20 obserwujących
247 notek
246k odsłon
  1376   2

Swoje przewinienia podnieść do kwadratu i o to oskarżyć... przeciwnika

Po wystąpieniu pana premiera Morawieckiego w Parlamencie UE politycy związani ze Zjednoczoną Prawicą rozpoczęli nagonkę na e-posłów opozycji, że wystąpili na forum tego parlamentu przeciw panu Premierowi i polskim władzom. I to miało być wielką zbrodnią skierowaną przeciwko Polsce, chociaż UE jest również naszą wspólną organizacją państw, do której to organizacji przystąpiliśmy całkowicie dobrowolnie. Czyli mamy prawo zwracać się do Unii jeśli opozycja widzi, że prawo w Polsce jest przez rządzących łamane i kiedy Trybunał Konstytucyjny stał się jednym z organów jako przybudówka Zjednoczonej Prawicy.

Ale w roku 2014 PiS kiedy był w opozycji, wniósł pod obrady Parlamentu UE rezolucję o nazwie: 

"Nieprawidłowości w wyborach samorządowych jako zagrożenie dla demokracji w Polsce" 

Pod tą rezolucją podpisali się ci e-posłowie w imieniu swoim i całej Grupy EKR : 

Ryszard Legutko, Anna Fotyga, Ryszard Czarnecki, Tomasz Poręba, Zdzisław Krasnodębski, Andrzej Duda (obecny Prezydent), Kosma Złotowski, Jadwiga Wiśniewska, Beata Gosiewska, Marek Gróbarczyk, Dawid Jackiewicz, Marek Jurek, Janusz Wojciechowski, Bolesław Piecha, Karol Karski, Stanisław Ożóg, Zbigniew Kuźmiuk, Kazimierz Ujazdowski.

Zarzucano ówczesnym polskim władzom, że sfałszowano w Polsce wybory do samorządów. To było straszne oskarżenie, bo fałszowanie wyborów, to już zamach na demokrację. PiS wówczas nie patrzył na to czy te oskarżenia potwierdził w Polsce jakikolwiek sąd, ale bez żadnych oporów oskarżył przed Unią polski rząd. Dzisiaj ci sami posłowie oskarżają opozycję o to samo, co sami robili w 2014 roku i teraz już jest to donoszenie na Polskę. Wówczas mówili e-posłowie z PiS-u, że to przecież jesteśmy w Unii i mamy prawo odwołać się do NASZEGO Parlamentu UE. Dzisiaj już mówią i krzyczą zupełnie inaczej, chociaż obecna opozycja samodzielnie żadnej rezolucji pod obrady Parlamentu UE nie wniosła. A wówczas nie tylko pisowscy e-posłowie powiadomili UE, ale również w swojej rezolucji zawarli i taki punkt:

"Pkt 8. Zobowiązuje swojego przewodniczącego do przekazania niniejszej rezolucji Parlamentowi Europejskiemu, Radzie Europejskiej, Radzie, Komisji, Radzie Europy, OBWE, parlamentom i rządom państw członkowskich, a także stowarzyszeniom i organizacjom pozarządowym – Stowarzyszeniu Dziennikarzy Europejskich, Europejskiemu Partnerstwu na rzecz Demokracji, Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy."

Proszę, po przeczytaniu tego punktu, by zastanowili się wielbiciele pana Jarosława Kaczyńskiego w jaki sposób pisowska opozycja czyniła wysiłki, by ośmieszyć Polskę przed Unią i całym światem. A, może chciała tylko zwrócić się do instytucji, która byłaby władna PiS-owi pomóc i chyba tak rozumowali wówczas politycy Zjednoczonej Prawicy, i nie chcieli pluć na Polskę, ale chcieli zwrócić się do bratniej organizacji, do której przecież i Polska należy.

Wielu ludzi zastanawia się, dlaczego pan premier Morawiecki chciał wystąpić na unijnym forum skoro chyba wiedział, że praworządność jest oczkiem w głowie unijnych urzędników. To przecież już z chwilą przyjmowania Polski do UE było zapisane w tzw. kryteriach kopenhaskich. W kryteriach politycznych musiała Polska zgodzić się na te punkty: 

1. istnienie instytucji gwarantujących stabilną demokrację; 

2. rządy prawa;

3. poszanowanie praw człowieka;

4. poszanowanie praw mniejszości.

Jak widać z tych czterech zasadniczych punktów to praworządność (działania zgodnie z obowiązującym prawem i w jego granicach) jest jedną z podstaw, które w Unii są priorytetem. Również prawa i wolności człowieka też są na czołowym miejscu i poszanowanie praw mniejszości. A ciągle słyszymy z ust pisowców, że nic o praworządności nie ma w unijnych dokumentach. A właśnie podstawą Unii są te cztery punkty jeśli chodzi o politykę tej międzynarodowej organizacji. I mówienie przez pana Premiera, że ktoś coś polskiemu rządowi zabrania, szantażuje jest wymysłem wyssanym chyba z brudnego palca. Chodzi przecież tylko i wyłącznie o łamanie prawa krajowego przez rządzących, i nie poszanowanie tych czterech punktów zawartych w kryteriach kopenhaskich. Unia Europejska żąda jedynie poszanowanie prawa krajowego i unijnego. Tylko tyle i aż tyle. I pan Morawiecki dokładnie to wie, ale stara się usilnie, by nos mu wydłużał się coraz bardziej i dlatego te ciągłe mijanie się z prawdą. 

Ostatnio pojawił się w necie mail ze skrzynki pana min. Dworczyka, z którego dowiedzieliśmy się, jak wygląda sprawa jawności tak często zapewniana przez rządzących. Jak zwykle rządzący nie chcieli tego komentować ani dementować i dlatego mogę mieć domniemanie, że ten mail jest prawdziwy. To jeśli byłby prawdziwy, to jak na dłoni widać jak obecna władza traktuje dziennikarzy, którzy przecież reprezentują społeczeństwo. I, co jest w tym mailu? Otóż są punkty, które uczą jak oszukać dziennikarzy i tym samym nie udzielić odpowiedzi na zadawane pytania. Najbardziej wstrząsający jest ten punk, który mówi by nie udzielać odpowiedzi i zasłaniać się niby jakimś dokumentem prawnym na tę okoliczność spreparowanym. To już nie mieści się w głowie normalnego człowieka. Nawet RODO jest też wymienione i pokazane, że można nie udzielać odpowiedzi ze względu na "wrażliwe dane". I to mieliśmy już w praktyce, kiedy pani marszałek Witek odmawiała ujawnienia list poparcia kandydatów do neo KRS-u, zasłaniając się niby zakazem tego urzędu, by po jakimś dłuższym czasie te listy poparcia ujawnić, a w tym czasie wszystkie przepisy RODO nie zostały w jakikolwiek sposób zmienione. Czyli nigdy RODO nie było przeszkodą w ujawnieniu tych list. I tak właśnie działa PiS i to na zasadzie, że jeśli ktoś oskarży PiS za jakieś przewinienia to PiS podniesie te zarzuty do kwadratu i… oskarży o to opozycję.  


Lubię to! Skomentuj131 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka