10 obserwujących
31 notek
42k odsłony
79 odsłon

Ruch - jako determinizm Universum

Wykop Skomentuj


"Panta rhei kai ouden menei"- "Wszystko płynie, nic nie pozostaje w spoczynku". To zdanie przypisuje się Heraklitowi z Efezu, (ur. ok. 540 p.n.e., zm. ok. 480 p.n.e.). Heraklit wysnuł swoje spostrzeżenie z obserwacji przyrody, bo rzeczywiście bacznie obserwując przyrodę da się zauważyć ciągłe zmiany, co Heraklit nazwał płynięciem. Jemu też przypisuje się twierdzenie, że "nie da się wejść do tej samej rzeki" i nie bez racji, bo woda w rzece ciągle płynie.
Do pojęcia Czasu natomiast używa się określenia "upływu" jako, że najbardziej odczuwalnym jest właśnie niepohamowany bieg czasu, który niekoniecznie w życiu codziennym czyniony jest odpowiedzialnym zmian w wyglądzie lub właściwościach Rzeczy.
To, że czas płynie, podobno przylgnęło do niego z tego względu, że pierwszych krótkich pomiarów czasu dokonywano przy pomocy naczyń z wodą, która przez otwór wypływała do naczynia  zaopatrzonego  w podziałkę. Można było wówczas powiedzieć, że przemówienie senatora w rzymskim senacie trwało tyla a tyle litrów wody. Dzisiaj czasu nie mierzy się już za pomocą wody, ale wodę leje się w przemówieniach senatorów nadal, chyba przez wierność tradycji. Zgodnie z rymowanką o dobrych mówcach: Im mowa w treści bardziej pusta, tym szerzej otwierają usta.

Przy tej okazji czuję się zobowiązany zwrócić uwagę na określenie czas, pod pojęciem którego należy rozumieć zjawisko następowania skutku po przyczynie, natomiast wszystko, co odnosi się do dynamiki następowania skutku po przyczynie, jest temperaturą zjawiska (dynamiką) określaną przez interwał czasowy lub jego odwrotność - częstotliwość.

Ruch - co to jest takiego? Powszechnie uważa się, że ruch polega na zmianie położenia. Poruszają się przedmioty materialne, jak samochody i pociągi. Poruszają się także samoloty i zwierzęta i poruszmy się także my sami. Wiele rzeczy się porusza, ale znamy także takie, które według nas nie poruszają się wcale, bo nie porusza się nasz dom, czy studnia przy domu i nie porusza się kamień na ścieżce w lesie o który stłukłem sobie kiedyś  paluch u nogi.
O, nie! Ten kamień się nie porusza. On stale tam jest w tym samym miejscu i czeka. Czeka na kolejnego nieuważnego spacerowicza.
Można by dać jeszcze wiele przykładów na rzeczy, które według nas nie poruszają się. Co zatem ma  znaczyć "Panta rhei kai ouden menei"?, - skoro widzimy, że jednak są takie rzeczy, które się nie poruszają.

A może jednak Heraklit miał rację?
Chociaż od czasów Heraklita upłynęło  tyle wieków, nikt jeszcze nie udowodnił, że jest inaczej, chociaż nauka przypisuje często niezmienność, a więc odporność na upływ czasu np. prawom natury, co powodowałoby wyłom w zasadzie wypowiedzianej przez Heraklita.
Ale mamy też poważne trudności z zaszeregowaniem przyjętych praw. Czy należą one jednoznacznie do przyrody, czy tylko do algebry, jak niektóre stałe  fizyki?

Jeżeli jednak poruszamy pojęcia tak elementarne, to wymieńmy także zbiory abstrakcyjne do których należy między innymi matematyka, gdzie jej prawa nie ulegają zmianie z upływem czasu. Widać z tego, że istnieją zbiory pojęć trwałych i musimy zatem spostrzeżenie Heraklita odnieść tylko do zbioru Rzeczywistości, którego jednym z podzbiorów jest zbiór Realu tj. ten zbiór, który jest weryfikowalny w doświadczeniu fizycznym, ale także pod warunkiem, że jego wynik potrafimy właściwie zinterpretować.

