Poseł Arkadiusz Czartoryski: Jeśli czegoś żałuję, to że odchodzę z PiS tak późno

Arkadiusz Czartoryski. fot. screen Youtube/Telewizja Republika
Arkadiusz Czartoryski. fot. screen Youtube/Telewizja Republika
Jedni uważają, że wszystko powinno rozgrywać się w Brukseli i należy wspierać zagraniczne podmioty gospodarcze, a drudzy, że należy postawić na państwowe spółki Skarbu Państwa i wielkie, państwowe inwestycje. Głos ludzi na co dzień borykających się ze składką na Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czy ratami kredytu, biurokracją, nie jest dziś ani słyszany, ani doceniany. Należy to zmienić – mówi Salonowi 24 poseł Arkadiusz Czartoryski, który odszedł z PiS i przystąpił do koła Wybór Polska.

Zdecydowaliście się odejść z Prawa i Sprawiedliwości. Realny rozłam, czy – jak twierdzą niektórzy – spór w rodzinie, a niebawem wszystko rozejdzie się po kościach?

Arkadiusz Czartoryski: Nie jest tak, jak sugerował jeden z publicystów, jakoby chcielibyśmy „podbić” swoją pozycję negocjacyjną w rozmowach z PiS-em i wrócić do partii. Dla nas nie jest najważniejsza droga powrotu do PiS. Nie ma możliwości, byśmy z dotychczasową partią mieli się dogadać na zasadzie „dajcie nam coś, to wrócimy”, nie ma o tym mowy.

Czytaj:

Dlaczego?

W Prawie i Sprawiedliwości już od kilku lat brak jest rzetelnej dyskusji. Sprowadzało się ją jedynie do smsa z poleceniem dyscypliny w głosowaniach i obecności. Miejsca na dyskusję wewnętrzną nie było w ogóle. A podkreślę, że w Prawie i Sprawiedliwości jest wiele osób doświadczonych, które nie zasługują na to, by rozkazywać im, wymuszać dyscyplinę. Nie mówię tu o sobie, choć sam też pięciokrotnie wygrałem wybory. Byłem wicemarszałkiem województwa. I nie mam zamiaru dłużej być sprowadzany do roli partyjnego kaprala, który wypełnia rozkazy centrali.

Ale tu pojawiają się od razu zarzuty, że oto rozłamowcy, osłabiający PiS…

Jeśli czegoś żałuję, to nie tego, że odchodzę, ale że robię to tak późno. Szczególnie, że wspomniana dyscyplina stała coraz częściej w sprzeczności z moim sumieniem.

PiS reaguje na utratę większości. „Nieporozumienie”

O jakie sprawy chodzi?

Jako mieszkaniec średniej wielkości miasta widzę dokładnie problemy ludzi w okresie pandemii. Na przykład – małe sklepy rodzinne ze sprzętem sportowym, czy odzieżą, są w czasie lockdownu zamknięte. W tym samym czasie otwarte pozostają supermarkety, w których można kupić i sprzęt sportowy i ubrania, są tłumy ludzi. Prawie zawsze są to międzynarodowe sieci. Nie trzeba być lekarzem, żeby wiedzieć, że epidemię zwalcza się likwidując ogniska choroby, a nie zamykając małe rodzinne sklepy przy jednoczesnym otwarciu zagranicznych marketów, w których ludzie jeszcze tylko dodatkowo się tłoczą. I gdy podnosi się ten problem, to przychodzi sms o partyjnej dyscyplinie podczas głosowań. Kolejna sprawa: projekt ustawy o zawodach medycznych. Wszyscy w czasie pandemii podziwiali pracę pielęgniarek, które harowały ciężko w kombinezonach, niosły pomoc, niektóre z nich zmarły. Sam będąc w szpitalu byłem świadkiem sytuacji, w których młody lekarz potrafił pytać o zdanie doświadczonej pielęgniarki. I PiS wprowadza projekt ustawy, w której proponuje zrównanie płac pielęgniarek na przykład z rejestratorkami medycznymi w okienku. I znów nie ma możliwości dyskusji w ramach klubu, bo wprowadzona jest sztywna dyscyplina, głosowanie na rozkaz przesłany SMS-em. W klubie PiS jest wiele zacnych osób, nie można zaakceptować takiego ich traktowania.

Krytycznie odnosicie się do Nowego Ładu, który zdaniem wielu polityków PiS jest szansą na cywilizacyjny skok?

Ale przy okazji wprowadzenia Nowego Ładu zaniepokojone są małe firmy, płacące podatek liniowy 19 proc., bo mogą płacić aż 28 proc. Więc nie dość, że drobne, rodzinne firmy oberwały w pandemii, nie dość, że teraz im się podwyższa składki, to jeszcze mają być wyższe podatki, kolejne wymiany kas fiskalnych, itp. O takich rzeczach należy dyskutować, tymczasem w PiS wszelka dyskusja sprowadzona jest do smsa z rozkazem bądź tak jak w moim przypadku, straszenia, ze ma się jakies ciemne, niewyjaśnione sprawy.

No właśnie, akurat co do CBA to rzecznik partii zarzuca Panom, że odeszliście z PiS, gdyż macie kłopoty także z postępowaniem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. O co chodzi?

No właśnie. Wyszliśmy z Prawa i Sprawiedliwości, przygotowywaliśmy się do tego od pewnego czasu. Chcieliśmy to zrobić profesjonalnie, przygotowaliśmy koło poselskie, konferencję, tymczasem dyskusja sprowadzona zostaje do absurdu. My podajemy konkrety, a w odpowiedzi słychać – „nie, nie, nie, oni mają ciemne sprawki”. Tymczasem my podejmujemy sprawy, którymi realnie żyje społeczeństwo. Bo ludzie autentycznie boją się czwartej fali, kolejnego lockdownu, zamknięcia firm. Że ich restauracyjka, sklepik, już nie przetrzyma. Sprowadzenie tego do stwierdzenia „oni mają ciemne sprawki” jest niegodne.

A o co chodzi z tym postępowaniem CBA?

Chcę to podkreślić bardzo mocno. Nie byłem na żadnym przesłuchaniu, nie postawiono mi zadnych zarzutów. Przeciwnie – to ja podnoszę problemy związane z budową elektrowni Ostrołęka. Moim zdaniem zatrzymanie tej inwestycji jest skandalem. W moim mieście budowano elektrownię, a teraz buldożery to wyburzają. I nie ma słowa na ten temat, „Polacy nic się nie stało”. Stało się.

Girzyński zarzucił kłamstwo rzeczniczce PiS. Jest reakcja "Wiadomości" na rozłam

Jak będzie wyglądać Wasza przyszłość – idziecie w kierunku PSL, Konfederacji, czy wybierzecie drogę samodzielną?

Podjęliśmy decyzję o budowie własnego koła i chcemy iść samodzielną drogą. Zdajemy sobie sprawę, że jest to bardzo trudne, gdyż siła tych największych partii, organizacyjna, finansowa, jest olbrzymia. Ale jesteśmy chyba ostatnimi, którzy wierzą, że polską politykę można kształtować w demokratycznej dyskusji w Sejmie, przy ulicy Wiejskiej, a nie w zaciszu partyjnych gabinetów. I proszę zwrócić uwagę, że dziś jedni uważają, że wszystko powinno rozgrywać się w Brukseli i należy wspierać zagraniczne podmioty gospodarcze, a drudzy, że należy postawić na państwowe spółki Skarbu Państwa i wielkie, państwowe inwestycje. No ja się cieszę, że mamy przekop Mierzei Wiślanej, że w Elblągu powstanie port, itd., ale solą ziemi są miliony małych, średnich firm. I to im należy się największe wsparcie. Głos ludzi na co dzień borykających się ze składką na Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czy ratami kredytu, biurokracją, nie jest dziś ani słyszany, ani doceniany. Należy to zmienić.

Jednak polityka to także szukanie sojuszników, jeśli nie politycznych, to organizacji społecznych. Czy będziecie otwarci na organizacje typu Centrum Adama Smitha, czy inne ruchy proprzedsiębiorcze?

Na pewno tak, zdecydowanie jesteśmy za tym, by współpracować z organizacjami społecznymi. Co do partii politycznych, to idziemy sami, ale nie wykluczam, że promując jakieś inicjatywy ustawodawcze zwrócimy się o poparcie czy to do Konfederacji, czy to do Polskiego Stronnictwa Ludowego – Koalicji Polskiej, Prawa i Sprawiedliwości i innych.

Rozmawiał Przemysław Harczuk

Czytaj dalej: 

Lubię to! Skomentuj108 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka