Politolog o sensacyjnym sondażu. „Magierowski prezydentem? Nawet ja kojarzę go słabo”

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
- Problem polega na tym, że Marek Magierowski jest człowiekiem znanym i cenionym, ale wśród ekspertów. Ludzi znających się na polityce zagranicznej, interesujących się nią na co dzień. Dla zwyczajnych wyborców jest postacią anonimową – mówi Salonowi 24 prof. Kazimierz Kik, politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Jest najnowszy sondaż prezydencki, który przynosi sensacyjne wyniki. Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w ostatnią niedzielę, to pierwsze miejsce zająłby w nich Marek Magierowski, ambasador RP w Waszyngtonie, a w drugiej turze zmierzyłby się z prezydentem Warszawy, Rafałem Trzaskowskim. Skąd takie badanie?

Prof. Kazimierz Kik: Nie no, absolutnie bym się tym nie przejmował. Jeżeli ja, jako politolog, śledzący naszą politykę od lat, słabo kojarzę pana Marka Magierowskiego, to skąd mają go znać badani w sondażu opinii publicznej? W ogóle dziwne jest to zestawienie – urzędnik państwowy, były dziennikarz, ambasador w Izraelu, a dziś w USA, człowiek absolutnie z drugiego szeregu, ma się mierzyć z prezydentem Warszawy, który nieznacznie przegrał z Andrzejem Dudą wybory prezydenckie w 2020 roku. To mało realne.

Przeczytaj też:

To będzie czarny koń wyborów prezydenckich? Sensacyjna kandydatura z PiS z dobrym wynikiem

Ale tu może chodzić o podkreślenie wagi USA, ambasador w Stanach Zjednoczonych, wysoko oceniany jako urzędnik, wcześniej także podczas pracy w Izraelu, może zyskać większe zaufanie niż polityczni gracze kojarzeni jedynie z pyskówek medialnych?

Ja to wszystko rozumiem. Wiem, że Stany Zjednoczone mają w obecnej sytuacji szczególne znaczenie, a pan Magierowski jest tam ambasadorem. W dodatku jest on tam wysoko oceniany. I jako fachowcowi, ekspertowi, nie można mu nic zarzucić. Na pewno to człowiek bardzo inteligentny. Ale w Polsce jest bardzo wielu inteligentnych ludzi i nie zostają liderami sondażu prezydenckiego. Aż się zastanawiam, co mieli w głowie ludzie, którzy wpadli na pomysł takiego sondażu.

Może to, by wypromować pana Magierowskiego tak, jak wypromowano kiedyś Andrzeja Dudę, czy Beatę Szydło?

Tak, to może być element lansu. Ale problem polega na tym, że Marek Magierowski jest człowiekiem znanym i cenionym, ale wśród ekspertów. Ludzi znających się na polityce zagranicznej, interesujących się nią na co dzień. Dla zwyczajnych wyborców jest postacią anonimową.

Andrzej Duda też był anonimowy, a wybory prezydenckie wygrał. Miał do wyborów kilka miesięcy, tu są jeszcze trzy lata?

Nie ma sensu porównywanie do Andrzeja Dudy. Przede wszystkim obecny prezydent był ministrem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, a pan Magierowski był dziennikarzem i ambasadorem.

No też był w kancelarii, ale Andrzeja Dudy.

No tak, ale Duda miał też historię polityczną. Był wiceministrem sprawiedliwości, posłem na Sejm, eurodeputowanym. I był za nim cały aparat Prawa i Sprawiedliwości. Nie sądze, by za panem Magierowskim stanął cały PiS. Dlatego nie przywiązywałbym do tego sondażu prezydenckiego zbyt wielkiego znaczenia.

Przeczytaj też:

Kolejny "pożar" w Rosji. Ogień pojawił się w Biełgorodzie

Seria pożarów w Rosji. Ekspert nie wyklucza rosyjskiej operacji pod fałszywą flagą

Polska otrzymała groźby ze strony Gazpromu ws. wstrzymania dostaw gazu


Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka