- Na cmentarzu widać ślady po wybuchach, pociski trafiły - symbolicznie - w tabliczki z nazwiskami polskich oficerów zamordowanych przez NKWD - poinformował dziennikarz PAP.
- Na krzyżach widać ślady po odłamkach, widzimy leje po bombach - dodał.
Symboliczne miejsce
Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie-Piatichatkach wzniesiono w latach 1999–2000. Jest to miejsce pochówku ofiar stalinowskiej czystki z lat 1937-38, a także oficerów Wojska Polskiego rozstrzelanych podczas zbrodni katyńskiej w 1940 r.
W lesie pod Charkowem - w pobliżu sanatorium NKWD - w 1940 r. grzebano przywożone ciężarówkami zwłoki polskich oficerów, mordowanych w piwnicach gmachu NKWD w Charkowie. Pierwszy transport wyruszył ze Starobielska do Charkowa w nocy 5/6 kwietnia 1940 r.
Wiceprezes Rady Ministrów Piotr Gliński ocenił rosyjski atak jako "zbrodniczy czyn, który stawia Rosję poza nawiasem cywilizowanego świata".
Na cmentarzu pochowany jest m.in. dziadek ministra spraw zagranicznych Polski - Zbigniewa Raua.
WP
Czytaj dalej:
- Pieniądze z KPO dla Polski? Decyzja nie zapadła
- Rosjanie splądrowali i zniszczyli laboratorium w Czarnobylu. Były tam radioaktywne próbki
- Jechała po prostu rowerem po mieście. Rosyjscy żołnierze zastrzelili ją
- Ukrainiec zwolniony z pracy w Niemczech. Szef ukraińskiego MSZ interweniuje
- Kanclerz Niemiec nie chce Polski w G20. Chce za to rosyjskich ropy i gazu



Komentarze
Pokaż komentarze (4)