skamander skamander
12
BLOG

Prezydent, który skłóca - a nie łagodzi - napięcia polityczne w Polsce

skamander skamander Polityka Obserwuj notkę 0

Trudno traktować obecną sytuację w Polsce jak żart. Dzieje się coś, co można nazwać destrukcją władzy w naszym państwie. A tego nie można już zaliczyć do czegoś, co da się lekceważyć. To jest sabotaż i w tym przypadku pan Tusk ma całkowitą rację. Zresztą pan Nawrocki zakomunikował to w pierwszych wywiadach po wyborach, jeszcze jako prezydent elekt (5 czerwca 2025 r.), mówiąc m.in., że:

1. premier Tusk „musi się nastawić na silny odpór z Pałacu Prezydenckiego”,

2. dał się poznać „jako ktoś, kto nie boi się Donalda Tuska”,

3. ma „bardzo krytyczne” nastawienie do szefa rządu.

Czy tak zachowuje się nowo wybrany Prezydent RP? W praktyce pan Nawrocki zapowiedział wojnę z tym rządem i jego premierem, co raczej nie należy do prerogatyw Prezydenta RP.

Brak nominacji – formalnie Prezydent może odmówić nadania pierwszego stopnia oficerskiego, bo to jego kompetencja konstytucyjno-ustawowa; politycznie i praktycznie jest to jednak ruch bardzo kontrowersyjny, bo paraliżuje ścieżkę kariery całych roczników w służbach specjalnych. A może nie chciał nominować tych osób na pierwszy stopień oficerski, ponieważ ci ludzie nie będą od niego zależni, co mogło nie odpowiadać również doradcom pana Prezydenta?

Nadzór nad służbami sprawuje przede wszystkim rząd (premier + minister-koordynator + MON), przy kontroli Sejmu (komisja ds. służb specjalnych), Kolegium ds. Służb Specjalnych i NIK. Prezydent ma istotne, ale uzupełniające kompetencje (opinie, nominacje, udział w ciałach doradczych). Prezydent może zapraszać szefów służb, ale w praktyce nie powinien budować z nimi równoległej, własnej „podległości służbowej”; spotkania i narady w tak wrażliwym obszarze powinny być uzgadniane z rządem, który ponosi odpowiedzialność za służby. W przypadku zachowania pana Nawrockiego, który żąda spotkania z szefami służb specjalnych, dochodzi do rozmywania odpowiedzialności rządu za te służby, które konstytucyjnie są podporządkowane rządowi (premierowi i koordynatorowi służb), ale nie są zależne od Prezydenta.

Podobna sytuacja dotyczy nominacji sędziów i wręczania medali dla zasłużonych oficerów służb. Największym kuriozum w tym wszystkim jest to, że wyjaśnieniem wstrzymania wręczenia odznaczeń było rzekome uczestniczenie w tym gronie ludzi, którzy mieli robić coś złego w związku z wyborem prezydenta Nawrockiego. To przecież bardzo poważne oskarżenie służb i pan Prezydent koniecznie powinien był zgłosić je odpowiednim władzom. Ingerencja służb w jakiekolwiek wybory jest niedopuszczalna i grozi odpowiedzialnością karną. Dlaczego pan Nawrocki czy jego pracownicy tego nie zrobili? A jeśli pan Prezydent nie ma na to żadnych dowodów, to jest to również pomówienie i należy liczyć się z jakimiś konsekwencjami – przynajmniej etycznymi.

Takie zachowanie pana Prezydenta jest wyraźną walką z obecnym rządem, chyba także po to, by „odpłacić się” PiS-owi za wystawienie go jako kandydata w wyborach prezydenckich, które w rzeczywistości wygrał dzięki głosom Konfederacji i wyborcom pana Brauna.

Zastanawiam się, co dzisiaj myślą ci, którzy głosowali na pana Nawrockiego. Czy oczekiwali takiej wojny „na górze” i zarazem takiej destrukcji państwa? A jeśli w 2027 roku wygra PiS, to mając takiego Prezydenta, szybko wprowadzi w Polsce autorytaryzm. Będziemy mieli w Polsce władzę w jednym ręku, na dodatek mocno skierowaną na ścieżkę fałszywego nacjonalizmu – bo przecież nacjonaliści mają na sztandarach dobro polskiego narodu, a w rzeczywistości oznacza to rządy na wzór Orbána i Łukaszenki, może jeszcze nie na wzór putinowskiej Rosji.

skamander
O mnie skamander

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka