpowiedzialny badacz wyjął Samantaraya spod stołu i ułożył na sofie. Pod głowę położył poduszkę i nakrył pledem z wyhaftowanymi w sanskrycie sentencjami z Mahabharaty. To akurat na Samantaraya żadnego wpływu nie miało, pomóc nie pomogło, ale i nie zaszkodziło. Człowiek ma prawo do komfortu i do godziwego snu, tym bardziej, że zmiana Samantaraya zaczynała się o 8:00 am dnia następnego. Dochodziła godzina 4 : 00 pm, w sam raz aby dwa razy się upić i raz wytrzeźwieć. Przyjaciel mój opuścił gościnne progi Samantaraya i zadzwonil do mnie informując, że w markecie jest promocja i on ma ochotę zrobić korektę do mijającego dnia. Tego dnia jednak nie było dane mojemu przyjacielowi zrobienie korekty. Być może dane byłoby gdyby nie wszędobylska grawitacja. Samantaray spadł z sofy i postanowił popłynąć crawlem do łazienki. Udało się połowicznie, bowiem po dopłynięciu do schodów nie potrafił płynąć crawlem w górę. Nikt nie nauczył go pływać crawlem pod górę, z resztą nie mógł nauczyć bo nie da się pływać crawlem pod górę. Pod górę pływa się pieskiem. Nie mogąc wpłynąć do łazienki na górze Samantaray przycumował tym razem do tralki. Kiedy dochodziłem do domu mojego przyjaciela cała ulica błyszczała na niebiesko. Pod semi - detached home stały dwie karetki ratunkowe i błyskały niebieskim światłem. To Diureiva, prześlicznej urody córka Samantaraya wróciła z pracy i widząc ojca umierajacego u tralki, przytomnie zadzwoniła na numer ratunkowy. W Wielkiej Brytanii zwykle do zawałowców przyjeżdżają dwie karetki, najpierw przyjeżdża ratownik samochodem osobowym, wyposażony w butlę z tlenem i akumulator z klemami rozruchowymi do serca. Potem przyjeżdża właściwy ambulans transportujący chorego na OIOM, jeżeli wysiłki są bezskuteczne przyjeżdża karawan, ale już bez świateł bo on już nie musi się spieszyć, wieczność nie wymaga pośpiechu. Wieczność wymaga dostojeństwa i koni czarnogrzywych z frędzlami przy półszorkach. Tak kończymy. Jednak nie tym razem. Minąłem porch i wszedłem do living roomu, mój przyjaciel stał pobladły za firanką i wyszeptał
- Mój pobyt w UK jest pozamiatany, albo mam paragraf o nieumyślne zabójstwo, albo zaplanowane morderstwo. Na stole została butelka " Russkij standart " z dwugłowym carskim orłem. Rzecz bowiem wydarzyła się miesiąc po tym jak Rosjanie badali w Londynie wpływ polonu na żywy organizm. W tym konkretnym zdarzeniu kroiło się tzw. " śledztwo odpryskowe " Jednak nie tym razem, jak wspomniałem wyżej. Ratownik medyczny pochylił się nad Samantaryem i powiedział z wyrzutem
- Miss Diureivo ! po jaką cholerę wzywa pani dwa zespoły ratunkowe do narąbanego facet. Pani tatuś jest urżnięty w sztok. Kto będzie teraz te butle i te akumulatory tarabanił do auta ? Facet się uchlał i dwa zespoły ratunkowe są zaangażowane w akcję ratunkową, a być może gdzie indziej naprawdę umiera człowiek. Po czym zarzucił na plecy butlę z tlenem, a sercowy akumulator rozruchowy zabrał kolega z ambulansu... i sobie poszli łypiąc okiem na Diurejvę, bo ładna jest do dziś. Koniec.
Tak to w oparach alkoholu, unurzani, biesiadując, popijąc dotarliśmy do finału. Samantaray do pracy wrócił po dwóch dniach, chyba się zintegrował bo pierwsze o co spytał to czy mój friend Mark był w pracy
- Był
- A wczoraj ?
- Też był - odpowiedział szef.
Kiedy zobaczył Marka w kantynie powiedzial tylko w swoim języku
- Apage satanas.
Do dziś są bardzo zintegrowani, jednak od tego tragicznego dnia nie obdarowują się dobrami kultury duchowej, wystarcza im że obdarowują się wytworami kultury technicznej, a to kosiarką, a to nożycami do żywopłotu, bądź wiertarką. Tak jest bezpieczniej.
No i co dalej ? Jaki to ma związek z marksizmem ? Ma jak najbardziej, nie sądziłem że ma, ale jednak ma. Cmentarz Highgate, jeden z ważniejszych londyńskich cmentarzy wystapił z podaniem do gminy Londyn o prawo do wyszynku alkoholu. Prawdopodobnie jest to pierwszy cmentarz w UK, który będzie miał prawo do radosnych bibek ( sprawdzę ) Na cmentarzu Highgate pochowany jest Karol Marks. Znajduje się tam sala wykładowa, w której odbywają się spotkania rocznicowe, organizuje się sympozja poświęcone wielkiemu Marksowi. Organizuje się odczyty, odbywają się spotkania sympatyków Karola, być może przyjeżdża tam i sam Adrian Zandberg razem z członkami ( przepraszam za słowo ) " Razem " Czego się nie robi dla " Kapitału " Teraz już będą mogli sobie pochlać, nie tak jak za komuny, w bramie półgębkiem, tylko oficjalnie, legalnie. Bo marksizmu bez wódki nie pojmiesz.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)