Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz wiceministrowie sprawiedliwości Marcin Romanowski oraz Marcin Warchoł, fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz wiceministrowie sprawiedliwości Marcin Romanowski oraz Marcin Warchoł, fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Ziobro złożył wniosek formalny o wypowiedzenie konwencji stambulskiej

Redakcja Redakcja Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 82

- Złożyłem formalny wniosek do minister rodziny, pracy i polityki społecznej - której to resort jest kompetentny do zainicjowania formalnego procesu związanego z wypowiedzeniem konwencji stambulskiej - o podjęcie działań w tym względzie - poinformował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

 Jak podkreślił, jest to pismo oficjalne, formalne złożone przez niego jako ministra sprawiedliwości. Złożenie wniosku wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej nazywanej stambulską Zbigniew Ziobro zapowiedział w sobotę. Kompetencje do kompetencje do przygotowania wniosku o wypowiedzenie spornej umowy posiada Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, kierowane przez Marlenę Maląg.

Ziobro uzasadniając tę decyzję, argumentował, że w konwencji znajdują się zapisy "o charakterze ideologicznym", z którymi jego resort się nie zgadza. Zdaniem ministra sprawiedliwości w dokumencie nie ma żadnych rozwiązań w zakresie ochrony kobiet przed przemocą, których Polska by nie spełniała, a w niektórych obszarach polskie standardy są wyższe niż te przewidziane przez konwencję.

- Co bardzo ciekawe i znamienne, w tej konwencji nie przeczytacie państwo, że powodem przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest na przykład alkohol, nie przeczytacie, że problemem są narkotyki, dopalacze. Natomiast definicja przyczyn problemu jest pokazana przez pryzmat krytyki porządku rzeczy, który wiąże się z tradycyjnym pojmowaniem rodziny, małżeństwa, religii - mówił Ziobro.

Jak powiedział, w ramach programowych rządzącej koalicji Zjednoczonej Prawicy przyjętych w 2015 r. "był zapis, że nasz rząd skutecznie doprowadzi do wypowiedzenia konwencji stambulskiej". - Kwestią otwartą było ustalenie czasu, kiedy to ma nastąpić. Natomiast nie ma już czasu na dalsze czekanie - uważa minister sprawiedliwości. Jak dodał "w naszej ocenie, jako Solidarnej Polski, nie ma żadnych obiektywnych powodów, które kazałyby nam zwlekać z realizacją zobowiązań".

- Ratyfikacja tzw. konwencji stambulskiej była aktem pochopnym; wprowadziliśmy do naszego systemu lewicowego, genderowego konia trojańskiego, najwyższy więc czas, by ją wypowiedzieć - powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

Jak przekonywał,  tzw. konwencja stambulska "w wielu miejscach jest nie tylko sprzeczna z systemem wartości polskiego systemu prawnego, ale i wprost sprzeczna z podstawowymi prawami, jak prawo rodziców do wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami czy wychowania religijnego i moralnego oraz zasadą neutralności światopoglądowej państwa".

Podkreślił, że Polska "nie jest sama" i podobne wątpliwości co do konwencji stambulskiej ma wiele krajów z naszego regionu, w tym Węgry, Słowacja, Bułgaria czy Czechy, bo nie jej ratyfikowały.

Jak mówił Romanowski, odnosząc się do zastrzeżeń MS - art. 3 konwencji wprowadza pojęcie "płci społeczno-kulturowej", a art. 6 mówi o obowiązku "uwzględnienia perspektywy płci społeczno-kulturowej we wdrażaniu i ocenie wpływu zapisów konwencji".

- Najważniejsze przepisy, które kwestionujemy, to art 12 i 14. Art. 12 zobowiązuje do promowania zmian społecznych i kulturowych wzorców zachowań w celu wykorzeniania zwyczajów i tradycji opartych na stereotypowych rolach mężczyzn i kobiet, a art. 14 wprowadza obowiązek realizowania edukacji szkolnej i pozaszkolnej opartej na promowaniu wbrew woli rodziców nieformalnych i niestereotypowych ról społeczno-kulturowych - argumentował wiceminister.

Jak przypomniał, Polska do tej konwencji złożyła wprawdzie "oświadczenie interpretacyjne", zgodnie z którym postanowienia konwencji mają być interpretowane zgodnie z polskim porządkiem konstytucyjnym. "Proszę sobie wyobrazić, że kilka krajów, w tym Szwecja, Norwegia, Austria i Szwajcaria, sprzeciwiły się temu oświadczeniu traktując je jako niedopuszczalne zastrzeżenie" - powiedział. W związku z tym - jak ocenił - "mamy do wyboru albo zostawić tego lewicowego konia trojańskiego w naszym systemie prawnym, albo wypowiedzieć konwencję".

- Wolność, to również wolność od inżynierii społecznej, od narzucania siłą, przemocą różnego rodzaju wzorców nie mających nic wspólnego z naszą religią, tradycją, kulturą - zaznaczył z kolei inny z wiceministrów sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Konwencja Rady Europy z 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. konwencja stambulska) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r.

Nie wszystkie kraje UE ratyfikowały konwencję. Nie zrobiły tego: Bułgaria, Czechy, Węgry, Łotwa, Litwa i Słowacja oraz nienależąca już do wspólnoty Wielka Brytania, a także Ukraina, Mołdawia i Armenia.

ja

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka