Nie wiemy, kto wygra wybory do Sejmu. Ale prezydentem raczej nie będzie nikt z PiS

Polityk PiS będzie mieć niewielkie szanse na bycie nastepca Andrzeja Dudy? Fot. PAP/Mateusz Marek
Polityk PiS będzie mieć niewielkie szanse na bycie nastepca Andrzeja Dudy? Fot. PAP/Mateusz Marek
O ile wynik wyborów parlamentarnych jest bardzo trudny do przewidzenia, zależy od wielu czynników, tak wybory prezydencie będą zerojedynkowe. Możemy założyć, że w drugiej turze zwycięży kandydat antypis. Ponieważ rośnie nowe pokolenie wyborców, nastawionych bardziej liberalnie i lewicowo. Poza tym dochodzi wspomniane już zmęczenie rządami PiS. A w drugiej turze nie ma glosowania na różne opcje, ale albo poprzeć można kandydata (bądź kandydatkę) PiS, albo przedstawiciela antypis – mówi Salonowi 24 prof. Antoni Dudek, politolog i historyk UKSW.

Poparcie dla PiS spada już w wielu sondażach. Czy powodem jest drożyzna, sprawa ministra Mejzy, czy może kwestie konfliktów i wpadek wizerunkowych?

Prof. Antoni Dudek: Takie mocne tąpnięcia sondażowe zawsze wynikają z wielu przyczyn. Ale na pierwszym planie postawiłbym zdecydowanie inflacje i spowodowany nią wzrost cen. Ma to o tyle znaczenie, że Polacy, a szczególnie wyborcy PiS przyzwyczaili się już do rozmaitych transferów socjalnych, teraz następuje bolesne zderzenie z rzeczywistością. Dodałbym tez drugi bardzo istotny czynnik – typowe znużenie elektoratu. We wszystkich systemach demokratycznych, nie tylko w Polsce, władza w połowie drugiej kadencji przezywa kryzys wizerunkowy. Wynika on z pewnego zmęczenia obywateli. Nie oznacza to oczywiście, że od razu partia rządząca przegra wybory. Bo jeśli po stronie twarzy opozycyjnych wyborcy nie znajda alternatywy, być może i rząd się utrzyma. Ale znużenie jest faktem. Kolejne czynniki, jak sprawa ministra Mejzy maja pewne znaczenie, ale takich spraw jest już bardzo wiele, wspomnę chociażby o decyzji Trybunału Konstytucyjnego, dzięki której nie poznamy majątku rodziny premiera. Ale kluczową przyczyną spadku notowań partii rządzącej jest drożyzna.

Przeczytaj też:

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”

Skoro wspomniał Pan o twarzach drugiej strony. Opozycja także nie zyskuje, poza może PSL, które jeszcze niedawno miało 1-2 proc. poparcia, a dziś jest to od 4-7 proc. Jednak czy dziś widzi Pan szanse dla opozycji na wygranie wyborów?

To jest jeszcze sprawa bardzo odległa, jesteśmy w połowie wyścigu do mety, jedyne, o czym możemy powiedzieć z duża doza prawdopodobieństwa to to, że meta się nie przybliży. To znaczy – nasze dywagacje sprzed kilku miesięcy o wcześniejszych wyborach sa już nieaktualne. Do końca skrócenia kadencji nie można wykluczyć, ale jest ono bardzo mało prawdopodobne. A wiec wybory odbędą się zapewne w konstytucyjnym terminie. I do tego czasu może nastąpić wiele rzeczy. Po pierwsze – może nastąpić całkowita erozja poparcia dla PiS. Wtedy ludzie głosując nie będą patrzeć na to, na kogo zagłosują, ale aby nie był to PiS. Wtedy partia rządząca straci władze.

A jeśli utrzyma się to, co jest, czyli powolny spadek, przy jednoczesnych nieznacznych wzrostach ugrupowan opozycyjnych?

Wtedy wszystko zależy od tego, ile będzie list po stronie opozycji. Bo dziś jeśli zsumować poparcie dla wszystkich partii opozycyjnych to maja one więcej niż PiS. Ale jeśli opozycja na lewo od PiS, pójdzie trzema, bądź czterema blokami, to wtedy jest duża szansa na to, iż PiS te wybory i tak wygra. A system d’Honta promuje zwycięzcę.

Jedna lista opozycji, na której z jednej strony będzie Robert Biedroń, z drugiej konserwatyści z PSL, może odstraszyć zarówno konserwatywnych, jak i lewicowych wyborców. Wtedy PiS tez wybory wygra.

Tak, dlatego uważam, iż najlepsze z punktu widzenia opozycji byłoby wystawienie dwóch list – lewicowej i centrowej. W przypadku, gdyby startowały trzy listy – na przykład PO z Hołownia, Lewica i osobno PSL, to kluczowy może być wynik ludowców. Notują sondaże na granicy progu wyborczego, zresztą tak jest od lat. PSL ostatecznie wchodził do Sejmu, choć w 2015 roku naprawdę niewielka różnica. Jednak gdyby teraz nie wszedł, to te glosy na ludowców przeszłyby na zwycięzcę, czyli najprawdopodobniej na PiS. W roku 2015 Lewica startowała jako koalicja, która musi aby przekroczyć próg otrzymać osiem procent. Lewica tego progu nie przekroczyła, w efekcie PiS uzyskał samodzielną większość w parlamencie. Wiec tych czynników, decydujących o ostatecznym sukcesie jest naprawdę wiele. I wszystko może się zdarzyć.

Zakładając scenariusz, w którym PiS wygrywa ale nie ma pełnej większości, ważną rolę odegra prezydent Andrzej Duda. Ale w 2025 roku kończy się jego kadencja. Wtedy niezwykłego znaczenia nabiorą wybory 2025 roku?

Jak najbardziej. I o ile wynik wyborów parlamentarnych jest bardzo trudny do przewidzenia, zależy od wielu czynników, tak wybory prezydencie będą zerojedynkowe. Możemy być przekonani, że w drugiej turze zwycięży kandydat antypis. Ponieważ rośnie nowe pokolenie wyborców, nastawionych bardziej liberalnie i lewicowo. Poza tym dochodzi wspomniane już zmęczenie rządami PiS. A w drugiej turze nie ma glosowania na różne opcje, ale albo poprzeć można kandydata (bądź kandydatkę) PiS, albo przedstawiciela antypis.

Przeczytaj tez:

Tylko w Salon24: Ekspert zdradził, kiedy nastąpi koniec rządów PiS. Podał datę

Banki znowu ostrzegają. Twoje oszczędności są w niebezpieczeństwie

Ceny wysokie jak nigdy. Inflacja najwyższa w XXI wieku


Lubię to! Skomentuj127 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka