Seksafera, korupcja i Stefan Niesiołowski. Jaki będzie efekt głośnego procesu?

Stefan Niesiołowski to jeden z najbardziej znanych polityków ery PO za czasów Donalda Tuska. Fot. Facebook/Stefan Niesiołowski
Stefan Niesiołowski to jeden z najbardziej znanych polityków ery PO za czasów Donalda Tuska. Fot. Facebook/Stefan Niesiołowski
W poniedziałek odbędzie się kolejna rozprawa bez udziału mediów w Sądzie Rejonowym Łódź-Widzew. Stefan Niesiołowski został oskarżony na podstawie zarzutów korupcyjnych.

Przed Sądem Rejonowym Łódź-Widzew toczy się proces byłego parlamentarzysty PO Stefana Niesiołowskiego i dwóch łódzkich biznesmenów, związany z seks-aferą korupcyjną. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na poniedziałek, ale postępowanie toczy się z wyłączeniem jawności.  

Zobacz:

"Życie przeleciało mi przez palce". Pielęgniarki właśnie wróciły z wojny

Dramat Poczobuta. "Łukaszenka i Putin bezkarni. Konieczne sankcje jak za Reagana”

Proces za zamkniętymi drzwiami

Proces przeciwko Niesiołowskiemu i dwóm biznesmenom – Bogdanowi W. i Wojciechowi K. rozpoczął się przed Sądem Rejonowym dla Łodzi-Widzewa bez wiedzy i udziału mediów. Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Łodzi, sędzia Iwona Konopka przekazała, że pierwsza rozprawa odbyła się już 18 listopada 2020 r. i przeprowadzonych zostało już osiem rozpraw, ale postępowanie toczy się z wyłączeniem jawności. Stało się tak na wniosek obrony oskarżonego, która argumentowała go ważnym interesem prywatnym, zarówno strony oskarżonej, jak i pokrzywdzonej. Stefan Niesiołowski - według PAP - nie pojawił się w sądzie ani razu. 

Łódzki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi oskarża byłego posła na Sejm RP oraz dwóch biznesmenów o przestępstwa korupcyjne.77-letni dziś Stefan Niesiołowski miał przyjmować "korzyści osobiste w związku z pełnieniem funkcji publicznych", co zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności. Materiał dowodowy obciążający byłego parlamentarzystę został zgromadzony m.in. dzięki podsłuchom, obserwacji i zeznaniom świadków.

"Stefan N. w związku ze sprawowaną funkcją posła na Sejm RP w okresie od stycznia 2013 r. do końca 2015 r. wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste i majątkowe, w postaci opłacanych usług seksualnych w zamian za działania na rzez spółek powiązanych z jednym z łódzkich biznesmenów. Dzięki wsparciu i działaniom podejmowanym przez byłego posła, biznesmen związany dotychczas jedynie z branżą restauracyjną zawarł intratne kontrakty na dostawy miału węglowego i fosforytów dla Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. w lutym 2014 r., w sierpniu 2015 r. i we wrześniu 2015 r. Ich łączna wartość sięgała 13 milionów złotych" – podał Dział Prasowy Prokuratury Krajowej. 

Seks w ramach rozliczeń 

Zdaniem śledczych, zawarcie tych umów było możliwe dlatego, że były prezes zakładów chemicznych miał wobec Stefana N. "osobiste zobowiązania". Były poseł miał również podejmować starania, by w Urzędzie Miasta Łodzi pracę dostała osoba polecona mu przez Wojciecha K. 

Usługi seksualne, które stanowiły łapówkę dla N., mieli opłacać właśnie Bogdan W. i Wojciech K. Przedsiębiorcy wyszukiwali Stefanowi N. partnerki seksualne, organizowali miejsca, w których dochodziło do zbliżeń i zawozili do nich posła. Takie "imprezy" miały się odbyć co najmniej 31 razy. Kobiety, które "dostarczano" parlamentarzyście, trudniły się prostytucją, ale wśród nich znalazła się także kobieta, która nie świadczyła zawodowo usług seksualnych.

O sprawie Stefana N. zrobiło się głośno w pierwszym kwartale 2019 r. Wówczas CBA poinformowało o zatrzymaniu osób, które miały korumpować Stefana N. Przekazano też, że Prokurator Generalny przesłał do Marszałka Sejmu wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej.

Były poseł zrzekł się immunitetu, który formalnie został mu uchylony 13 marca 2019 r., wkrótce potem usłyszał zarzuty. Prokuratura Krajowa w Łodzi informowała, że Niesiołowski odniósł się do przedstawionego zarzutu, odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania prokuratora. Wobec parlamentarzysty nie stosowano żadnych środków zapobiegawczych.

Cytowany przez wp.pl były polityk w styczniu 2019 roku mówił, że nie przyjmował łapówek i nie załatwiał kontraktów. - Chodzi o przykrycie medialnie sprawy taśm Kaczyńskiego. Nie mam żadnego związku z tą sprawą - twierdził w rozmowie z portalem. 

Nie przegap: 

GW

Lubię to! Skomentuj95 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka