Premier Morawiecki chce spotkania z kanclerzem Niemiec. Porozmawia też z prezydentem Litwy

Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego odbędzie się w sobotę w Berlinie spotkanie z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. W spotkaniu będzie również uczestniczył prezydent Litwy Gitanas Nauseda.

"Z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego odbędzie się dzisiaj spotkanie w Berlinie. Premier Mateusz Morawiecki wspólnie z prezydentem Litwy będą rozmawiać z kanclerzem Niemiec" - podał Müller na Twitterze.

Rozmowy o sankcjach

Rzecznik rządu dodał, że chodzi o sankcje UE wobec Rosji.

Czy nałożenie sankcji wystarczy, żeby skutecznie zniechęcić Putina? Polski Instytut Ekonomiczny jasno stwierdził, że "sankcje nałożone na Rosję przez UE i USA mają wszechstronny charakter, ale ich skutki nie będą dla rosyjskiej gospodarki destrukcyjne".

Jak zaznaczono, potrzebne są ograniczenia sektorowe, które uderzyłyby w najbardziej dochodowe branże tamtejszej gospodarki.

Eksperci PIE w swoim komentarzu zwrócili uwagę, że z sankcji nałożonych na sektor finansowy wyłączone zostaną m.in. płatności za surowce energetyczne. Według szacunku Polskiego Instytutu Ekonomicznego, efekt tych sankcji może sięgnąć "zaledwie ok. 0,7 proc. rosyjskiego PKB".

"Wciąż nie zdecydowano się na odcięcie od systemu SWIFT, chociaż jest to możliwe w najbliższych dniach" - zaznaczył PIE. Przypomniano, że wyłączenie SWIFT dla Iranu przyczyniło się do spadku eksportu tego kraju o jedną trzecią w 2018 r. Sankcje uderzające w eksport ropy i gazu "pozbawiłoby natomiast Rosję 36 proc. wpływów do budżetu".

Najdotkliwsze sankcje na branżę finansową

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak zauważył, że najdotkliwsze są sankcje nałożone na branżę finansową, które mają dotknąć 70 proc. rosyjskiego sektora bankowego. "Aktywa pięciu instytucji finansowych objętych sankcjami amerykańskimi przekraczają 1 bln USD. To utrudni funkcjonowanie rosyjskiej gospodarki, spowoduje panikę i masowe wyciąganie gotówki z banków, a także podwyżki stóp i recesję gospodarki" - stwierdził. Wskazał, że Rosja "ma jednak poduszkę finansową do zamortyzowania tych kosztów" ze względu na gromadzone od lat rezerwy walutowe i niski poziom długu.

Według ekspertów możliwe w ciągu kilku dni odcięcie Rosji od systemu SWIFT – międzynarodowego systemu umożliwiającego szybką i bezpieczną obsługę płatności przez banki – wprowadzi czasowy chaos na rynku finansowym i podniesie koszty transakcji. "Takie sankcje odcięły Iran od międzynarodowego finansowania i były częścią działań, które zmusiły do zawarcia porozumienia nuklearnego" - przypomniał PIE.

Zwrócono uwagę, że w 2014 r. były szef rosyjskiego Ministerstwa Finansów oceniał skutki takiego kroku na ok. 5 proc. PKB w skali roku, ze względu na wyłączenie płatności za surowce energetyczne faktyczne straty byłyby niższe. "Rosyjski alternatywny system rozliczeń SPFS obsługuje ok. 20 proc. płatności w Rosji, jednak działa tylko w systemie krajowym i nie jest gotowy do obsługi płatności międzynarodowych" - wyjaśniono. Zdaniem analityków brak dostępu SWIFT skłoni Moskwę do rozbudowy rosyjskiego systemu SPFS i rosyjsko-chińskiego systemu płatności CIPS.

Istotne sankcje technologiczne

W ocenie PIE w długiej perspektywie istotne są też sankcje technologiczne, które utrudnią rozwój priorytetowych dla Kremla sektorów m.in. sektora zbrojeniowego. "Skuteczność tych sankcji jednak w dużej mierze będzie zależeć również od sukcesów w nakłanianiu innych państw do stosowania się do ograniczeń" - stwierdzono. Rosja importuje 1,7 mld USD półprzewodników i mikroprocesorów, z czego 403 mln dol.(24 proc.) pochodzi z państw UE, USA, Japonii, Tajwanu. "Rosjanie będą starali się zwiększyć import z Chin, skąd pochodzi jedna trzecia importu tych technologii. W długiej perspektywie znaczenie będzie miał zakaz eksportu innych technologii m.in. związanych z przetwórstwem ropy naftowej wprowadzony przez UE" - oceniono.

Jak dodał ekspert PIE Jan Strzelecki, "bardzo ważne, ze względów symbolicznych, jest objęcie sankcjami UE, USA i Wielkiej Brytanii prezydenta Rosji Władimira Putina oraz ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa".

Zdaniem analityków PIE, silniejszym uderzeniem byłoby objęcie sankcjami wszystkich rosyjskich banków i zamrożenie aktywów. Zwrócili uwagę, że w ostatnich latach Moskwa, by zabezpieczyć się przed skutkami sankcji odchodziła od rozliczeń dolarowych, przeważnie na korzyść euro (np. w kontraktach surowcowych z Chinami). W tym celu utrzymywała też niski poziom długu. "Łączny rosyjski dług wynosił 253 mld dol. na koniec 2021 r., czyli ok. 21 proc. PKB, a dług zagraniczny stanowił tylko 3 proc. PKB" - wskazano.

Sankcje powinny być rozszerzane

Kolejnym krokiem powinno być także rozszerzenie, ujednolicenie i uzupełnienie list sankcyjnych USA, Wlk. Brytanii i UE: znajdują się na nich inni przedstawiciele reżimu, oligarchowie i osoby zaangażowane w agresję na Ukrainę - wskazał PIE. Zdaniem ekspertów rozszerzanie sankcji powinno obejmować także rodziny członków elity zajmujących eksponowane stanowiska, tak jak najnowsze amerykańskie i brytyjskie sankcje. Na liście sankcyjnej USA znajduje się obecnie 13 miliarderów, których majątek szacowany jest na 66,4 mld dol.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka