Blog
Z siódmego wzgórza
Ks. Przemysław Śliwiński
Ks. Przemysław Śliwiński przemeksliwinsky@gmail.com
17 obserwujących 31 notek 63264 odsłony
Ks. Przemysław Śliwiński, 12 lutego 2013 r.

Watykan. Modlitwa na Placu. "Jesteśmy z Tobą"

Mattia Bonin. To on "zwołał" modlitwę. Obok jego narzeczona, Annagrazia
Mattia Bonin. To on "zwołał" modlitwę. Obok jego narzeczona, Annagrazia

O 21.30 opustoszały wcześniej plac św. Piotra zapełnił się w części przylegającej do Pałacu Apostolskiego. Siąpiło, zimny nieprzyjemny deszcz, jak to w lutym. Trzysta osób pod parasolami przyszło modlić się za papieża. Dwie grupy przyniosły transparenty. Trzysta osób, głównie młodzi studenci rzymskich uniwersytetów. Zwołali się przez twitter i facebook.

Kto był pierwszy? Tego twitter nie zdradził. Ślad skończył się na jednym z pracowników mojego uniwersytetu. Ale na placu, tuż przed modlitwą, udało mi się znaleźć tego pierwszego. To Mattia Bonin, student i potem pracownik rzymskiego Campus Bio-Medico.

Sam dowiedział się o decyzji papieża od swoich rodziców. Zareagował prosto, modlitwą. A potem napisał do swojej narzeczonej oraz do innych przyjaciół na facebooku: "Może zbierzemy się o 21.30 na Placu i się wspólnie pomodlimy"? Utworzył wydarzenie, ktoś inny powtórzył to na twitterze. Wiadomość obiegła Rzym, Włochy, przekroczyła granicę państwa, dotarła nawet do Polski. Na samym facebooku do wydarzenia przyłączyło się 3000 osób. Na plac przysżło 300 osób. Mimo deszczu i chłodu. 

Modliliśmy się różańcem, litanią, za papieża, Kościół. Kamery nie miały na szczęście wstępu na plac. Widać było, jak największe telewizje ukradkiem filmują tłum z daleka. Nikt nie robił niczego na pokaz, nikt nie przeszkadzał, tylko policjanci ukradkiem okrążali czasem grupę, chcąc się najpewniej dowiedzieć, co głoszą transparenty. A nas, kilku Polaków, poruszyła "Abba, Ojcze" śpiewana potem przez wszystkich. Zwrotki śpiewali po włosku, ale refren, słowo "Ojcze", po polsku.

300 osób. Ktoś westchnął: "spodziewałem się, że przyjdzie więcej". Zaprotestowałem. Mnie ucieszyła taka, dokładnie taka obecność. To właśnie było piękne: przyszli się modlić, nie debatować ani pytać o przyczyny. Tu wszyscy byli pewni, że papież zdecydował dobrze, w sumieniu, że tak miało być. Nie było nerwów, walki o czas i stanów przedzawałowych jak przez cały dzień w mediach. Tu był spokój, uśmiech, pewność, zawierzenie.

Pomyślałem sobie: jak reaguje świat, jak reagujemy my, księża, dziennikarze, na takie wydarzenie? A jak ci młodzi? To zestawienie było zawstydzające, ale i piękne. Tak Kościół, ten prawdziwy, ten trwający na modlitwie, przeżywa nawet najbardziej zaskakujące i niezrozumiałe wieści.

Ps. Za nie najlepsze zdjęcia przepraszam. Aparat nie radzi sobie nocą.

 

wczesniejsze notki:

Konklawe, które przejdzie do historii

Papież abdykował

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

ksiądz, dziennikarz, doktorant Universita' della Santa Croce, Roma

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @all dziekuje za komentarze. Przepraszam, ze nie jestem w stanie odpowiadac na nie. Ale widze,...
  • @zwyczajna kobieta racja :) nadal nic nie wiemy
  • Autor Nie przestaję się uśmiechać, przeczytawszy tę notkę. Dzięki! Nie spotkałem jeszcze...

Tematy w dziale