
Sprewa, katedra, Nikolaiviertel i stajnie cesarskie
Ci Niemcy to naród bardzo pragmatyczny i akuratny, a przy tym - jak dla mnie - trochę dziwny. Zamiast rozrzucić sobie po kalendarzu rocznice historyczne, obchodzić je uroczyście co jakiś czas, w rozsądnych przerwach czasowych, to oni sobie je skomasowali 9 listopada i w ciągu jednego dnia chcą wszystko obskoczyć. Czy sobie poradzą ? Ich pani kanclerz mówi, że tak. Wir schaffen das ? Może to i lepiej, za dużo dni wolnych w kalendarzu to wymierne straty gospodarcze. Kolumbijczykom, którzy mają dwa razy więcej dni wolnych niż Niemcy, żyje się na pewno nieco gorzej i nie pomaga im nawet eksport " białego złota " Może takie zgromadzenie wszystkich wydarzeń jednego dnia jest lepsze ? Cóż my tu mamy tego 9 listopada. Abdykacja cesarza Wilhelma II w 1918 roku. Chwilę potem proklamowanie przez Philippa Scheidemanna republiki, jednak im jest mało wszystkiego. Dwie godziny poźniej Karol Liebknecht z balkonu berlińskiego zamku proklamuje im drugą republikę, tym razem marksistowskie państwo robotników i chłopów ( nie utrzymało się, za mało chłopów ) Uda się dopiero 7 października 1949 roku.

Rada Panstwa NRD i dosztukowany balkon Liebknechta

Na sprzedaż
To wszystko wydarzyło się jednego dnia, 9 listopada 1918 roku. Niewiele minęlo czasu, a tu znowu 9 listopada 1923 się kłania i monachijski pucz piwiarniany zorganizowany przez przyszłego kanclerza Niemiec, Adolfa Hitlera. Wydarzenie groteskowe, bo jak plotkowały monachijskie wiewiórki, Hermann Goering otrzymał postrzał w dupę. Postrzał w pierś historia rezerwuje dla bohaterów.

Luftministerium Göringa i zachowany fragment muru
... i znowu parę latek przeleciało, a tu już puka do drzwi, a raczej do oszklonych witryn sklepowych " noc krzyształowa " ... i to też 9 listopada ? Tak. 9 listopada 1938 roku. To wydarzenie mniej groteskowe, spore straty niemieckich towarzystw asekuracyjnych. Wypłata odszkodowań dla żydowskich właścicieli sklepów za rozbite witryny i zniszczone ekspozycje. Niemcy to państwo prawa, jest Versicherung i odszkodowanie się należy jak psu miska. Niezbyt chlubna ta " noc krzyształowa " jednak obchodzić trzeba jako święto państwowe. Nie da się zapomnieć, ani sprzedać sąsiadom jak " polskie obozy " Trzeba synagog pilnować po dziś dzień. Muzułmańscy współobywatele tylko czyhają by cisnąć jakimś koktailem, a i Antifa też nie próżnuje i czasem przykopci pod synagogą. No i wreszcie 9 listopada 1989 - obalenie muru berlinskiego. Wszystko załatwiła jedna kartka z kalendarza - 9 November.

24 - godzinna wacha przed synagogą w Bonn

Belin. Nowa Synagoga

Berlin. Pomnik ofiar Holocaustu
Dlatego wiedząc o tym, wiedząc że sporo imprez szykuje się w Berlinie w ten weekend ja sobie tam polecę w drodze do Szwancarni i miasta Curysiu. Nie mam wyjścia. Przy okazji zobaczę jak Niemcy fetują 11 listopada. Armistice. Wielkie święto w Europie, bardzo uroczyście obchodzone w Wielkiej Brytanii, Francji, a także poza Europą w Kanadzie, Australii, czy USA. Lecę ze spokojem w sercu, bo wiem że będzie spokojnie, berlińska Antifa otrzymała zaproszenie od prezydenta Poznania, na gęś świętomarcińską, więc pieczyste będzie w tym roku w Poznaniu. A w Berlinie spokój. Dlatego pakuję się i lecę. Wir sehen uns in Berlin... a Poznań niech się trzyma.



Komentarze
Pokaż komentarze (86)