Strajk Kobiet poniósł spektakularną klapę. Zamiast tysięcy przyszło kilkaset osób

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart na proteście w Warszawie, fot. PAP/Radek Pietruszka
Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart na proteście w Warszawie, fot. PAP/Radek Pietruszka
W Warszawie w rocznicę orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji Strajk Kobiet zorganizował demonstrację. W ubiegłym roku na ulicach protestowało jednocześnie 120 tys. ludzi, wczoraj było ich też około 120, ale osób, nie tysięcy.

Proaborcyjny protest

Manifestacja odbyła się hasłem "Bronimy życia". Protestujący mieli ze sobą transparenty z hasłami jak m.in. "Jestem za aborcją, bo kocham kobiety", "Piekło wszystkich macic", "Legalna aborcja", "Strajk Kobiet z kobietami" oraz flagi tęczowe, UE i Strajku Kobiet. W proteście uczestniczyli przedstawiciele Lewicy i Polska 2050. Podczas marszu i przed TK demonstranci skandowali "Aborcja była, jest i będzie" oraz "Niepodległa jest dla wszystkich". Protestujący zebrali się na rondzie Dmowskiego, skąd przeszli przed Trybunał Konstytucyjny.


Polecamy:

"Przebierańcy w mundurach SG mordują uchodźców"

-  Krzyczymy „je…ć PiS”, no bo wiadomo: je…ć PiS, krzyczymy „wyp…ć”, bo wiadomo: wyp…ć, ale tak naprawdę chodzi nam o miłość, o wolność, ta aborcja jest symbolem walki o wolność. W tym katolickim kraju z dziedzictwem Jana Pawła II aborcja jest symbolem walki o wolność. Czy to nie jest fajne? - wołała Marta Lempart.

Przeczytaj: Rocznicowy Strajk Kobiet. Lempart: Aborcja symbolem walki o wolność

Szefowa Strajku Kobiet odniosła się również do aktualnej sytuacji w Polsce. W stronę funkcjonariuszy Straży Granicznej poleciały mocne słowa:

-   Jest ten cel. Wiemy, że Polska będzie normalna. Wiemy, że aborcja będzie legalna. Wiemy, że będziemy mieć małżeństwa jednopłciowe. (…) Wiemy, że nie będziemy mieć przebierańców w mundurach Straży Granicznej, zajmujących się mordowaniem uchodźców na granicy. Nie będziemy mieć przebierańców w policyjnych mundurach na telefon. Niczego nie będziemy mieć na telefon, bo będzie tak, jak należy - powiedziała.

Frekwencyjna klapa

Po zakończeniu manifestacji Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że "dzięki temu, że było ono zgłoszone, możliwe były wyłączenia ruchu, dlatego też na trasie przemarszu nie odnotowano żadnych zagrożeń".  Media zwracają uwagę na niewielką frekwencję w porównaniu z protestami z ubiegłego roku. Jak relacjonowała reporterka "Wprost", na tzw. Rondzie Praw Kobiet pojawiło się zaledwie około 100-150 osób.

– Nie da się ukryć, że w porównaniu z innymi demonstracjami Strajku Kobiet, dzisiaj na rondzie jest stosunkowo niewiele osób. Rozmiary ulicznych protestów zależą w dużej mierze od tego, co aktualnie budzi emocje. Dzisiaj jest to przede wszystkim kwestia uchodźców na granicy. Ta demonstracja dzisiaj to echo tego, co było rok temu. Ale to bardzo dobrze, że wspominamy zeszłoroczne protesty przez zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy – mówił w rozmowie ze stołeczną "Wyborczą" poseł Lewicy Maciej Gdula.

Czytaj także:

Niewielką frekwencję widać także na filmach i zdjęciach z innych miast Polski - na twitterze posła Tomasza Treli z Nowej Lewicy widać grupkę w Łodzi liczącą kilkadziesiąt osób.


Jeszcze mniej liczną widać na zdjęciach na profilu posłanki Nowoczesnej Moniki Rosy pokazującej demonstrację w Katowicach.


Na filmie, jaki został zamieszczony na profilu olsztyn.com.pl widać także przemarsz nielicznych protestujących. "około setka, głównie młodych osób" - głosi opis.

W sobotę - według zapowiedzi OSK - Strajk ma udać się na granicę polsko-białoruską.

ja

Zobacz również:

Lubię to! Skomentuj146 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo