2 obserwujących
229 notek
82k odsłony
204 odsłony

"Kampania PiS weszła w dziwną fazę"

Wykop Skomentuj2

LINK

Do wyborów parlamentarnych pozostało 25 dni. Partie polityczne i komitety wyborcze intensyfikują kampanię. Strategie są różne, a zweryfikują się przy urnie wyborczej. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy ci, co jeździli i się spotykali, mieli rację, czy ci, co zastosowali tzw. nalot dywanowy, jak w przypadku partii rządzącej - stwierdził dr Mirosław Oczkoś. Jak dodał, w przypadku partii rządzącej  "widać wielkie pieniądze, które na 100 procent przekraczają dozwolony budżet, ale to pewnie nie będzie nigdzie wykazane".

Ekspert podkreślił, że konwencje wyborcze (organizowane w wielkich halach, z setkami uczestników i pełną oprawą wizualną), których w tej kampanii jest wyjątkowo dużo, są bardzo drogie. - Jakby na to nie patrzeć, nie da się tego zrobić za 5 zł. To nie jest rękodzieło artystyczne, ktoś musiał za to zapłacić - powiedział. - Może Polska Fundacja Narodowa, która transferuje pieniądze do jakiejś mitycznej agencji w Stanach Zjednoczonych - ironizował dalej dr Mirosław Oczkoś.

W kontekście strategii Prawa i Sprawiedliwości, dr Oczkoś stwierdził, że "partia ta zdecydowała, że musi wygrać wybory bez względu na to, co się wydarzy". Ale - jak dodał - kampania partii rządzącej "weszła ostatnią w dziwną fazę". - Miał być sprint, a widać, że jest lekka zadyszka w PiS spowodowana jednak nie tym, że im się nie chce, tylko tym, że oni uznali, że już wygrali te wybory - ocenił ekspert ds. wizerunku.

Przestrzegał, że takie podejście może się dla polityków Prawa i Sprawiedliwości źle skończyć, bo jeśli zrezygnują z walki na ostatniej prostej kampanii - wcale nie muszą wygrać. A tym bardziej - zdobyć większości, która pozwoli na samodzielne rządzenie.

Gość TOk FM zwrócił też uwagę na jeszcze jedną kwestię. - PiS osiągnął już pułap takiego sposobu poniżania przeciwnika, że ten przeciwnik zaczyna w oczach wyborców wyglądać jak ofiara, a my się lubimy solidaryzować z ofiarami - stwierdził. Przestrzegał, że PiS może zwyczajnie "przegiąć" w poniżaniu innych - nie tylko przeciwników w walce wyborczej, ale też na przykład przedstawicieli LGBT, lekarzy - rezydentów czy nauczycieli.

- Bo ja nie pamiętam takiego stopnia pogardy po 1989 roku dla swoich przeciwników. Rzadko się traktowało ich jako wrogów, a tu są to właśnie wrogowie do wyeliminowania. I pomysł jest taki, żeby nie tylko z nimi wygrać, ale ich wykończyć. Poniżyć tak, by "umierając", mieli poczucie, że są przegrani i opluci. To jest straszne - ocenił. Przyznał, że podobne praktyki widoczne są nie tylko w Polsce. Choć w naszym kraju, w ogniu kampanii, szczególnie rzucają się w oczy "na przykład w sposobie wypowiadania się polityków PiS i dziennikarzy PiS-owskich". - Mają poczucie mocy i władzy - powiedział dr Mirosław Oczkoś.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka