witas1972
Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat.
89 obserwujących
729 notek
1361k odsłon
2011 odsłon

Prezydent Evo Morales ucieka z Boliwii. Rosyjska pomoc na próżno

Wykop Skomentuj50

   Początek końca to jego 5-te wybory prezydenckie, które odbyły się 20 października - centralna komisja wyborcza publicznie przekazuje przychodzące wyniki z kolejnych komisji aż do momentu, gdy okazuje się, że urzędujący (od 2006 roku) prezydent nie wygra w I turze (45:38). Po znaczącej przerwie przewodniczący komisji informuje, iż prezydent już wygrał i to większością 10% !

   Nawet wyjątkowo spokojny i cierpliwy w swoich biedach naród Boliwii nie wytrzymał takiego bezczelnego oszustwa i wybuchł w całym wysokogórskim kraju. Co zaskakujące, mimo nie najgorszych warunkach życia, w ostatnich latach szybko się polepszających (oczywiście jak na biedny poziom południowoamerykańskiej prowincji). Protestujący podpalili siedzibę centralnej komisji wyborczej i inne budynki państwowe, zniszczyli pomnik nieżyjącego prezydenta sojuszniczej Wenezueli Hugo Chaveza, który był już za życia czczony przez jego boliwijskiego naśladowcę.

   Notabene, w państwie spadkobiercy Chaveza Nicolasa Maduro sytuacja gospodarcza od kilku lat jest nieporównywalnie gorsza od jakiegokolwiek kraju Ameryk obu, a jednak mocno wspomagane przez zagranice protesty nie osiągnęły takich wyników i wydawałoby się wszystkim oczywistego rezultatu - krachu i ucieczki reżimu.
   Co prawda, w kilku decydujących o zachowaniu władzy momentach socjalistycznych "czawinistów" uzurpatora Maduro i jego towarzyszy wsparła pomoc Rosji (np. przysłanie 3 tysięcy wojskowych "doradców") i to uratowało ich. Na razie. A zagrożenia dla trwania narkotykowej dyktatury zmniejszono przez swobodne umożliwienie emigracji - wskutek niewyobrażalnie strasznych warunków życia Wenezuelę opuściło ponad 3 miliony mieszkańców (z 32 mln populacji).

   Prezydent Evo Morales ma bardzo bohaterskie epizody w swoim życiu i karierze lidera biednych, uciskanych Indian i Metysów Boliwii. Jest pierwszym autochtonicznym prezydentem z ludu Ajmara. Ale przyssawszy się do prezydenckiego fotela i związanej z nim władzy, nie potrafił się od nich oderwać po 3 kadencjach, mimo że boliwijska konstytucja zabrania pełnienia urzędu więcej niż 2 razy. Zorganizował więc referendum, w którym obywatele mieli dać mu swoją zgodę na czwartą kadencję prezydencką. Ale w 2016 roku, na tle różnych skandali politycznych i obyczajowych naród nie udzielił mu na to swojej prolongaty.

   Mimo to zdecydował się zachować władzę za wszelką cenę i w tym celu nawiązał ścisłą współpracę z krajem specjalizującym się od lat w eksporcie przodujących technologii fałszowania wyborów. O czym my w Polsce wielokrotnie się przekonywaliśmy, m.in. dwukrotne utrącenie legalnie wybranego króla Stanisława Leszczyńskiego (który do bagna saskiego totalnej destrukcji Rzeczypospolitej nie doprowadziłby), sejmy rozbiorowe, a z najnowszej historii grupa pułkownika Arona Pałkina wzorcowo fałszująca referendum 1946 r. i szkolące ekipy do "wyborów" w 1947 i później. U siebie i w Afryce (Sudan, Madagaskar, Czad, Benin i in.) towarzysze ze spadkobierczyni NKWD-KGB dzielnie kontynuują tradycje ojców, za każdym razem pewnie zapewniając partii Putina "Jedina Rossija" i jej kandydatom zwycięstwo nawet przy 146 % frekwencji.
   - Niemożliwe? Ech, ludzie malej wiary, w Rossiji nigdy nie byliście, najbardziej charakterystyczna pieśń stamtąd przecież zaczyna się od słów "Ja innego takiego kraju nie znam, gdzie ..."image

   Zabezpieczył się więc Morales kontraktami z rosyjskimi firmami, wszak czasy bezinteresownej internacjonalistycznej, nawet niechcianej pomocy (jak ta z 1956, 1961, 1968, 1979-89, 1980-81 i in.) odeszły bezpowrotnie.
   I tak np. RosAtom (przedsiębiorstwo z-cy dyrektora Administracji Prezydenta Rosji Kirienki) ma zbudować centrum atomowe w El-Alto, znany nam nieźle GazProm (Pawlaku Waldemaru i innym w doli priwiet) ma wydobywać gaz, Rosyjskie Helikoptery sprzedadzą tam swoją, niechcianą nawet w Wietnamie produkcję, itd.
   W czerwcu 2019 r. został doktorem honoris causa moskiewskiego Uniwersytetu Przyjaźni Narodów
image
image
  
   A do Boliwii wyruszyła ekipa specjalistów i doradców na czele z Władimirem Riabinem i innymi specjalistami od "wyborów" w putinowskiej Rosji: Aleksandrem Szeremietiewem (wcześniej nazwisko Pustowoj) i Walerij Sołowiow, twórca fejkowych kont internetowych podczas niedawnych pseudo-wyborów na gubernatora Sankt Petersburga (wynik przedstawiciela putinowskiej władzy wiadomy i przewidywalny od samego początku "kampanii"). Ten ostatni odpowiadał za wdrożenie na boliwijskim terenie systemu "Prizma" - putinowskiej Wunderwafli do wygrywania kampanii jakimśkolwiek sposobem.
   No cóż, jak widać ta putinowska cudowna broń sprawdziła się podobnie jak hitlerowska w 1945 roku.
Na otarcie łez i dla zabezpieczenia dostatniej starości szefowa putinowskiej propagandy Margarita Simonian zaproponowała już uciekającemu dyktatorowi pracę w hiszpańskojęzycznym oddziale swojej telewizji Russia Today.

   Ale przypomina mi się tu nasza polonica z tym tematem związana - w 2013 roku, prawda, że to inna epoka, polska Centralna Komisja Wyborcza Stefana Jana Jaworskiego, powołana jeszcze za czasów Kwaśniewskiego i Tuska, pojechała do Moskwy i tam przez 2 dni uczyła się (czego?!) od rosyjskiej komisji wyborczej słynnego tam i znienawidzonego fałszerza Czurowa (pseudo "Czarodziej") - PKW na moskiewskim kursie. Tak-trzymac!
rmf24.pl/fakty/swiat/news
-ucza-sie-demokracji-od-rosjan-czlonkowie-pkw-pojechali


Wykop Skomentuj50
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka