129 obserwujących
515 notek
991k odsłon
  6761   0

Za jednego dolara

Polską Marynarkę Wojenną kolejne ekipy kierujące resortem obrony doprowadziły do głębokiej zapaści. Stało się tak głównie za sprawą rezygnacji z programu budowy korwet typu Gawron (projektu 621) – planowana seria korwet wielozadaniowych dla PMW zaprojektowanych według koncepcji MEKO A-100 z niemieckiej stoczni Blohm und Voss w Hamburgu.

imageSiedem korwet typu Gawron wg koncepcji MEKO A100 miało stanowić podstawę sił morskich RP.

image

Zmarnowany program

W latach 1997-2001 zajmowałem w MON stanowisko sekretarza stanu pierwszego zastępcy ministra i odpowiadałem m.in. za techniczną modernizację sił zbrojonych. W grudniu 1997 r. podpisaliśmy umowę na projekt korwety wielozadaniowej (projekt 621), w 1998 r. dokonaliśmy wyboru partnera zagranicznego (Blohm und Voss) i koncepcji MEKO A-100. W okresie 1999-2000 trwały prace projektowe - w kwietniu 2001 r. zaakceptowaliśmy projekt techniczny okrętu. Zamierzaliśmy zbudować siedem korwet, wykonawcą wszystkich okrętów miała być Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni. Na początek miały powstać dwie korwety, a następnie w ramach rozbudowy floty kolejne pięć okrętów. Stocznia MW utworzyła konsorcjum z firm krajowych i zagranicznych, jak również zarezerwowała dużą część mocy produkcyjnej na rzecz wykonania projektu.

Umowę dotyczącą realizacji programu MON podpisał w listopadzie 2001 r., już po odwołaniu mnie ze stanowiska w lipcu 2001 r., w następstwie obciążającej mnie sfingowanej afery korupcyjnej. Mimo tego zamieszania sądziłem, że budowa serii korwet przebiegać powinna bez zakłóceń. Tymczasem moi następcy dość szybko odstąpili od zawartej umowy i zrezygnowali z pięciu jednostek typoszeregu Gawron. W grudniu 2002 r. okazało się, że projekt został ograniczony tylko do jednej, w pełni wyposażonej korwety, której budowa została rozpoczęta i wlokła się w nieskończoność, z racji na niedostateczne finansowanie. Spowodowało to zagrożenie dla płynności finansowej Stoczni MW, która wcześniej zainwestowała ogromne pieniądze w utworzenie linii produkcyjnej dla okrętów budowanych seryjnie, na zakup urządzeń i materiałów. Stocznia miała więc zablokowaną pochylnię, gdzie nic się nie działo, a pozostałe stały puste, ponieważ nie było środków na inwestycje. Pisał Mateusz Ossowski ekspert uzbrojenie morskiego: "Należy powiedzieć, że dla stoczni w Gdyni projekt budowy typoszeregu Gawron przyniósłby zyski dopiero po wybudowaniu trzech jednostek. Ostatecznie przez Ministerstwo Obrony Narodowej została podjęta decyzja o praktycznym zawieszeniu programu budowy korwety ORP Ślązak (241)". W efekcie powyższego MON doprowadził nadzorowaną Stocznie Marynarki Wojennej do stanu katastrofalnego i całkowitej upadłości. Natomiast niedokończoną budowaną korwetę postanowiono przekształcić w patrolowiec.

imageORP Ślązak - dla dokonania zmian i przekształcenia w patrolowiec wydano ok. 300 mln euro, tj. więcej, niż planowano na całą korwetę. Okręt miał wejść na uzbrojenie w 2016 r.

Kiedy powstał program budowy korwet akceptowałem założenie dowództwa PMW, że nowoczesne korwety typu Gawron będą stanowić trzon bojowy naszych sił morskich na Bałtyku, a także wzmocnią obecność w sojuszniczych działaniach NATO oraz wspólnych operacjach Unii Europejskiej. Tych korwet jednak nie ma chociaż było dość czasu by zbudować wszystkie. A z jedynym budowanym ciągle okrętem ORP Ślązak, patrolowcem, ogólna wartość bojowa polskiej floty nie ulegnie zmianie. Dziś nie mamy wartościowych nawodnych okrętów uderzeniowych (nasze dwie fregaty rakietowe typu Oliver Hazard Perry mają po 38 lat, a do tego ich systemy przeciwlotnicze są niesprawne; od momentu przekazania Polsce, do dzisiaj nie udało się ich uruchomić). Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w okrętach podwodnych – wkrótce pójdą na złom OORP Sęp i Bielik, które mają ponad 50 lat, a po nich trzeba będzie złomować „najmłodszy”, ORP Orzeł, liczący 33 lata. 

imageRosyjskie korwety projektu Bujan-M są niewielkimi jednostkami z potężnym uzbrojeniem. Zdolne do wystrzeliwania rakiet z głowicami jądrowymi - w regionie bałtyckim mogą osiągnąć cele oddalone o 2,6 tys. kilometrów.

Minister Antoni Macierewicz zapowiadał naprawę sytuacji. Marynarka Wojenna miała otrzymać kilka nowych okrętów podwodnych, do tego uzbrojonych w rakiety manewrujące – MON zapowiadał pozyskanie 3, a nawet 4 nowych OP. W siłach nawodnych miały się pojawić okręty obrony wybrzeża, typu Miecznik i okręty patrolowe, typu Czapla – łącznie sześć jednostek. Niestety te obietnice nie spełniły się, stosownych umów nie ma. MON pod kierownictwem min. Błaszczaka nie wspomina zresztą o okrętach podwodnych i wszystko wskazuje, że projekty Miecznik i Czapla też zostaną zablokowane.  

Lubię to! Skomentuj200 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo