Członek fundacji Kai Godek porównał społeczność LGBT do NSDAP. Sprawa w prokuraturze

Krzysztof Kasprzak w Sejmie, fot. YouTube
Krzysztof Kasprzak w Sejmie, fot. YouTube
Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka złożyła w prokuraturze zawiadomienia ws. wypowiedzi Krzysztofa Kasprzaka debaty w Sejmie nad projektem "Stop LGBT". Zarzuca działaczowi pro-life nawoływanie do nienawiści i publiczne znieważenie grupy ludności. "To homoterror w praktyce" - odpowiada Kasprzak.

Morawska-Stanecka składa zawiadomienie do prokuratury

Pod koniec października Krzysztof Kasprzak, członek fundacji Kai Godek "Życie i Rodzina" zabrał głos w debacie sejmowej na temat projektu "Stop LGBT" pod koniec października.

- LGBT rozpoczyna swój marsz po władzę, tak jak marsz po władzę rozpoczynało w latach 30. XX wieku NSDAP. Propagowanie ideologii LGBT jest w istocie propagowaniem totalitaryzmu, tak jak propagowanie komunizmu czy faszyzmu - mówił w Sejmie.- Analogia jest tym bardziej trafna, że znaczna część wierchuszki NSDAP i SA, z Ernstem Röhmem na czele, była homoseksualna. Pierwsze homoseksualne komando powstało w łonie nazistowskiej partii w latach 30 - dodał.

Przeczytaj: Wielka dyskusja wokół projektu Godek przeciwko LGBT

To oburzyło wicemarszałek Senatu Gabrielę Morawską-Stanecką z Lewicy, która złożyła zawiadomienie do prokuratury.

- Zawiadomienie zostało skierowane do prokuratury Warszawa - Śródmieście i dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa przez przedstawiciela obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop LGBT", pana Krzysztofa Kasprzaka w czasie debaty sejmowej, która odbyła się 28 października 2021 r. Wnoszę do prokuratury, by zbadała jego słowa pod kątem przestępstwa nawoływania do nienawiści z art. 256 Kodeksu karnego i publicznego znieważenie grupy ludności - czyli art 257. - powiedziała Morawska-Stanecka.

Polecamy:

Czego domaga się wicemarszałek Senatu

Art. 256 stanowi, że "kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.". Z kolei art. 257 głosi, że "kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

- Zdaję sobie sprawę z tego, że prokuratura może powiedzieć, że nie ma tutaj przesłanek dotyczących znieważania narodowości, ale uważam, że to zawiadomienie może być pierwszym krokiem do tego, by być może wreszcie postarać się o dokonanie takich zmian w Kodeksie karnym, by mowa nienawiści, czy znieważanie ludzi jeśli chodzi o orientację seksualną były również ścigane. Być może jakiś prokurator pochyli się nad sprawą - powiedziała wicemarszałek Senatu.

Podkreśliła, że jako prawnik już wcześniej wielokrotnie pomagała osobom ze społeczności LGBT w pokonywaniu różnych przeszkód administracyjnych. - Ale to, co dzieje się dzisiaj - ten hejt - wymaga reakcji. Znam sytuacje pobicia osób LGBT, prześladowania, wiem do czego może prowadzić mowa nienawiści. To nie do pomyślenia w europejskim, demokratycznym kraju - stwierdziła.

"Pan Kasprzak powinien popracować z nastolatkami LGBT"

- Uważam, że najlepiej by się stało, aby - jako że mamy do czynienia z człowiekiem młodym - skierowano pana Kasprzaka do prac społecznych. Kara powinna uczyć. Myślę, że wiele mogłaby nauczyć go praca na przykład z nastolatkami, którzy przeszli próby samobójcze przez hejt, jakiego doświadczyli jako osoby LGBT - powiedziała.

Morawska-Stanecka przypomniała, że Kasprzyk prezentując projekt powiedział m.in., że "długofalowym celem lobby LBGT jest zniszczenie małżeństwa i rodziny oraz wszelkiego naturalnego porządku społecznego", a także, że za każdą ideologią stoją ludzie, "tak jak stali na przykład za ideologią komunistyczną czy nazistowską".

Cytowała też inne wypowiedzi Kasprzaka z debaty: "ludzie są nośnikami pewnych idei, czasem są to idee dobre, czasem złe. W przypadku ideologii LGBT są skrajnie złe, gdyż mamy do czynienia z kolejną odsłoną rodzącego się totalitaryzmu". Przypomniała, że mówił, że jego zdaniem u osób o orientacji homoseksualnej pedofilia zdarza się częściej niż wśród heteroseksualnych, a jednopłciowe pary "chcą adoptować dzieci, żeby je molestować i gwałcić".

Morawska-Stanecka wskazywała, że Kasprzak mówił także, iż "parady LGBT są kluczowym elementem szerzenia homopropagandy, bez nich ruch LGBT nie będzie w stanie osiągnąć swoich założeń, nie będzie w stanie zamienić Polski w tęczową dyktaturę, tak jak zmienili kraje Europy zachodniej i USA".

Kasprzak: To homoterror w praktyce

"Aktywistce LGBT pełniącej funkcję Wicemarszałek Senatu nie spodobało się moje wystąpienie w sprawie projektu obywatelskiego #StopLGBT. Ponieważ ma inne zdanie, postanowiła złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przeze mnie przestępstwa.To homoterror w praktyce, o tym właśnie wspominałem z mównicy sejmowej" - napisał Krzysztof Kasprzak w odpowiedzi na zawiadomienie Staneckiej-Morawskiej. 

"Powiesz garść faktów historycznych niewygodnych dla LGBT, powiesz o związkach LGBT z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, a przerażona lewica próbuje wysłać Ci prokuratora. Na razie oczywiście tylko prokuratora" - zaznaczył, podając przykład procesu Kyle Rittenhouse’a w USA.

"Chętnie opowiem w Prokuraturze o przypadkach gwałcenia dzieci przez przedstawicieli ruchu LGBT. A w ramach prac społecznych skierujemy pismo do Prokuratury, żeby Fundacja Życie i Rodzina przeszkoliła prokuratorów z prawdziwych zagrożeń dla nieletnich, tak jak swego czasu lewackie organizacyjki szkoliły Policję z tzw. mowy nienawiści" - napisał działacz pro-life.


"Homoseksualiści w NSDAP to prawda historyczna"

Kasprzak przypomniał, że "ruch LGBT zarówno w treści, jak i w formie ma cechy ruchu totalitarnego". "Przypominanie o tym, że w latach dochodzenia Hitlera do władzy trzon NSDAP stanowili aktywni homoseksualiści z Ernstem Rohmem na czele, nie jest przestępstwem. Taka jest prawda historyczna. Każdy totalitaryzm próbował pisać historię na nowo, nie dziwi więc, że także homolobby chce udawać, że nie miało wpływu na budowę jednego z najbardziej nieludzkich systemów, jakie świat widział w ostatnim stuleciu" - czytamy na stronie fundacji "Życie i Rodzina".

Obywatelski projekt zmian w Prawie o zgromadzeniach, zwanym "Stop LGBT", autorstwa  Fundacji "Życie i Rodzina" Kai Godek zakłada m.in. wprowadzenie zakazu organizacji tzw. marszów równości. Podpisało się pod nim ponad 140 tys. osób.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj110 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo