0 obserwujących
13 notek
2628 odsłon
  132   0

Krótki szkic o libertynach, czyli czymś w rodzaju dawnego "lewactwa"

Markiz de Sade, H. Biberstein, L'Œuvre du marquis de Sade, Guillaume Apollinaire, Bibliothèque des Curieux, Paryż, 1912
Markiz de Sade, H. Biberstein, L'Œuvre du marquis de Sade, Guillaume Apollinaire, Bibliothèque des Curieux, Paryż, 1912

Libertynizm, czyli XVIII-wieczny nurt "wolnościowy" (od fr. liberté- wolność), przypomina w wielu aspektach dzisiejsze tzw. lewactwo. Z tym że przyznać trzeba, że luźne podejście do tematyki, związanej z seksem, nie jest zarezerwowane dla lewicy. O czym wiemy. Ludzie są z natury buntownikami i mają skłonności do przemocy. Niektórzy nie lubią i nie chcą tych swoich skłonności poskramiać, nawet jeśli cierpią na tym inni.  

Prezentuję tu mały szkic na temat libertynizmu, czyli filozofii dawnej Francji. Tak jak dzisiaj niemal wszędzie, obsesję dawnych Francuzów stanowił seks. XVIII-wieczne księgarnie uginały się pod powodzią taniej literatury pornograficznej.  "Najwybitniejszym" przedstawicielem owej literatury był mason, markiz de Sade, który 27 lat swego życia spędził w sławnym francuskim więzieniu, Bastylii. Ponad wszystko markiz lubił się "deboszować", czyli być rozwiązłym seksualnie. Ale przecież "deboszować się" trzeba z kimś! Wobec tego markiz-obłudnik, kreował sobie w swoich dziełach sprzyjającą zjawisku rzeczywistość: 

"Kobiety w nowelach [markiza de] Sade cieszyły się i radowały, że były prostytutkami, że należały do całego świata i że mogły mieć ceniony tytuł dziwek." Iwan Bloch, "Marquis de Sade: his life and Works ", s. 24 

Cytat opisuje ideał masoński. Kobieta ma być według masonów dziwką, ponieważ jest to wygodne dla osób seksu spragnionych, a poza tym, chyba przede wszystkim dlatego, że cała sprawa domaga się jakiegoś uzasadnienia, seks jest uznawany przez nich za... święty. Jak podają niektóre źródła. Ale czy nie widzimy, co dzieje się w kulturze współczesnej?... 

Kiedy de Sade trafił do więzienia, wiedziony obsesją pisał swoje obrzydliwe książki. Choć twierdził, że kobiety powinny być w pełni poddane woli wszystkich mężczyzn, którzy mogą je sobie "brać", jak im przyjdzie ochota, łącznie z użyciem przemocy, był niesamowicie zazdrosny o swoją żonę, która go w więzieniu odwiedzała. Strażnicy musieli go wręcz przytrzymywać, by nie rzucał się na nią. Sade, przebywając w więzieniu, zajmował się również pisaniem listów. W jednym z nich, skierowanym do żony, odgrażał się wobec rządu, który go, niesłusznie według niego, uwięził. Jego "zasady", jak to nazywał, powinny być respektowane, pisał, a on sam traktowany z szacunkiem. Dlaczego ma nie robić tego, co mu się podoba? Zastanawiał się. 

Właśnie de Sade stał na paryskiej ulicy z megafonem, czy też czymś, co przypominało megafon, jeszcze przed wybuchem rewolucji francuskiej, i głosił wywrotowe, antyrządowe hasła. Sade uważał, że Natura (pisana dużą literą w jego książkach) jest święta. Ma to zadziwiające implikacje. Ponieważ uznawał, że natura jest święta, wyciągnął z tego wniosek, że wszystko jest dozwolone. Są to wierzenia lucyferiańskie. Ludzie ci w taki właśnie sposób usiłują sankcjonować wszystko, na co im przyjdzie ochota. Władza jest niedobra, ponieważ ogranicza ich poczynania. Niedobra jest wstrzemięźliwość płciowa, bo ogranicza lub wręcz redukuje do zera ich zachcianki. Również niedobra jest rodzina, ponieważ stawia ona tamę popędowi. A chodzi o to, by robić bez ograniczeń wszystko, na co ma się ochotę. 

Kiedy de Sade był bliski śmierci, wyznaczył miejsce, w którym miało zostać złożone jego ciało i zalecił odpowiednie zakamuflowanie grobu. Co ciekawe, uważał, że pomoże mu to zniknąć bez śladu. Nie chciał, by go wspominano. W jego życiu, nawet gdy był bliski śmierci, nie było przemyśleń na temat Boga, wieczności. Trudno powiedzieć, czy pogodził się z tym, że zostanie potępiony, kochając życie tego typu i nie chcąc pokutować, czy też miał zupełnie inne wierzenia. 

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo