Dzieci umierają na covid. Liczba wszystkich przypadków u dzieci jest niedoszacowana

Unsplash/CDC
Unsplash/CDC
Wśród dzieci i młodzieży liczba zakażeń covidem może być niedoszacowana wręcz dramatycznie – stwierdził w rozmowie z PAP prof. Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Namawia do używania pulsoksymetru, bo lepiej pozwala on ocenić ciężkość zakażenia.

Nie lepiej byłoby testować dzieci i nauczycieli? Badania w Wielkiej Brytanii sugerują, że to daje lepsze efekty i nie trzeba posyłać na kwarantannę całych klas lub całej szkoły.

Zwróćmy uwagę, że jest coś takiego, jak okres wylęgania. Jeśli ktoś miał kontakt z osobą zakażoną i zrobi sobie test zbyt szybko, to jego wynik najprawdopodobniej będzie ujemny, zarówno dziś, jutro, jak i pojutrze. A kwarantannę nakłada się na maksymalny okres wylegania zakażenia. Testem należałoby badać się codziennie, przynajmniej co 2-3 dni, tylko kogo na to stać? Jedno badanie na COVID-19 nic nie daje, mamy wynik ujemny, a za tydzień choroba się wylęgnie.

Jak zatem należałoby postępować w naszych szkołach - w takich warunkach, jakie mamy?

Przede wszystkim dzieci z objawami nie powinny przychodzić na zajęcia, bo nawet, jak mają jedynie katar, to może być też COVID-19. Jak dziecko jest bezobjawowe, to może też zakażać, ale ryzyko zakażenia dla innych jest dużo mniejsze. Podczas przerw między lekcjami należy wietrzyć pomieszczenia. W klasie na lekcji nie może być też zbyt wielu uczniów, na przykład 35 w jednym pomieszczeniu. Nauczyciele muszą być zaszczepieni i bez objawów choroby, inaczej narażają dzieci.

Należy szczepić też dzieci i nastolatki? Europejska Agencja Leków (EMA) dopuściła niedawno szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 u dzieci w wieku od 5. do 11. roku użycia.

Oczywiście. W porównaniu do ludzi dorosłych dzieci przechodzą COVID-19 na ogół łagodnie, choć u nich też się zdarzają cięższe przypadki. Jednak w porównaniu z innymi chorobami, takimi choćby jak grypa czy ospa wietrzna przeciwko którym szczepimy dzieci, Covid-19 jest poważnym zagrożeniem.

Czy w tym sezonie grypowym więcej dzieci zostało zaszczepionych przeciwko grypie w porównaniu do lat poprzednich? Przeciwko tej chorobie można szczepić maluchy już powyżej szóstego miesiąca życia.

Moim zdaniem nie, ponieważ w Polsce dzieci rzadko są szczepione przeciwko grypie, ale my o to na ogół nie pytamy. Trafiają do nas chorzy pacjenci - i to, czy byli szczepieni przeciwko grypie, nie ma dla nas dużego znaczenia. Poza tym epidemii grypy jeszcze u nas nie ma. Był wirus RSV, teraz jest COVID-19. Ale wkrótce, już pod koniec grudnia i na początku stycznia, dzieci będą też chorować na grypę. I ten sezon będzie raczej ciężki, bo przed rokiem był łagodny i populacja osób podatnych na zachorowanie stała się liczniejsza.

Grypa może powodować odlegle powikłania, w przypadku COVID-19 u dzieci może być podobnie?

Tego jeszcze nie wiemy, choć pojawiają się informacje, że obojętnie jak Covid przebiega - ciężko czy nawet lekko - to może pozostawiać długotrwałe następstwa. Wieloukładowy pocovidowy zespół zapalny (PIMS) pojawiał się u dzieci, które zakażenie przeszły bezobjawowo i nikt nawet nie wiedział, że chorowały na COVID-19.

Obawia się Pan nowego wariantu koronawirusa Omikron?

Na razie zbyt mało o nim wiemy, żeby się go obawiać. Kto się martwi na zapas, ten się martwi dwa razy. Poczekajmy. Generalnie tendencja chorób zakaźnych jest taka, że stają się one coraz bardziej zaraźliwe, ale mniej zjadliwe. Chory przebywający w łóżku zarazi mniej osób niż ci, którzy chodzą i dobrze się czują, a takie zachowanie preferuje warianty łagodniejsze. Omikron prawdopodobnie dotrze do Polski za pośrednictwem innych krajów Europy, w nieco późniejszym terminie. Mamy jeszcze chwilę, żeby ocenić ryzyko. 

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości