witas1972
"Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat."
91 obserwujących
744 notki
1385k odsłon
1671 odsłon

Klęska Rosji w gazowej wojnie - cz.1

Wykop Skomentuj24

   W ostatniej notce o niepokojąco bzdurnych wypowiedziach prezydenta Putina obiecałem napisać o fascynującym, choć toczącym się w iście szachowym tempie, ukraińsko-rosyjskim sporze o tranzyt gazu do EU. Właśnie 24 grudnia napłynęły pierwsze oficjalne doniesienia o podpisanym porozumieniu.

   31 grudnia tego roku kończy się 10-letni ukraińsko-rosyjski kontrakt gazowy, m.in. o tranzycie tego surowca z Rosji do EU przez terytorium Ukrainy. Sama Samostijna rosyjskiego gazu nie kupuje od 4 lat, gdy Rosja odebrawszy jej półwysep Krym i rozpocząwszy separatystyczną wojnę na Donbasie, zażądała za błękitne paliwo dwukrotnie zawyżoną cenę!
   Przepompowywać swój gaz przez Ukrainę Kreml musiał jednak nadal - podpisane kontrakty na dostawy z odbiorcami EUropejskimi, głównie Niemcami wobec braku alternatywy - oddany do użytku w 2012 roku pierwszy Nord Stream zapewnia dostawy około połowy zakontraktowanego gazu (w 2018 r. rekordowe 58,8 mld m3). Jednak szef "Gazpromu" Aleksiej Miller wielokrotnie zapewniał, że Rosja do 2019 roku zaprzestanie korzystać z ukraińskiego tranzytu i nie podpisze żadnego nowego kontraktu. Pierwszy raz zapowiedział to w kwietniu 2015 r. w Berlinie (link). Powtarzali to twardo i niezmiennie inni wysocy rosyjscy politycy i urzędnicy. Zakładali, że w zapowiadanym terminie powstaną dwa nowe gazociągi z Rosji: South Stream (przez Morze Czarne) i Nord Stream 2.

   Pierwszy upadł już budowany za 5 mld U$D, jeszcze nie ukończony, Południowy gazociąg, o czym pierwszy w Polsce poinformował czytelników Wasz pokorny sługa - "Sensacja! Rosja rezygnuje z South Stream"
Musiała przyblokować go Bułgaria, oczywiście pod naciskiem mocniejszych protektorów. Przypomnijmy, że właśnie wtedy rosyjska interwencja w wojnę na Donbasie osiągała swoje apogeum.
   W zamian Putin musiał zaproponować coś zastępczego, wszak jego najbliżsi przyjaciele (m.in. Rotenbiergowie i Timczenko) żyją bardzo rozkosznie z bardzo drogiego sprzedawania państwu rosyjskiemu m.in. budowanych gazociągów i już w styczniu 2015 dogadano się z Turcją o budowie Turkish Stream. Miano zbudować aż 4 nitki gazrur: 1 na potrzeby tureckie i 3 pozostałe dla gazu przeznaczonego dla południowej EU.
   Ale już w pierwszym roku budowy drugiego gazociągu wystąpiły mocne zgrzyty między partnerami: po rozpoczęciu rosyjskiej interwencji w Syrii rosyjskie samoloty zaczęły atakować popierane przez Turcję siły walczące z prezydentem Assadem (a tylko pobocznie fanatyków Państwa Islamskiego) i wielokrotnie wlatywać w turecką przestrzeń powietrzną. 5 października 2015 turecki prezydent Erdogan zagroził zrywem gazowych kontraktów. Następnego dnia rosyjski minister Nowak (nie ten od sowieckich zegarków) oznajmił, że Rosja może zbudować tylko jedną, max. do dwóch nitek tego gazociągu, a pozostałą ilość błękitnego surowca będzie przesyłać do EU przez nowy, właśnie świeżo zakontraktowany Nord Stream 2. Tu widać w rosyjskiej retoryce pewne nielogiczności: celem South, a później Turkish Stream miała być południowe EU, a od północnej RFN to dosyć okrężna droga. Prawdopodobnie to turecki Sułtan zrezygnował z nadmiaru rosyjskiego gazu, mając możliwość jego odbioru z doprawdy wielkiej ilości źródeł: Morze Śródziemne: Izrael, Egipt, Morze Kaspijskie: Turkmenistan, Azerbejdżan, Zatoka Perska/Arabska: Iran, Irak, Katar.
   Po kilku tygodniach kolejnych rosyjskich ataków na pro- (czy raczej od- ) -tureckich powstańców nastąpiła odpowiedź godna Osmańskiego Imperium - Turcja zestrzeliła rosyjski szturmowiec SU-24, który w nalocie na popieranych przez Turcję hybrydowych bojowników wleciał kilka kilometrów na jej terytorium - "Putin: To był cios w plecy. Trafiła kosa na kamień"
   Wtedy to wściekły Putin zamroził budowę projektu i dopiero po roku wrócił do niego. Ale mimo kolejnych nacisków na Turcję, m.in. poprzez wojnę w Syrii i prób stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa tureckich granic, bezwzględnie odbijanych przez przebiegłego i ostrożnego Erdogana, nie udało się Rosji wycisnąć zgody na budowę kolejnych dwóch nitek. Wkrótce Turkish Stream będzie ukończony, ale co będzie transportować, jeśli w tym roku turecki import rosyjskiego gazu był o 34% mniejszy niż w poprzednim?

image
to be continued....

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka