Posłanki Lewicy zachęcają do udziału w marszach "Ani jedna więcej"

Twitter/Marek Kacprzak
Twitter/Marek Kacprzak
Posłanki Lewicy: Magdalena Biejat, Katarzyna Kotula i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zaapelowały przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie o wzięcie udziału w sobotnich marszach "Ani jedna więcej" zorganizowanych po śmierci w szpitalu 30-letniej ciężarnej kobiety z Pszczyny.

Sobotnie marsze zaplanowane są w różnych miastach Polski. Warszawski protest rozpocznie się o godz. 15.30 przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, a następnie przemaszeruje w stronę siedziby Ministerstwa Zdrowia.

Marsze w całej Polsce

- Dziś z tego miejsca ruszy marsz o 15.30 pod hasłem "ani jedna więcej", pod hasłem, które mówi, że nie zgadzamy się na to, żeby jakakolwiek jeszcze kobieta ciężarna musiała umierać w Polsce dlatego, że jest w ciąży - mówiła przed siedzibą TK w Warszawie posłanka, wiceszefowa klubu parlamentarnego Lewicy Magdalena Biejat.

Wezwała również do uczestnictwa w marszu wszystkich, którzy nie zgadzają się, by kolejne kobiety "musiały ścigać się z czasem i systemem".

- Żeby to hasło "Ani jednej więcej" ziściło się, stało się faktem, potrzebujemy zmiany prawa, które zagwarantuje polkom bezpieczna legalną i dostępną aborcje, bo dziś dla wszystkich powinno być jasne, ze nie wystarczy mieć dostęp do aborcji farmakologicznej i za granicą - dodała.

Zobacz: "Platforma z PiS-em fundują nam wyrugowanie tradycji i wartości chrześcijańskich"

Poinformowała, że są zbierane podpisy pod projektem inicjatywy obywatelskiej "Legalna aborcja bez kompromisów".


"Zakaz aborcji nie spadł z nieba"

Katarzyna Kotula stwierdziła, że zakaz aborcji i śmierć "nie spadły z nieba".

- To dzieło konkretnych ludzi, to dzieło tej władzy. To wszyscy ci, którzy podpisali się pod wnioskiem do TK - posłowe PiS oraz posłowie Konfederacji, ale ta lista hańby jest tak naprawdę dłuższa - to pani Godek, prezes Jarosław Kaczyński, minister Ziobro, poseł Suski, ale także fundamentaliści z Ordo Iuris - mówiła posłanka.

- Dzisiaj ci ludzie próbują za wszelką cenę zrzucić z siebie winę za śmierć pani Izabeli - dodała Biejat.

Kotula określiła obecny stan prawny jako torturowanie kobiet.

Zobacz: Wpis Barbary Kurdej-Szatan trafi do prokuratury. Wulgaryzmy w stronę SG

Dziemianowicz-Bąk oceniła, że to wyrok TK z ub. roku był wyrokiem na kobiety, który zakończył się śmiercią 30-latki z Pszczyny. Stwierdziła, że na sobotnim marszu pojawią się także osoby i środowiska, które w przeszłości sprzeciwiały się dostępnej, legalnej aborcji.

- Mam nadzieję, że ta obecność będzie czymś więcej niż pustą PR-ową zagrywką. Mamy nadzieję, że ci politycy pojawiając się dzisiaj na marszu znajdą w sobie odwagę, żeby powiedzieć: "przepraszamy i prosimy o wybaczenie", bo odpowiedzialny za śmierć Izabeli jest każdy, kto do tej pory twierdził, że Polkom nie należą się takie prawa, jak mają Europejki - mówiła posłanka Lewicy.

Marsz za życiem kobiet

Jak podkreśliła, sobotni marsz nie jest tylko "marszem żałoby", ale jest "marszem za życiem kobiet". Zwróciła się także do mężczyzn o obecność na marszu i solidarność z kobietami.

- Pokażmy dzisiaj solidarność i współczucie rodzinie pani Izabeli, ale przed wszystkim zmieńmy w końcu prawo, które zabija kobiety, pozbawia rodziny matek, żon i sióstr - apelowała posłanka.

W miniony weekend media obiegła historia 30-letniej kobiety, która trafiła do pszczyńskiego szpitala w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Pacjentka zmarła w wyniku wstrząsu septycznego.

Rodzina i jej pełnomocniczka stoją na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do zgonu. Sprawę bada prokuratura, kontrolę w placówce rozpoczął też Departament Kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. Szpital zawiesił realizację kontraktów dwóch lekarzy, którzy pełnili dyżur w czasie pobytu pacjentki w szpitalu

Zobacz: Minister zdrowia Adam Niedzielski komentuje śmierć ciężarnej kobiety w Pszczynie

Wyrok TK

Przepisy prawa dotyczącego aborcji zostały zmienione na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października ub. roku. Wcześniej obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, zwana kompromisem aborcyjnym, zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach: w sytuacji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo) oraz w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Jedynie ta ostatnia przesłanka została uznana przez TK za niekonstytucyjną - przepisy nadal dopuszczają możliwość przerywania ciąży w przypadku, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia i zdrowia kobiety, a także, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest skutkiem czynu zabronionego m.in. gwałtu.

Wyrok z 22 października 2020 r. wywołał falę protestów w całym kraju. Wyrok opublikowano 27 stycznia br. 22 października br., w rocznicę orzeczenia TK w sprawie aborcji, w kraju odbyły się ponowne demonstracje. 

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo