PAP/VROU
PAP/VROU

Działania Ukrainy były pretekstem dla Putina do ataku? Gen. Skrzypczak wskazuje na NATO

Redakcja Redakcja Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 41
NATO jest dziś stroną konfliktu. Po pierwsze – to chęć Ukrainy przystąpienia do Paktu Północnoatlantyckiego była dla Putina pretekstem do rozpoczęcia ataku. Po drugie – dziś państwa NATO zdecydowanie potępiają agresję Putina. I w różnym zakresie wspierają Ukrainę. Trudno sobie wyobrazić, by Putin zgodził się na przysłanie wojsk rozjemczych na Ukrainę, składających się z żołnierzy armii, które uznaje za wrogie – mówi Salonowi 24 generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych.

Podczas wizyty premierów w Kijowie padła propozycja wysłania na Ukrainę kontyngentu NATO. To dobry pomysł?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Pomysł jest bardzo dobry, ale nierealny. Z prostej przyczyny – NATO jest dziś stroną konfliktu. Po pierwsze – to chęć Ukrainy przystąpienia do Paktu Północnoatlantyckiego była dla Putina pretekstem do rozpoczęcia ataku. Po drugie – dziś państwa NATO zdecydowanie potępiają agresję Putina. I w różnym zakresie wspierają Ukrainę. Trudno sobie wyobrazić, by Putin zgodził się na przysłanie wojsk rozjemczych na Ukrainę, składających się z żołnierzy armii, które uznaje za wrogie.

Przeczytaj też:

Wielcy polscy ekonomiści na monetach kolekcjonerskich NBP

Żołnierze, którzy uczestniczyli w misjach wojskowych w rozmowie z nami przekonują, że pomysłem na powstrzymanie tragedii ludności cywilnej na Ukrainie byłby udział wojsk ONZ. Ale dyplomaci tłumaczą z kolei, że to nierealne. Bo Rosja ma prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa, także na pewno się nie zgodzi. Ale z drugiej strony, skoro nie ma mowy o zgodzie na kontyngent NATO, to może choć można spróbować przeforsować pomysł z silami pokojowymi ONZ?

Tu paradoksalnie szansa jest większa. Choć żeby takie wojska ONZ się pojawiły, musieliby to być żołnierze z państw neutralnych. A więc siłą rzeczy odpadają kraje NATO, ale też jawnie wspierające Rosję Chiny. W zasadzie jedyne wojska, które mogłyby wziąć udział w takiej misji, to żołnierze z Ameryki Południowej. I też szansa na to, by takie wojska na Ukrainę wysłać jest niewielka. Ale na pewno znacznie większa, niż żeby rolę rozjemcy miało pełnić NATO.

Wojna miała trwać bardzo krótko, wszyscy – zarówno Rosjanie, jak i przeciwnicy Rosji byli przekonani, że przewaga po stronie wojsk Putina jest miażdżąca. Że Ukraina nie ma większych szans. Tymczasem walki trwają już trzy tygodnie. I Ukraińcy bronią się niezwykle dzielnie, trudno mówić, by przegrywali. Czy zaskoczył Pana dotychczasowy przebieg wojny?

Absolutnie nie jest dla mnie zaskoczeniem to, jak ta wojna przebiega. Mówiłem już w pierwszych dniach, że jeśli Rosji nie uda się osiągnąć celów w ciągu pierwszych czterech – pięciu dób konfliktu, to inicjatywę zaczną przejmować Ukraińcy. I cała operacja w przypadku Rosji okaże się fiaskiem. I słowa te się potwierdziły. Trudno tu mówić o zaskoczeniu.

Przeczytaj też:

Morawiecki i Kaczyński już w Polsce. Premier spotkał się z ambasadorem RP w Ukrainie

Wyciekło nagranie werbunku rosyjskiego szpiega-propagandysty

Siły pokojowe ONZ na Ukrainie? Dyplomata: Jak Rosja zacznie wygrywać, to się zgodzi

Obronić cywilów. Dlaczego w Ukrainie nie ma wojsk rozjemczych ONZ? Pytają polscy wojskowi


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj41 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka