Premier Mateusz Morawiecki potwierdził, że w szkołach i na uniwersytetach pojawią się kolejne obostrzenia. Według RMF FM, rząd zamierza wprowadzić powrót do zdalnego nauczania w kolejności od najstarszych do najmłodszych klas.
Ministerstwo Edukacji Narodowej wraz z Ministerstwem Zdrowia przygotowują polską szkołę na nadejście drugiej fali koronawirusa. Od połowy marca do końca roku szkolnego 2019/2020 zajęcia odbywały się zdalnie. Czy wzrost zakażeń, sięgający już blisko 5 tys. przypadków na dobę, wymusi powrót do powszechnie krytykowanego trybu przez nauczycieli?
RMF FM dotarło do planów rządu w tej sprawie. Jeszcze w okresie jesiennym rozważana jest rezygnacja ze stacjonarnych lekcji na rzecz domowych, przy pomocy komputerów. Aby zmiana w jak najmniejszym stopniu dotknęła rodziców, przeprowadzona zostanie w rocznikach od najstarszych do najmłodszych. W praktyce najmłodsi uczniowie pozostaliby w szkołach. Normalnie funkcjonowałyby podstawówki, a zamknięcie nie zagraża żłobkom, przedszkolom i pierwszym klasom w szkołach podstawowych.
Wielu rodziców musiało wiosną rezygnować z pracy lub udawać się na urlopy, by opiekować się dziećmi. Rząd chce uniknąć kryzysu i fali niezadowolenia, choć wszystko zależy od skali wzrostu zakażeń na koronawirusa w Polsce.
Wszystkie scenariusze rozważa zespół zarządzania kryzysowego w Kancelarii Premiera. Ostateczną decyzję o tym, jak ma funkcjonować szkoła w dobie szalejącej pandemii COVID-19 poznamy jutro.
- W sobotę zakomunikujemy bardzo dokładnie nasze decyzje dotyczące szkół w kolejnych tygodniach. Na dzisiaj, mechanizm wdrożony w sierpniu sprawdza się nieźle, ale pandemia rzeczywiście się rozszerza, dlatego być może te zasady trzeba będzie zaostrzyć - zapowiedział Mateusz Morawiecki w piątek.
- Dzisiaj ponad 98 procent szkół funkcjonuje we w miarę normalny sposób. Ale również dostrzegam rosnącą absencję uczniów, bo te statystki również dostajemy. To oznacza, że być może trzeba będzie znowu dokonać pewnego ograniczenia, ale o tym zakomunikujemy w stosowny czasie. Przedstawimy nasz stan wiedzy i nasze decyzje dotyczące szkolnictwa w sobotę - dodał premier.
Pomysł przejścia na zdalne nauczanie popiera prezes ZNP Sławomir Broniarz. - Zamknięcie szkół na miesiąc zapewne uspokoiłby sytuację. Ogromna grupa osób byłaby w warunkach domowych i nie rozprzestrzeniałaby koronawirusa - zaznaczył związkowiec w rozmowie z "Super Expressem".
- Ciekawym pomysłem byłoby też, aby maluchy z klas 1-3 uczyły się w szkołach, a uczniowie klas 4-8 przeszły na edukację zdalną. Transmisja koronawirusa uległaby na pewno spowolnieniu - powtórzył Broniarz.
W sieci pojawiła się nawet grafika, prezentująca stanowisko MEN. Wynikało z niej, że od 20 października działalność wszystkich placówek edukacyjnych będzie zawieszona "do końca pandemii w państwie". - Dementujemy! Nie ma decyzji, aby od 20 października zawiesić wszystkie zajęcia stacjonarne w szkołach. Blisko 99 proc. szkół i placówek w Polsce pracuje stacjonarnie. Tylko w około 1 proc. prowadzone jest nauczanie zdalne lub mieszane. Ta grafika to fake news - zareagował resort edukacji.
Według ministra Dariusza Piontkowskiego, szkoły nie są obiektem transmisji koronawirusa. Posłużył się też opinią ekspertów, iż dzieci w placówkach edukacyjnych stanowią ok. 2 proc. wszystkich zakażeń.
- Dyrektor szkoły, przy pojawieniu się podejrzenia zakażenia lub w przypadku zachorowania, zwraca się do organu prowadzącego oraz do Państwowej Inspekcji Sanitarnej z wnioskiem o ewentualne przejście na tryb mieszany lub całkowicie na nauczanie zdalne. Ostateczną decyzję wydaje Powiatowy Inspektor Sanitarny. To jest fachowa służba, która potrafi ocenić realne zagrożenie epidemiczne i na tej podstawie wydać decyzję. Taki system, przynajmniej do tej pory, sprawdzał się. Ministerstwo Edukacji Narodowej rekomenduje, aby kontynuować taki sposób funkcjonowania szkół. Chcemy, aby szkoły nadal, gdzie jest to możliwe – a w większości szkół jest to możliwe – mogły funkcjonować w formule stacjonarnej - mówił Piontkowski w Radiu Maryja.
Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne wykazały 4739 nowych zakażeń koronawirusem - to kolejny dobowy rekord w Polsce. Zmarły w ciągu 24 godzin 52 osoby. Od 10 października Polska - poza strefami czerwonymi - stanie się jedną, wielką strefą żółtą, w której obowiązuje nakaz noszenia maseczek w przestrzeni publicznej.
Strefa żółta i czerwona - nowe zasady
GW



Komentarze
Pokaż komentarze (84)