Rozpatrując  zasadę ciągłej zmiany z punktu widzenia filozofii przyrody, musielibyśmy ją samą także obarczyć właściwością ciągłej zmiany i stwierdzić, że istnieją rzeczy, które przestają płynąć. W przyrodzie jednak coś takiego nie może się zdarzyć i nie może nastąpić bez-ruch, a przynajmniej nie w zbiorze Realu, czy Wirtualu. Wszelkie zatem pojęcia fizyki, jak "znajduje się w równowadze", "stabilność", "stan ustalony", "pomiar stanu", "spoczywa" - należy traktować, jako przybliżenie Opisu lub, jako atraktor.

W tym rozdziale zajmiemy się pojęciem Ruchu i tym, co rozumiemy pod tym pojęciem, oraz czy zasada "Panta rhei kai ouden menei" dotyczy ruchu także.

Za ruch najczęściej uważana jest zmiana położenia, które to położenie odnoszone jest względem  czegoś, czyli względem jakiegoś układu odniesienia, którym najczęściej jest jakiś obiekt materialny. To powoduje, że ruch uważany jest za pojęcie względne i w ten sposób - jakoby - wyeliminowany zostaje bezwzględny układ odniesienia, jako nieistniejący. Temu, czy sam układ odniesienia jest w ruchu, czy nie, nie poświęca się uwagi, uważając za nieistotne dla opisu Natury. W ten sposób zrezygnowano z poznania obiektywnego na rzecz subiektywnego opisu, czyli po prostu "nie jest tak, jak jest, tylko tak, jak się obserwatorowi wydaje".

A wydaje się każdemu inaczej w zależności od tego z jakim układem odniesienia jest on sam "związany". W wyniku tego przyjęto, że Natura nie jest taka, jaka jest, ale jest różna i taka, jaką ją widzą  różni obserwatorzy. Wynikające z tego założenia twierdzenie, że "prawa fizyczne w układach inercjalnych (to jest takich, które poruszają się w stosunku do siebie ruchem prostoliniowym, jednostajnym i bez obrotu  są takie same) jest pozbawione sensu.
Takie układy w przyrodzie nie istnieją.

Przyjęcie istnienia układów inercjalnych i istnienia równoważności praw fizycznych w nich występujących, zaprowadziło Alberta Einsteina do sformułowania STW.
Teoria Względności zaprzecza zasadzie powszechności ruchu, gdyż dwa układy nie poruszające się względem siebie w  ruchu nie pozostają i  jeżeli mogą pozostawać w bezruchu dwa układy, to dlaczego nie wszystkie?

Kolejnym pytaniem jest, czy możliwym jest w naszym Wszechświecie brak ruchu i co by on oznaczał z punktu widzenia filozofii przyrody?

Brak ruchu oznaczałby stagnację, czyli trwanie w niezmienionym miejscu i stanie dowolnie długo, czyli także przez całą wieczność. Wieczność jednak nie jest tym, co tworzy rzeczy wokół nas i nas samych. Zatem nie jest możliwy brak upływu czasu i nie jest możliwy stan bezruchu, niezależnie od tego, że obecna fizyka twierdzi co innego. Najbardziej paradoksalnym jest stosowanie w opisie zdarzeń początku układu odniesienia w punkcie zero. Nikt się nad tym nie zastanawia, że taka sytuacja w przyrodzie może być tylko atraktorem i może ewentualnie opisywać wydumaną sytuację bez historii, tak jak BB, gdzie istniała osobliwość i nagle się poruszyła w zjawisku wybuchu.

W zbiorze Realu istnieje mimo tego pewien stan kwantowy interwału czasowego w którym musimy przyjąć, że ruchu nie da się zaobserwować w żaden sposób w eksperymencie, ale to nie znaczy, że tam nie istnieje, a tylko z powodu naszego umiejscowienia w Rzeczywistości, nie jesteśmy w stanie tego zarejestrować. Nie stanowi on jednak odstępstwa od twierdzenia Heraklita, tylko oznacza, że w ziarnistym zbiorze Realu, ten ruch nie jest weryfikowalny z powodu istoty rzeczy.
Planck założył istnienie takiego kwantu czasowego w wymiarze 5,39116 × 10-44 s. Nie będę tu rozstrzygał, czy miał rację, tylko zapytam: Dużo to, czy mało?
Powiedziałbym tak - to jest przerażająco mało. Wyobraźmy sobie, że obecnie nie jesteśmy w stanie zarejestrować interwałów czasowych krótszych niż 10-11 s. To i tak jest olbrzymie osiągnięcie, ale twierdzenia na ten temat, że dokładność takich zegarów,  wynosi jedną sekundę na tysiąc lat, udowadniają całkowite pomieszanie pojęć i niezborność pojęciową.
Ich błędność wywodzi się z braku zrozumienia tego, co wskazują "zegary", a czym jest czas w swojej istocie i jak wskazania takich zegarowych oscylatorów zależą od Wielkości Stanu w ich miejscu.
Temat ten  opisany był dokładniej w innym rozdziale, a tu wspomnę tylko, że stabilność tych oscylatorów posiada znaczenie jedynie w pomiarach zjawisk bardzo krótkotrwałych.

Dalszą konsekwencją "płynięcia wszystkiego i zawsze" jest to, że musi istnieć najmniejszy z możliwych ruchów, czyli inaczej; kwant przemieszczenia. Niepodzielna wielkość, której wielokrotnością całkowitą są wszystkie inne ruchy. Także ruchy maksymalne, których ograniczenie związane jest ze strukturą Rzeczywistości.
Dla nas Bytów realnych najważniejszym ograniczeniem maksymalnego przemieszczenia będzie przemieszczenie fotonu w najmniejszym interwale czasu dla Realu. Jakkolwiek stosunkowo "łatwo" możemy zbadać wartość maksymalną prędkości, którą jest prędkość światła, to stale i uporczywie pomijana jest przy tym uwaga, że wynik ten dotyczy tylko tej chwili pomiaru i tego miejsca we Wszechświecie. To, że tego nie widzimy, spowodowane jest tym, że zarówno zmiana prędkości światła, jak również zmiana częstotliwości wzornika oscylacji, dotyczy tego samego parametru przestrzeni dagteru, którym  jest jej temperatura.

Maksymalne przemieszczenie fotonu w kwancie interwału czasowego jest wielkością nieznaną i taką pozostanie z powodu istoty rzeczy, a nie z powodu braku odpowiedniej techniki pomiarowej.
Proszę zwrócić uwagę, że przesunięcie w przestrzeni traktuję oddzielnie od prędkości.
Przesunięcie, odległość, miara długości - czy z nimi nie ma jakichś problemów. Powinniśmy się bliżej temu przyjrzeć, bo cechą ruchu jest prędkość, jako stosunek odległości (drogi) do jednostki czasu.
Miałkość  tych pojęć wydaje oczywista, ale mimo tego, wcale nie widać refleksji nad tym w nauce. Powinny być postawione pytania: czy przyroda uwzględnia szybkość przemieszczania obiektów tak, jak my tę szybkość postrzegamy, skoro nie istnieją we wszechświecie przestrzenie puste z powodu absolutnej rozciągłości wszystkich zdarzeń? Jak natura odczuwa odległości i czy je uwzględnia jako parametr stanu w postaci odstępu między geometrycznymi, a więc abstrakcyjnymi wyobrażeniami w postaci punktów, linii, środków, płaszczyzn itp.?

Od niedawna obowiązuje nowa definicja długości: (2019) XXVI Generalna Konferencja Miar (13-16.11.2018) zdefiniowała metr[3] jako, oznaczenie m, jest to jednostka długości w SI. Jest ona zdefiniowana poprzez przyjęcie ustalonej wartości liczbowej prędkości światła w próżni c, wynoszącej 299 792 458, wyrażonej w jednostce m s-1, przy czym sekunda zdefiniowana jest za pomocą częstotliwości cezowej ∆νCs;[4] Definicja ta weszła w życie 20.05.2019 roku.
Podkreśliłem tu definicję sekundy za pomocą częstotliwości cezowej (∆νCs), a  w eksperymencie DAMA, które prowadzi się od dekady zarejestrowano statystycznie istotne zdarzenia niewiadomego pochodzenia, których częstość zmienia się okresowo w ciągu roku (R. Bernabei, First results from DAMA/LIBRA and the combined results with DAMA/NaI, „Eur. Phys. J. C” 56: 333–355, 2008, arXiv:0804.2741 [astro-ph]), z których wynika, że te "wzorce" zależne są od pory roku.
Jeżeli okresy połowicznego rozpadu izotopów promieniotwórczych zależne są od pory roku, to czy nie należałoby w terapiach naświetlania nowotworów, gdzie stosowane dawki promieniowania są ustalane bardzo dokładnie,  tego uwzględniać?

Heraklit miał rację i wszystko jest zdane na zmianę, która w końcu jest także zmianą położenia. Tyle tylko, że tory swobodnego ruchu obiektów są różne i zależne od ich prędkości, ale nie w stosunku do siebie wzajemnie (ruch jako względny), natomiast implikuje to istnienie obiektywnego układu odniesienia wspólnego dla wszystkich rzeczy. Układu, który nie może być w eksperymencie uwidoczniony i pozostaje poza doświadczeniem. Einstein zastąpił ten absolutny układ odniesienia przez prędkość światła i na tym polu poległ sromotnie i chociaż do tej pory wydano już miliardy dolarów na podtrzymanie tego paradygmatu, to jest to teza nie do utrzymania.
Po pierwsze bowiem; światło nie pochodzi ze zbioru absolutnego, ale jest zjawiskiem należącym do Realu (na styku Realu i Wirtualu), więc z mocy zasady Heraklita nie może być jego prędkość stała w całym kosmosie, ani nawet w dwóch interwałach czasowych.
Po drugie posługiwanie się przy badaniu tej prędkości pozornie tylko regularnymi zjawiskami w przyrodzie, niech by to nawet były  drgania atomów cezu, które zastosowane są w zegarach atomowych, takiej gwarancji nie daje. Nie daje gwarancji, gdyż właśnie zmiana prędkości światła i częstotliwości oscylatora (zegara) w ich miejscu, są miarą zmiany temperatury tego samego medium universale.

Ta niezmienna zasada, że wszystko jest w ciągłym ruchu, sama musi być też zmienna, a znaczy to, że i ona  podlega temu ciągłemu procesowi zmiany.
Zmiana tej zasady  realizuje się w ten sposób, że wprawdzie wszystko jest w ciągłym ruchu, ale żaden ruch  nie może trwać wiecznie w niezmienionym stanie. Wszechświat nie jest bowiem perpetuum mobile i posiada ograniczoną trwałość stanu, który określony jest przez ruch.
To, że wszystko się porusza jest spowodowane deterministyczną koniecznością termodynamiczną wynikającą z tego, że nasz Wszechświat stygnie. Świadczą o tym procesy materio-twórcze w centrach galaktyk i gwiazdach. Jego stygnięcie nie jest jednak efektem ekspansji, lecz przyspieszenia na orbicie mega-versum.


Czy istnieje zatem - mimo wszystko - coś niezmiennego, co nie płynie, chociażby poza naszym światem?
Jeżeli tak, to potrzebne jest powołanie zbioru, gdzie będą się mieścić rzeczy wieczne i niezmienne. Ten niezmienny w sposób trwały zbiór jest Absolutem i w nim są umiejscowione deterministyczne przyczyny powodujące nieustanną zmianę w przyrodzie. Jednak chociaż  przyczyny deterministyczne pochodzą z Absolutu, to ich właściwości w nim takie, jak przyczyna i skutek, początek i koniec, oraz wiele innych przeciwstawień musi być nierozróżnialna.

Powiedzieliśmy więc, że ciągła zmiana, ciągły ruch jest determinizmem przyrody. Te dwa pojęcia; zmiana i ruch, chociaż są bliskoznaczne, to niekiedy mogą być polaryzowane ze względu na język opisu, który mamy do dyspozycji, a nie zawsze jest on jednoznaczny, gdyż życie codzienne takiej jednoznaczności nie wymaga.

We Wszechświecie nie istnieje ruch po krzywych zamkniętych, bo każdy  ruch składa się z ruchów składowych, a w dodatku Wszechświat kręci się wokół własnej osi i dodatkowo znajduje się w ruchu po pseudo-eliptycznej orbicie wokół centrum mega-versum, gdzie teraz zmierza w kierunku pery-versum tej orbity.
Ruch obrotowy naszego wszechświata powoduje, że na jego krańcach interwał czasowy jest dłuższy od naszego i z tego powodu procesy, które związane są z emisją światła emitują fotony o częstotliwościach niższych niż takie same procesy w naszej części wszechświata. Widmo tych gwiazd jest zatem przesunięte ku czerwieni.
Nie istnieje we wszechświecie również perpetuum-mobile jakiegokolwiek rodzaju, gdyż ewolucja wszechświata na to nie pozwala. Każde zdarzenie jest zajściem energetycznym i jako takie rozprasza energię na cały Wszechświat. Oznacza to, że każdy ruch ma swój początek i tak jak wszystko inne musi mieć także swój koniec. Koniec, który będzie początkiem następnego ruchu i kolejnego...

Prędkość we Wszechświecie
Pojęcie prędkości nie jest wielkością fundamentalną we Wszechświecie, gdyż składa się z drogi i okresu czasowego i to w ujęciu takim, że jest stosunkiem drogi do czasu. Jeżeli prędkość jest stała na całej drodze, to fizyka mówi, że ciało porusza się ruchem jednostajnym. W przypadku, kiedy tak nie jest, to mówi się wówczas o ruchu przyspieszonym i to niezależnie od tego, czy prędkość wzrasta w czasie, czy maleje. Powszechnie uważa się, że ruch jest pojęciem względnym i zależy jedynie od tego z którym obiektem związany jest układ odniesienia. Jeżeli jednemu układowi przypiszemy pozostawanie w spoczynku, a drugi układ poruszający się w stosunku do niego ruchem jednostajnym, prostoliniowym i bez obrotu, to układ taki nazywany jest inercjalnym.
Przyjęcie względności ruchu powoduje, że istnieje  całkowita dowolność wyboru układu odniesienia i chodzi właściwie tylko o to, aby ruch taki był zbliżony do abstrakcji, jak okrąg, czy prosta lub jakaś krzywa,  dająca się opisać możliwie najprostszą  funkcją. Wynika to jednak bardziej z przyzwyczajenia, niż z dążenia do wyjaśnienia fenomenu ruchu w ogóle. Czy można nazwać ruchem względnym ruch planet wokół gwiazdy, gdy mówi się, że planety krążą wokół słońca. Nie jest zatem obojętnym co i jak się porusza. Jeżeli planety poruszają się wokół gwiazd, to gwiazdy zawierają taką wyobrażeniową oś, względem której prędkość liniowa planety jest zerowa. Pamiętamy jednak, że zero nie należy do Realu i na tej podstawie należy wykluczyć odniesienie wzajemne ruchu nie tylko planety i gwiazdy, ale ruchu w ogóle. Konkluzją takiego spostrzeżenia jest to, że dynamiczny stosunek dwóch punktów nie może być równy zero. Inaczej powiedziawszy, nie istnieje bezruch jednego punktu przestrzeni w stosunku do drugiego. W tym właśnie przypadku w całej rozciągłości dochodzi do głosu pogląd, że wszystko jest w ciągłym ruchu. Wyklucza to równocześnie możliwość ruchu po prostej i ruchu równoległego, lub ruchu po krzywej zamkniętej.

Ruch oprócz tego, że może być postrzegany jako względny, jest zawsze fenomenem bezwzględnym tzn. także względnym, ale w odniesieniu do  przestrzeni dagteru. Ponieważ ruch obiektów materialnych odbywa się w stosunku do siebie wzajemnie, ale także w stosunku do układu związanego z całym Wszechświatem, prędkość ruchu określa temperaturę zdarzenia. Z tego powodu, że nie mamy możliwości zidentyfikowania absolutnego układu odniesienia, to w takim razie pozostaje nam porównanie temperatury ruchu obiektu i temperatury środowiska ruchu, którym może być przestrzeń dagteru. Problem jest tylko taki, że tego dagteru nie widać, nie wspominając już o tym, że nie umiemy mierzyć jego temperatury. Pewne elementy jednak dają się z dosyć dobrą dokładnością zidentyfikować i taką wielkością wskazującą, jest prędkość  światła. Światło bowiem porusza się zawsze na granicy przemiany fazowej Wirtualu w Real i jest odzwierciedleniem dokładnym temperatury dagteru w tym obszarze, chociaż zawsze brakuje skali odniesienia, bo przyrządy pomiarowe przemieszczają się przez przestrzeń i mają zatem też swoją temperaturę ruchu.
Albert Einstein stwierdził, że we wszystkich zdarzeniach światło posiada taką samą prędkość. Z ruchu względnego zaś wynika postrzeganie czasu, które występuje w takich przypadkach,  też jako względne. A.E nazwał to zjawisko dylatacją czasu, co doprowadziło do wielu nieporozumień, gdyż w rzeczy samej chodzi o to, że zdarzenia przy wzroście prędkości muszą tracić wewnętrzną dynamikę (temperaturę zmian), czyli powtarzalność w czasie.
                   
Zmianę częstotliwości łatwiej jest w wyobraźni zaadoptować, niż dylatację czasu. Interwał czasu ukryty w prędkości "v=s/t" nie jest tym samym interwałem (dotyczy czegoś innego), co interwał czasu w częstotliwości "f=1/t ", ale to jest już inny temat.

Kolejnym nieporozumieniem stało się przekonanie, że prędkość światła, jako bezwzględna, jest także niezmienna w całym Universum, gdy ze względu chociażby na fakt, że prędkość ta odnosi się do dagteru, a więc bytu posiadającego różne potencjały w różnych obszarach Universum, tak być nie może.
Wszystko to spowodowało prawdziwą eksplozję różnych spekulacji związanych z czasem, a najbardziej spektakularnymi stały się te, gdzie dylatacją czasu starano się posłużyć do podróży w przyszłość lub przeszłość.
Ruch bezwzględny odbywa się względem dagteru, a więc względem nas samych i naszych urządzeń pomiarowych, gdyż jesteśmy sami tylko pewną  formą dagteru. To tłumaczy dlaczego z  pomiaru prędkości światła wyjdzie nam zawsze taki sam wynik, ale tylko, jak będziemy z aparatem pomiarowym "związani" tym samym układem
        Zajmijmy się jednak fenomenem ruchu i prędkości sensu stricte, gdyż to jest tematem naszych rozważań.
Prędkość najczęściej wiążemy z pojęciem ruchu, chociaż samo określenie używane jest także w innych kontekstach, jako synonim dynamiki, ale tutaj nie będziemy się tym tematem zajmować. Zajmijmy się natomiast tym, co uważamy za ruch. Za ruch najczęściej uważamy zmianę położenia obiektu w stosunku do jakiegoś układu odniesienia.
Czym jednak jest ruch i kiedy jest przez nas dostrzegany? - No, więc musimy się na jakimś obiekcie skoncentrować i śledzić go tak długo, jak długo się da. Jeżeli nie uda się jednak śledzić całości to staramy się ustalić dwa położenia i przyjmujemy w domyśle, że musiał się odbyć  ruch. Następnie mierzymy odległość między nimi i określamy ją, jako drogę. Kolejną mierzoną wielkością jest czas potrzebny do wykonania ruchu, przez który dzielimy drogę, otrzymując wartość  średnią prędkości ruchu na danej drodze.
Wszystkie te wielkości traktowane są pobieżnie, niezależnie od tego z jaką dokładnością są mierzone, przyjmując milcząco, że miara do mierzenia odległości i miernik czasu nie zmieniły się podczas trwania eksperymentu, co upoważnia  do porównania wyników z eksperymentów dokonanych w innym czasie i innym miejscu. W rzeczywistości Wszechświata, gdzie prawem niezbywalnym jest absolutna rozróżnialność każdego zdarzenia, co do czasu i miejsca, a także innych wielkości pochodnych (parametrów stanu), takie postępowanie jest  nieuprawnione. Właśnie prawo absolutnej rozróżnialności powoduje, że obserwowany obiekt w następnej fundamentalnej chwili czasu absolutnego (czasu własnego zdarzenia odniesionego do czasu własnego wszechświata) już nie jest tym samym obiektem, gdyż zmienił się cały Wszechświat, a wraz z nim także obserwator, oraz wszystko wokół i także przyrządy miernicze.
Byty materialne jak i niematerialne są jedynie szczególną grą fundamentalnych wielkości, jak potencjał, wymiar przestrzeni  i czasu.
    Ziarnistość czasu pociąga za sobą ziarnistość wszystkich fundamentalnych wielkości fizycznych w Universum i  stanowi warunek konieczny rozróżnienia jednej chwili od drugiej. Zmiana taka posiada rozciągłość całkowitą tzn., że obejmuje swoim zasięgiem cały Wszechświat. Inaczej tę rzecz przedstawiając; można powiedzieć, że trwanie Universum składa się z pseudo-statycznych rozkładów potencjałów różniących się wzajemnie o jeden kwant czasu w nieuchronnym  indeksie kolejności  czasu absolutnego.

Wrażenie ruchu przestrzennego powstaje jedynie przez podobieństwo niektórych cech drugorzędnych, jak kolor, kształt itp. i  dotyczy zarówno zjawisk kwantowych, co i makroskopowych.

W Realu mierzalne są jedynie zdarzenia składające się z cząstkowych zdarzeń subtelnych o wystarczającej mocy. W taki sposób jest kreowana materia Wszechświata. Nie posiada ona formy punktu w chwili, ale jest pseuo-sferą o promieniu ~"r", która jest kreowana z częstotliwością przypisaną materii w danym obszarze grawitacyjnym. Jeżeli materia porusza się wolniej od światła, to jej moc wewnętrzna w niej jest proporcjonalnie większa. Turbulencje potencjału (temperatury) dagteru oraz związane nierozłącznie z nimi ruchy materii powodują, że promień ten nieustannie zmienia swoją długość jak i punkt zaczepienia. Materia zatem, jak również światło nie poruszają się  w ruchu swobodnym ani po liniach prostych, ani ruchem jednostajnym. Sfery poruszania się obiektów we Wszechświecie są więc sferami geodezyjnymi i ich związek z obiektami odbywa się w czasie rzeczywistym bez efektów relatywistycznych. Gdyby grawitacja podlegała ograniczeniu do prędkości światła, to Universum straciłoby ciągłość  fizycznego istnienia tzn., że niektóre prawa przestałyby obowiązywać do czasu przybycia informacji świetlnej. Tak jednak być nie może i należy przyjąć, że każde ciało i zdarzenie posiada swoją reprezentację globalną, zmiany zaś wywołane bądź to ruchem, bądź zmianą potencjału w danym punkcie Wszechświata odbywają się w czasie rzeczywistym i posiadają identyczną dynamikę, jaką posiadają te zdarzenia.

Brak upływu czasu we wzajemnych relacjach zdarzeń we Wszechświecie oznacza także, że poszczególne sekwencje chwilowe są dla nas stanami statycznymi, czyli nieruchomymi, gdzie rozkład stanu potencjału podlega korekcie dopiero w następnej chwili ziarnistego czasu dla całego Universum.
Ruch, jako taki, może się odbywać tylko po torach jedynie możliwych w danych warunkach, a złożoność Natury wyklucza wyidealizowane cechy takiego ruchu, jak np. ruch po prostej. Prosta bowiem, jest pojęciem abstrakcyjnym, a zbiór abstrakcji jest zbiorem rozłącznym w stosunku do zbioru realnego. Nawet wymuszony ruch ciała nie może się odbywać po prostej, bo brak jest w universum czegokolwiek, co mogłoby posłużyć, jako wzornik.
Ruch może być rozpatrywany, jako ruch względny, ale nawet taki nie pozostaje być ruchem bezwzględnym. W rzeczywistości każdy ruch jest wynikiem wielu składowych i tylko w bardzo nielicznych przypadkach udaje się zidentyfikować część z nich.
Weźmy za przykład ruch samochodu po autostradzie, na który przecież składa się także ruch obrotowy ziemi i ruch precesyjny kuli ziemskiej, i ruch obiegu ziemi wokół słońca, a także ruch naszego układu słonecznego wokół centrum drogi mlecznej, i być może - a nawet prawie na pewno - ruch naszej galaktyki wokół jakiegoś centrum lokalnego galaktyk, i gromady galaktyk, i - uwaga! - ruch wirowy i ruch po mega-orbicie naszego Wszechświata.
Tak można byłoby wymieniać cały wieczór, aż skończyłoby się zimne piwo w lodówce. Uświadamiając sobie powyższe nigdy nie możemy być pewni, że opisujemy ruch bezwzględny obiektu, ale jakąś jego niewielką część.
Ciało nabierając prędkości traci podobieństwo do obiektów materialnych, zatem musi tracić charakterystyczne dla nich cechy, jak związany z prędkością interwał czasowy (czas własny), stabilność przestrzenną, pęd, ładunek i masę. Nie mogą być zatem  poprawne wzory relatywistyczne STW, gdzie masa wraz z prędkością rośnie do nieskończoności. Masa jest bowiem miarą deficytu mocy ciała materialnego. Jest miarą oporu, jaki stawia dagter każdej zmianie parametrów ruchu niezgodnej z wielkością stanu w jego miejscu i czasie. Można w takim przypadku mówić o lepkości "próżni". Podobnie, jak w przypadku cieczy - im wyższa temperatura, tym mniejsza lepkość. Podobieństwo do zmian  lepkości ze zmianą temperatury na cieczy się nie kończy, bo to samo dotyczy gazów, a całość można ująć w mechanikę płynów.
Czy wirteria, podobnie do materii występuje w trzech stanach skupienia? - tego nie potrafię ustalić, chociaż może być też tak, że w naszym wszechświecie mamy do czynienia tylko z jednym stanem skupienia dagteru w postaci wirterii - jedynym stanem skupienia - z której może powstawać materia. Filozoficznie nie można wykluczyć, że nasz wszechświat jest szczególnym termodynamicznym stanem dagteru i poza nim istnieje dagter o innych fazowych własnościach.
Wydawać się może, że są to tylko fantazje, ale proszę przyjąć do wiadomości, że obserwacje astronomiczne zawierają dane (soczewkowanie grawitacyjne) świadczące o istnieniu w kosmicznej przestrzeni "czegoś" bardzo ważnego w procesach ruchu kosmicznych ciał i rozkładzie materii, tylko, że nauka jeszcze się nie zdecydowała na umieszczenie "tego czegoś" w obrazie złożenia rzeczywistości z punktu widzenia termodynamiki i nazywa "to" ciemną materią.
Jakkolwiek potwierdzenie eksperymentalne znakomitej większości teorii kosmologicznych nie ma szans na eksperymentalne potwierdzenie dziś, to nie jest wykluczone, że w przyszłości być może będzie inaczej. W odróżnieniu od tych wymienionych teorii, obecność wirterii w przestrzeni można już dzisiaj eksperymentalnie potwierdzić. Eksperyment jest śmiesznie tani w przeprowadzeniu i w niedalekiej przyszłości będzie każdy mógł wykonać go we własnym garażu. Właśnie to pewien rodzaj ruchu będzie kryterium decydującym o powodzeniu eksperymentu, dlatego wspominam o tym w tym rozdziale.
Mimo tego, że jak twierdzą niektórzy biegli w temacie kondycji obecnej nauki, przy pozytywnym teście eksperymentu pojawi się setka możliwych interpretacji jednakowo prawdopodobnych, to ja uważam, że realny świat różni się wystarczająco mocno od bajek, aby dał się  odróżnić. Jest to jednak już inny temat na  obszerniejsze opracowanie.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale