32 obserwujących
565 notek
598k odsłon
186 odsłon

Mało - dużo - bardzo dużo. Rządzi kontekst!

Wykop Skomentuj9

W ostatniej notce starłem się z Tiger77. Jeśli mnie nazywacie naczelnym ekologiem to o Tigerze można powiedzieć, że jest głównym sceptykiem Salonu. Niestety w nocy brakło czasu, by odpowiedzieć na jego posty, a i za dnia jakoś nie mogłem wygospodarować choć godzinki na odpowiedź. Notkę piszę więc już po północy, ukaże się dopiero jutro.

Oczywiście poszło o kwestie klimatyczne, jakby inaczej. @Tygrys twierdzi w dyskusji, że emisja dwutlenku węgla jest pomijalnie mała, co jest - niestety - nieprawdą. Uwierzcie mi, ja też wolałbym, żeby nasz wpływ był zerowy, tak jak Wy to widzicie. Ale nie jest, co zaraz Wam pokażę.

@Tygrys twierdzi, że przemysłowa emisja dwutlenku węgla jest wobec ogromu natury zaniedbywalnie mała. Na co ja podałem mu dane ilościowe: rocznie spalamy 10 mld. ton węgla obecnie. 10 000 000 000 ton. Liczba ogromna, ale faktycznie nadal mizernie się prezentuje wobec ogromu przyrody. Zupełnie niepotrzebnie pobawiłem się prostymi obliczeniami i porównałem te 10 mld do:

1666 piramid Cheopsa rocznie, 166 mln wagonów kolejowych po 60 ton, 20 000 x największy tankowiec świata, 22 mln jumbo jetów, 5x masa (uśredniona do 50kg) wszystkich Polaków.

Wystarczyło bowiem porównać tę liczbę do masy całej atmosfery Ziemii obliczonej przez naukowców na 5x1015


czyli 5 000 000 000 000 000 ton. Porównując to do naszej emisji otrzymujemy liczbę 0,00000005%. Może nie jest to nic, ale możnaby to uznać za liczbę pomijalnie małą, prawda? Była by to prawda, gdyby nie (świadoma lub nie) manipulacja @Tygrysa, bowiem musicie wiedzieć, że aż 99,964% gazów zawartych w atmosferze nie ma zdolności zatrzymywania ciepła!

To jest rzecz podstawowa w klimatologii - gazy cieplarniane są jednocześnie gazami śladowymi w atmosferze. By gaz miał zdolność zatrzymywania promieniowania cieplnego musi mieć specyficzną, najczęściej trójatomową budowę. Takie warunki spełniają: para wodna, dwutlenek węgla, metan, podtlenek azotu, halogenki i inne, już "śladowo - śladowe" składniki atmosfery.

Azot (78,084%), tlen (20,946%) i argon (0,934%) nie mają tej własności i gazami cieplarnianymi nie są. To, że argon stosuje się w energooszczędnych szybach nie wynika z tego, że zatrzymuje promieniowanie cieplne, ale z tego, że posiada niskie przewodnictwo cieplne. Zupełnie inny proces fizyczny.

Wobec powyższego, obliczenia naszego wpływu na atmosferę należy przeprowadzić raz jeszcze, tym razem prawidłowo, trzymając się jej uwarunkowań fizyczno chemicznych. Jeśli jest mowa o emisji węgla to nie można jej porównywać do masy całej atmosfery (jest to, być może nieświadoma, manipulacja @Tygrysa), tylko do masy całego węgla w niej.

A masę węgla w atmosferze szacuje się na 750 mld. ton (obecnie!). Mało, prawda? Tak się składa, że atmosfera jest najmniejszym z rezerwuarów węgla i gdyby nie inne "magazyny" oraz naturalne przepływy między niemi zapełnilibyśmy ją dzisiejszymi emisjami w zaledwie 75 lat. Na szczęście są właśnie inne magazyny między którymi stale odbywa się wymiana węgla:

image

Dzięki temu, że inne rezerwuary są większe i jest między nimi nieustanny przepływ nasz wpływ jest nie aż tak duży. Niemniej to, że oceany i biomasa pochłaniają blisko połowę naszych emisji tylko spowalnia nasz wpływ a nie niweluje go całkowicie. Dzięki pochłanianiu przez naturę nie podwoiliśmy koncentracji dwutlenku węgla w kilka dekad, tylko zajmie nam to kilkaset lat - licząc czas od Rewolucji Przemysłowej. Niemniej uda się to nam mniej więcej w 2080 roku. A temperatura rośnie o 3oC na każde podwojenie koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze. (widełki to 1.5 - 6oC, z czym że najbardziej prawdopodobna jest właśnie wartość 3o. Co ciekawe dwutlenek węgla odpowiada za mniej więcej 1/3 tego wzrostu, reszta to sprzężenie zwrotne i wzmocnienie pary wodnej).

Poza tym pochłanianie części naszych emisji przemysłowych dwutlenku węgla przez oceany też nie jest bez wpływu - przyczynia się do rosnącego zakwaszenia oceanu. Zmiana pH dla laika może się wydawać niewielka, jednak biolodzy alarmują, że wpływ jest bardzo dewastujący - z każdym rokiem obniża się głębokość na której mogą występować organizmy ze szkielecikami wapiennymi.

Żeby podwoić OBECNĄ zawartość węgla w atmosferze musimy więc zwiększyć jego masę z 750 mld. ton do 1500 mld. ton. W poniższych wyliczeniach kompletnie pomijam przeszłe emisje od Rewolucji Przemysłowej, by pokazać ile by to nam zajęło obecnie od wartości początkowej. Emitujemy 10 mld ton, jednak natura pochłania połowę, więc zostaje w atmosferze "tylko" 5 mld. ton. Tyle rok po roku odkładało by się w atmosferze. 750:5 = 150 lat!

Gdybyśmy więc od dziś wystartowali z emisjami to podwojenie koncentracji węgla w atmosferze udałoby się nam uzyskać już po 150 latach.W rzeczywistości Rewolucja Przemysłowa rozpoczęła się w 1763 od udoskonalenia przez Watta silnika parowego Thomasa Newcomena znanego już od 1711 roku. Przez pierwsze dekady emisje były stosunkowo niewielkie (jednak już wtedy część odkładała się w atmosferze), dopiero wraz z rosnącym uprzemysłowieniem zaczęły szybko wzrastać. W 1763 roku mniejsza była też masa węgla w atmosferze, więc powyższe uproszczone rachunki są tylko przykładem naszego wpływu i próbą ukazania obiegu węgla w przyrodzie oraz na czym polega nasze zaburzanie tego cyklu.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości