Piwo dewastuje zdrowie Polaków. „Piekło polityczne wiąże nam ręce”

Piwo dewastuje zdrowie Polaków. „Piekło polityczne wiąże nam ręce”. Fot. Pixabay/Wikipedia
Piwo dewastuje zdrowie Polaków. „Piekło polityczne wiąże nam ręce”. Fot. Pixabay/Wikipedia
Małe piwo. Piwo to nie alkohol. Piwko przed snem - w polskiej kulturze i języku żaden alkohol nie jest tak oswojony. Piwo daje się dzieciom w ramach alkoholowej inicjacji, promuje w telewizji i przestrzeni publicznej. Efekt? 86 proc. spożytego w Polsce alkoholu to piwo.

Ktoś zapyta „i co z tego?” czy „Lepiej pić wódkę?”. Lepiej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy piwa ktoś w Polsce nie faworyzuje.

Konsumpcja alkoholi wysokoprocentowych i wina od lat stoją w Polsce na podobnym poziomie. Ilość wypitego piwa rośnie za to lawinowo - od ok. 30 litrów rocznie na osobę 30 lat temu do niemal 100 litrów obecnie. Na osobę, czyli liczymy również niemowlęta oraz dzieci. Efekt? 86,8 proc. spożytego w Polsce alkoholu to piwo.

Polska zalana piwem. Koncerny zarabiają na nas miliardy

Piwo też jedyny napój alkoholowy, który można reklamować. I to - uwaga - niezależnie od zawartości alkoholu. Stoi za tym wielki biznes - na taką reklamę koncerny wydają krocie. Najnowsze dane za połowę 2017 roku mówią o 340 mln wydanych na samą reklamę telewizyjną. Producenci z pewnością nie są stratni - w 2018 roku zarobili na sprzedaży piwa 16,65 mld zł.

64 proc. dorosłych nie uważa piwa za alkohol. Efekt? Przyzwolenie na picie wśród nieletnich. Z badań wynika, że co drugi 15-16 latek spożywał w 2019 roku piwo. Dzieci w tym wieku regularnie miewają epizody codziennego spożycia. Po raz pierwszy po piwo sięgają jeszcze wcześniej - już w wieku 12-13 lat.

- Bierze się to z pozytywnego przekazu, jaki reklamodawcy zbudowali wokół piwa - wyjaśnia socjolog dr Katarzyna Obłąkowska. Jak tłumaczy, ze względu na nieustanną promocję piwa na zawodach sportowych, meczach i stadionach, jest ono uważane za napój zwycięzców. - Dzieci patrzą na swoich bohaterów, współczesnych herosów i widzą wszędzie reklamy piwa - wyjaśnia.

Czytaj też:

Piwo dewastuje zdrowie Polaków. Cymański: Piekło polityczne wiąże nam ręce

Ekonomista dr Artur Bartoszewicz wprost oskarża sportowców o to, że przyczyniają się do rozpijania młodzieży. - Odpowiedzcie sobie na pytanie, jaka część waszych niebotycznych zarobków bierze się z pieniędzy od kompanii piwowarskich. I jakie skutki społeczne niesie to ze sobą - powiedział współautor raportu „Polska zalana piwem”.

Kontekst atrakcyjności fizycznej, seksualnej oraz sukcesu życiowego - zgodnie z ustawą o wychowywaniu w trzeźwości - jest zakazany przy reklamie piwa. Wystarczy rzut oka na telewizyjne spoty czy bannery, żeby dojść do wniosku, że lepszego przykładu tak jawnego łamania prawa ze świecą szukać.

- Zgadzam się, to wina i nasza i poprzedników. Biję się w piersi - powiedział wyraźnie poruszony efektami raportu poseł Tadeusz Cymański. Członek sejmowej komisji ds. finansów publicznych przekonuje, że problem jest palący, ale nie ma w Sejmie klimatu do ponadpartyjnej krucjaty o zdrowie Polaków. - Piekło polityczne wiąże nam ręce - mówi bezradny Cymański.

Polacy rekordzistami w piciu piwa. Statystyczny Polak (w tym dzieci) wypija 194 puszki

Tymczasem Polacy w piciu piwa osiągają rekordy. O ile konsumpcja alkoholi wysokoprocentowych i wina od 3 dekad stoją na podobnym poziomie, o tyle ilość wypitego piwa wzrosła lawinowo. Z ok. 30 litrów rocznie na osobę do niemal 100. To dwa razy więcej niż średnia światowa. To piwo odpowiada za wzrost spożycia alkoholu - sięgający 12 litrów czystego etanolu na osobę rocznie. - Według naukowców to jest granica degeneracji społecznej - alarmuje dr Obłąkowska.

Skoro 9/10 butelek z alkoholem to butelki piwa, to nie można o nim zapominać, jeśli mówimy o wszelkiego rodzaju szkodach, które alkohol powoduje. W Polsce zabija on co 10 mężczyznę i 3 proc. kobiet. To 35 tysięcy osób rocznie. Połowę ofiar, jakie w ostatnim roku pochłonął koronawirus, co roku fundujemy sobie sami sięgając po - no właśnie! - nie tylko kieliszek, ale i puszkę z piwem.

Dla kogo śmierć tysięcy to statystyka, niech pochyli się nad innymi liczbami. 2 miliardy rocznie - kosztuje państwo przedwczesne utracenie zdolności zawodowej przez alkoholików. Ponad 200 milionów - koszty interwencji policji i spraw w sądzie. Koszty leczenia, wypadków, zniszczeń dokonanych przez osoby pod wpływem to w sumie… 93 miliardy zł rocznie. Biorąc pod uwagę wpływy z akcyzy, co roku Polska przegrywa z alkoholem o 79,9 mld zł.

Małe piwo to iluzja. Każdy alkohol może zabić

I tu ponownie można zapytać, dlaczego producenci piwa mogą liczyć na tak dobre warunki do prowadzenia biznesu? Za 1000 litrów sprzedanego etanolu, producenci mocnych alkoholi płacą 5704 zł. Producenci wina - 158 zł za 1000 litrów wyrobu, a piwa… 7,79 zł za - uwaga - 100 litrów stopnia Plato nastaw brzeczki w przeliczeniu na gotowy wyrób.

Tłumacząc na polski, winiarze mają lepiej niż producenci wódki, ale raj w porównaniu z nimi mają dopiero piwiarze. Żeby wpływy z akcyzy na piwo i wino zrównoważyły ilość spożycia - i zyski producentów - musiałyby zostać podniesione ok. 4 razy - analizują eksperci.

- Od 2015 roku nie ma sprawozdania ze spożycia i z polityki alkoholowej państwa. Rządzący muszą wziąć pełną odpowiedzialność za skutki zdrowotne, społeczne i ekonomiczne nadmiernego spożywania alkoholu - apelują autorzy raportu „Polska zalana piwem”.

MD

Polecamy:

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości