170 obserwujących
1824 notki
2864k odsłony
986 odsłon

Biedron et l'ascenseur de Strepy - Thieu

Wykop Skomentuj19

image

Biedron gotowy do startu. L'ascenseur de Strepy - Thieu

Nie byłbym sobą gdybym pobytu w stolicy naszego imperium nie wykorzystał na krótkie ekskursyje po belgijskich kanałach. Tak na marginesie to " ukanałowienie " Belgii jest na poziomie przyzwoitym, bo zaliczenie większości belgijskich miast kanałami nie jest problemem. Kanałem Bruksela - Charleroi dopłyniemy jak sama nazwa wskazuje do Charleroi. Kanałem Alberta zaliczymy Antwerpię, Liege, Namur. Do Mons dopłyniemy Kanałem Centralnym, o którym za chwilę. Bez wysiadania na suchy ląd możemy dopłynąć do Brugii. Skaldą zaliczymy Gandawę. A kiedy się nam znudzi i będziemy mieli czas to Mozą przez Maastricht popłyniemy sobie do Amsterdamu.

image

W ogóle cała północna Europa jest przyzwoicie przeorana kanałami, wiadomo niziny, sporo nizinnych rzek bogatych w wodę, mniej wyzwań technicznych, mniejsze różnice poziomów mniej obiektów technicznych : śluz, jazów, podnośni statków i pochylni. Choć nie do końca dawnym budowniczym kanałów było łatwo. Trudno to sobie wyobrazić, ale współczesny Argonauta z Paryża, poprzez kanały Belgii, Holandii, przez Ren i Dunaj dopłynąć może do legendarnej Kolchidy, czyli do dzisiejszej Gruzji.

image

To jest jak najbardziej możliwe, tylko wymaga sporego nakładu czasu i pieniędzy, oraz półrocznego, płatnego urlopu. A tyle żaden pracodawca nie da, nawet jeśli zadeklarujemy się pisać codziennie jedną notkę z rejsu. Bo kogo interesuje jakiś rejs barką do Batumi po herbatę, kiedy tam już dawno jest po herbacie i złote runo zabrali Sowieci. Zatem do rzeczy, czyli do kabestanów. Płyniemy.

image

Kanał Centralny ( nie mylić z Kanałem Centralnym we Francji, umożliwiającym przepłynięcie z Havru do Marsylii ) to kanał ze wszechmiar interesujący pod względem turystycznym, technicznym i nawigacyjnym.

image

Rzadko zdarza się płynąć ponad węzłem autostradowym, rzadko kiedy napotkamy na tak krótkim odcinku tak wiele genialnych rozwiązań hydroinżynierskich jak na Kanale Centralnym. Ośmielę się napisać, że tu znajduje się jedyna w Europie " katedra " hydroinżynierii... i nie będzie w tym krzty przesady. Pisałem wcześniej o wyzwaniach przed jakimi stawali niegdysiejsi hydroinżynierowie.

image

Na Kanale Centralnym było ich całkiem sporo, choć to bardzo krótki kanał, ledwie 24 km. Jednak różnica poziomów do zniwelowania, między Kanałem Bruksela - Charleroi, z którym łączy się Kanał Centralny, a Mons to aż 66 metrów. Co gorsza, ta różnica poziomów występowała na odcinku zaledwie 7 km. Wykonanie na tak krótkim odcinku minimum 6 śluz wymaga komór o głębokości 16,5 m, co przekłada się i na kubaturę, zatem i ogromne ubytki wody z kanału podczas śluzowania. Problemu z ubytkiem wody nie rozwiążą nawet komory oszczędnościowe. Utrzymanie odpowiedniego poziomu wody w kanale, zapewnienie jego żeglowności to odwieczny problem właścicieli kanałów. Na Kanale Alberta z tego właśnie powodu istnieje nawet taka śluza - herezja, która wodę w trakcie śluzowania na niży poziom - wymuszonym obiegiem - przetłacza na poziom wyższy. Jednak takich możliwości nie mieli budowniczowie kanałów w XIX wieku. I tu jak znalazł, na wszystkie bolączki inwestorów, był angielski inżynier Edwin Clark.

image

Znany projektant i konstruktor stoczniowych wind hydraulicznych, specjalista hydroinżynierii, a co najważniejsze twórca pierwszej w świecie podnośni statków, czyli Anderton Lift Boat, łączącej rzekę Weaver z Kanałem Trent & Mersey ( różnica poziomów 15 m ) Co gorsza kanał i rzeka płyną równolegle i zniwelowanie takiej róznicy poziomów śluzami nie jest możliwe.

image

O tym kanale wspominałem przy okazji notki z rejsu Kanałem Macclesfield. Na podnośnię Anderton mam zaproszenie dopiero na przełom sierpnia/września, na pewno będzie notka przy okazji kompletowania Cheshire Ring. Rozwiązanie zaproponowane Belgom przez Edwina Clarka to klasyka, śluzy nie wchodzą w grę, zatem lift boat. Po francusku bardziej pretensjonalnie, ze złożeniem usteczek w ciup - l'ascenseur. Kocham francuski.

image

Projekt Clarka bez wątpienia był projektem udanym skoro służył do 2002 roku, po czym - na szczęscie uniknął demolki - został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jak to działa ? To jest geniusz inżynierski. Dwa kesony, czyli rodzaj wanny wypełniony wodą, jeden stojący na poziomie wyższym, drugi na niższym.

image

Oba kesony osadzone na tłoku, który porusza się w cylindrze wypełnionym wodą. Do kesonu wyżej wpływa statek, układ zaczyna działać. Większa masa wynosi dolny, lżejszy keson do góry. Dodatkowo niewielka maszyna parowa i kompresor zwiększający ciśnienie w cylindrze, gdyby zaszła potrzeba opuszczenia i podniesienia tylko jednego kesonu.

image

Proste ? do tego jednak potrzeba było XIX - wiecznych geniuszy. Dzis krótki Kanał Centralny i podnośnie służy jedynie rekreacji, jednak nie taki był cel jego powstania.

image

Celem był transport węgla z kopalń w okolicach Mons do hut i odlewni Liege, do stoczni w Antwerpii, do Brukseli. Wieczny głód węgla, wzrastające zapotrzebowanie, rozwój belgijskiego przemysłu sprawił, że patenty Clarka i przepustowość podnośni okazała się niewystarczająca.

image

Dodatkowo do użytku weszły większe barki i kesony na Kanale Centralnym okazały się za małe. I tu dochodzimy do owej " katedry hydroinżynierii " Rząd belgijski podejmuje decyzję budowy największej podnośni statków na swiecie, czyli L'ascenseur de Strepy - Thieu. Powstaje bypass starego kanału i starych podnośni. Teraz barki z węglem szybują akweduktem nad autostradą pokonując w ciągu 7 minut 73 metrową róznicę poziomów, za pomocą 4 silników elektrycznych, lin, kołowrotów i przeciwwag. Tak dziś musi być, wszystko z pomocą motorów, bo dziś - jak rzekł klasyk - " ludzie siły w rencach nie mają "

image

Życie i komercyjny sukces podnośni Strepy - Thieu też nie trwał zbyt długo za sprawą Chińczyków. Przemysł ciężki wyniósł się z Europy, największą podnośnią świata jest dziś ponad 100 metrowa podnośnia statków przy chińskiej tamie Trzech Przełomów i największej elektrowni na świecie na rzece Jangcy. Cóż, znak czasów. Zwijamy się. Choć nie wszyscy, bo dr Krzysztof Pasierbiewicz akurat się rozwija. Vide kolejna notka. 

image


image






Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości