57 obserwujących
892 notki
1086k odsłon
  595   0

Antysemita, ale nasz

"28 kwietnia ulicami Kijowa przeszedł marsz. Potępił go ambasador Izraela, ale ust nie otworzył ambasador Polski. Wody w usta nabrał także minister Rau. Milczał strachliwie polski Sejm, polski Senat i polski IPN. Milczała „Wyborcza”, Biały Dom i lobby żydowskie w Waszyngtonie. Rzecznik Departament Stanu ograniczył się do komunikatu: „odrzucamy rosyjską kampanię dezinformacyjną, która łączy poparcie dla ukraińskiej suwerenności z poparciem dla neonazistowskich i faszystowskich ideologii”. Nie wyjaśnił jednak, jaki związek z Rosją i rosyjską dezinformacją ma marsz neonazistów ku czci dywizji SS Galizien.

Media rozpisywały się o jego korzeniach i korzeniach ojczyma, który przeżył holokaust. Tymczasem Antony Blinken, gdy po raz pierwszy po objęciu urzędu zabrał publicznie głos na temat holokaustu, za współudział w zagładzie Żydów potępił… Amerykanów. Przypomniał, że to antysemici z departamentu, na czele którego stoi, sprzeciwiali się przyjęciu uchodźców żydowskich z Europy. Dostało się też Polakom – w liście do WJRO zapewnił o priorytetowym traktowaniu restytucji mienia z czasów Holocaustu. Nic natomiast nie powiedział o Niemcach i ich kolaborantach. Błędu nie naprawił w tydzień później, podczas wizyty w Kijowie. Nie dokonał też inspekcji kilkudziesięciu pomników poświęconych SS Galizien i przemianowanych na Banderę ulic.

W lutym 2010 r. z ulgą przyjęli zwycięstwo Wiktora Janukowycza. Szczególnie zadowoleni byli Żydzi mieszkający na zachodzie kraju. W Izraelu głos na niego oddało 72% imigrantów z Ukrainy. I nic dziwnego – jego poprzednik podpisał dekret nadający UPA status bojowników o wolność; nadał pośmiertnie Banderze tytułu bohatera i uznał, że „może być chwalebnym przykładem dla wielu politycznych i społecznych sił Ukrainy”; szefem IPN zrobił Wołodymyra Wiatrowycza (który z archiwów usuwał materiały o pogromach Żydów); zezwolił zwoływanie w Kijowie parad, na których wznoszono okrzyki „Bij żyda”. Obowiązkową lekturą stał się poemat „Hajdamacy”, w którym Taras Szewczenko wzywa do mordowania Żydów, i w którym przeczytać można, że Żyd to „świnia i parch”, a dzieci w szkołach uczyły się z „Podręcznika małego banderowca” (w którym UPA to ruch wyzwoleńczy spod „polskiej okupacji”). Janukowycz zerwał z taką polityką, dekrety anulował, ale nic mu to nie pomogło.

W tym miejscu przypomnijmy – Majdan został w znacznej mierze wywołany przez lobby żydowskie w Waszyngtonie. Czynny udział wzięła w nim Victoria Nuland vel Nudelman, dziś prawa ręka Blinkena, która nie zwracała uwagi na to, że na Majdanie wznoszono transparenty sławiące sprawców okropieństw wymierzonych w jej ziomków, że demokratycznie wybranego prezydenta obalają neonazistowskie oddziały szturmowe, że ideologia i sposoby działania partii Swoboda są nazistowskie. Ignorowała też głosy mediów izraelskich, alarmujących z przerażeniem, że czcicieli Bandery jest pełno w partii mera Lwowa oraz formacjach Tymoszenki, Jaceniuka i Poroszenki. Nie przeszkadzało jej, że pomajdaniarski rząd przystąpił do wybielania kolaborantów Hitlera na szczeblu państwowym.

„Po raz pierwszy od zakończenia wojny do władzy dochodzi partia, która otwarcie solidaryzuje się ze zbrodniarzami nazistowskimi” – ogłosiło izraelskie radio Głos Rosji. „Nie tylko Swoboda, której przewodzi syn osławionego mordercy Polaków, ale wiele innych organizacji ma długą historię antysemityzmu. Nie tylko cytują Goebbelsa, ale wzywają do rozliczenia ‘moskiewsko-żydowskiej mafii’ rządzącej Ukrainą” – alarmowały żydowskie gazety. Głośnym stał się burmistrz Użhoroda, po tym jak nazwał Arsenija Jeceniuka „bezczelnym Żydem, który służył złodziejom i próbuje zostać prezydentem za pieniądze kryminalistów. Wydaje mu się, że wybory odbywają się w jakimś kibucu”. A mówił o ówczesnym premierze, który na początku lat 90., mając zaledwie 18 lat, był właścicielem firmy Yurek Ltd, specjalizującej się w obsłudze prawnej żydowskich oligarchów prywatyzujących fabryki, banki i media.

Protesty skończyły się jak rękę odjął, gdy w tym umocowanym w psyche Żydów kraju antysemitów i pogromów, premierem został Wołodymyr Grojsman. Te same media podkreślać zaczęły nagle, że żydowskie pochodzenie Grojsmana nie odegrało żadnej roli, „bo na Ukrainie antysemityzm nie jest tak powszechny jak w Polsce, gdzie Żydzi często kojarzeni są z komunizmem”, a w niepodległej Ukrainie „antysemityzm został zmarginalizowany”. „Znaczące jest, że nikt nie sprzeciwiał się, aby Żyd został premierem” – zauważył prof. David Fishman z centralnej jesziwy N. Jorku. Wg „Jewish Week” nie było antysemityzmu wymierzonego w Grojsmana, mimo że wielu daje posłuch plotkom o kraju rządzonym przez żydowską kabałę, mimo że prawdziwe nazwisko Poroszenki to Walcman (a używane jest nazwiskiem jego matki), mimo że biuro prasowe prezydenta zwróciło się z prośbą do magazynu „Forbes”, aby usunął nazwisko Poroszenki z Listy najbogatszych Żydów świata, i mimo że matka Grojsmana użyła publicznie słowa „żydo-banderowszczyzna”.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka